Filmowcy w reklamie: Paweł Szkolik

Filmowcy w reklamie: Paweł Szkolik

– Lubię reklamy, które działają na emocje widza. Jest w nich coś więcej niż milion razy powtórzona nazwa, opakowanie produktu czy logo marki – na temat pracy filmowca, a także o produkcji reklamowej rozmawiamy z Pawłem Szkolikiem, operatorem filmowym.

Pozostałe części cyklu przeczytasz tu >

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Dlaczego zdecydowałeś się zająć filmem i reklamą?

Odkąd pamiętam w moim życiu często pojawiało się takie zdanie: zajmij się czymś, co jest Twoją pasją. Będzie Ci łatwiej w życiu. Dzisiaj nie jestem w stanie wyobrazić sobie siebie w innej roli, a praca przy filmie pozwala mi na ciągły rozwój, mierzenie się z nowymi tematami. Lubię opowiadać o ludziach, ale jednocześnie bardzo lubię przeglądać się w filmach. Rzeczy, ludzie i ich historie często otwierają mi oczy i poszerzają moją świadomość. To moja pasja, którą czasem lubię, a czasem mam jej dość, ale na pewno jest mi z nią dobrze w życiu.

Gdzie zdobywałeś wykształcenie potrzebne do pracy jako filmowiec?

W tej pracy głównie możemy uczyć się, „robiąc rzeczy”. Najcenniejszą nauką są godziny spędzone na planie, które przekładają się na doświadczenie. Moim wykształceniem jest praktyka, pragmatyczne podejście do swoich zadań i wyciąganie z nich jak najwięcej dobrych rzeczy. Nie wiem, czy kiedykolwiek przestanę się uczyć – mam nadzieję, że nie.

Najważniejsze cechy i umiejętności w pracy filmowca

Cierpliwość, opanowanie, przekonanie do własnych pomysłów, a jednocześnie otwarcie na myśli innych. Myślę też, że bardzo potrzebny jest dystans do siebie samego. Ważna jest też umiejętność pracy w zespole, szacunek do zakresu działań innych i oczywiście umiejętność pracy pod presją czasu bez uszczerbku na jakości projektu.

Który ze zrealizowanych projektów wspominasz najlepiej?

Teledysk dla mojego przyjaciela Buslava do piosenki „Boję się”. Zawsze uważałem, że teledyski często przyjmują formę reklamy – tworzą wizerunek artysty i jego twórczości.

Ten klip był wyjątkowy, bo pracowaliśmy od etapu koncepcji w małym zespole, w którym doskonale się rozumiemy na poziomie artystycznym. Mieliśmy komfort, który pozwolił nam na długie rzeźbienie w szczegółach aż do zadowalającego nas wszystkich efektu. A porozumienie bez słów między twórcami sprawiło, że praca na planie była szczególnie przyjemna i satysfakcjonująca.

Stworzenie reklamy dla jakiej marki najbardziej Ci się marzy?

Nie mam takiego marzenia, ale marzy mi się, aby klienci dawali kreatywnym czy już samym twórcom więcej swobody. Nie dlatego, że wiemy lepiej, jak się robi filmy, ale dlatego, że dokładamy swoje zaangażowanie, pomysły, emocje i mamy pole do „zrealizowania siebie”. Kiedy twórca jest w pełni zaangażowany, może dołożyć coś od siebie do projektu, wierzy w jego powodzenie – wtedy wychodzą naprawdę dobre rzeczy.

Którą produkcję reklamową uważasz za najciekawszą i dlaczego?

Bardzo dobrze wspominam produkcję, którą realizowałem wraz z Marcinem Tyszką z okazji 40-lecia marki Apart. Bardzo dużo jeździliśmy wtedy po Europie i współpracowaliśmy z tamtejszymi ekipami. To w dużej mierze poszerzyło moje spojrzenie na swoją pracę.

Największe wyzwania w pracy filmowca

Dobre przygotowanie projektu jest miarą jego sukcesu. Często porównuję pracę filmowca z pracą muzyka. Każdy z nich musi ćwiczyć się w swojej dziedzinie. Im więcej czasu poświęcimy na przygotowania, tym lepiej wypadniemy na koncercie czy zdjęciach. Do takiego spojrzenia na swoją pracę zainspirował mnie pewien reżyser. Twoje przygotowanie nie tylko sprawia, że czuję się pewnie na zdjęciach, minimalizuje stres, ale też pozwala mi podejść z szacunkiem do czasu, którego często mamy za mało.

Dlatego myślę, że największym wyzwaniem jest utrzymywanie pokory mimo ilości i skali zrealizowanych projektów. Trzeba pamiętać, że każdy film jest nowym tworem, dlatego nie można sobie pozwolić na drogę na skróty i powielanie schematów.

Trendy w produkcji reklamowej

Lubię reklamy, które działają na emocje widza. Jest w nich coś więcej niż milion razy powtórzona nazwa, opakowanie produktu czy logo marki. Często nie od razu wiemy, co jest reklamowane, ale sama narracja, muzyka, opowieść egzekwuje od nas dane emocje, wprowadza widza w odpowiedni stan, który potem jest kojarzony z marką. Trochę takie opowiadanie dookoła, nie wprost.

Innym trendem są produkcje digital. Można powiedzieć, że zostały one wymuszone przez obecne realia, więc trzeba było się do nich bardzo szybko zaadaptować. Nie było to łatwe, a sama forma nie jest lubiana, ale na pewno w dobie internetu doskonale się sprawdza.

Ocena polskiej branży produkcji filmowej i reklamowej

Jesteśmy coraz bardziej świadomi zarówno w filmie, jak i w reklamie. Mamy w Polsce doskonałych twórców filmowych. Są kreatywni, doświadczeni, innowacyjni. W projektach komercyjnych, reklamowych pozostaje jeszcze druga strona, czyli klienci i docelowo odbiorcy. Klienci też są coraz bardziej otwarci na nowe trendy, ale myślę, że często przydałoby im się więcej odwagi w łamaniu schematów i próbowaniu czegoś nowego.

Których filmowców najbardziej podziwiasz i dlaczego?

Wolałbym nie skupiać się na nazwiskach, a raczej na konkretnych dziełach czy sposobie pracy przy nich. Z rzeczy, które podziwiam staram się wyciągać najlepsze rozwiązania.

Skąd czerpiesz inspiracje?

Może zabrzmi to dziwnie, ale zawsze inspirowała mnie muzyka. Kiedy mam zadany jakiś temat włączam muzykę, która mi się z nim kojarzy i to ona wydobywa ze mnie pomysły, wizje.

Jakiej rady udzieliłbyś początkującym filmowcom?

Poszerzajmy swoją strefę komfortu, „róbmy rzeczy”, pokazujmy je innym, nie czekajmy aż zadzwoni telefon, bo nic samo się nie zrobi – działajmy! Jeśli Twoim marzeniem jest bycie filmowcem, to bądź nim na 120% i po prostu rób filmy.

 

O rozmówcy:

Paweł Szkolik

„Od ponad dziesięciu lat jestem po właściwej stronie. Obserwuję, opisuję i opowiadam historie. Każdą z nich można pokazać na tysiąc sposobów i to chyba daje mi poczucie niespełnienia, ale dzięki temu każdy poruszony temat staje się poszukiwaniem najlepszych w nim rzeczy. Prawdopodobnie jestem też pracoholikiem, który po prostu kocha swoją pracę, a wolny dzień, to jakby niepełny dzień."

Paweł Szkolik reprezentowany jest przez impresariat HIGH SPOT.

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij