Cappuccino z Jessicą Albą na Fejsie

Cappuccino z Jessicą Albą na Fejsie

Jedną z największych słabości w świecie, w którym informacja ma prędkość kilku megabitów na sekundę, jest nieumiejętność komunikowania się i budowania własnego wizerunku.

Internetowe hieny (czyli my) czekają na pomyłkę, wygłup, lapsus, które są natychmiast szerowane, retweetowane, wstawiane do redditów czy wykopów. Pod warunkiem, że potknęła się odpowiednio eksponowana postać.

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Ludzie, dla których wizerunek jest walutą, doskonale o tym wiedzą. Kiedyś zarabiało się tę walutę przygotowaniem do ważnej przemowy polityka, dobrym występem na koncercie gwiazdy, wywiadem sportowca w telewizji. Pojedyncze zdarzenia, które decydowały o tym, jak ktoś jest postrzegany i zapamiętany przez miliony przez dłuuugi czas.

Teraz "gwiazdą" jest się w czasie rzeczywistym. Followersi i fani czekają na informację o porannym cappuccino Jessici Alby, a po opublikowaniu przez nią zdjęcia lajkują (18,414 lajków), komentują (1,772 komentarze) i szerują (198 udostępnień). Jednym słowem: jarają się. 

Jeśli zwykły poranny post może mieć taką wagę, to nic dziwnego, że niektórzy "ważni" mogą potrzebować ducha. Anioła Stróża, który wyręczy ich w social media. Ghost writera do Twittera czy Facebooka, który da nadzieję na to, że posty będą zabawniejsze, engejdżement większy, a ludzie jeszcze bardziej "autora" pokochają i chętniej sięgną po kolejną płytę, zagłosują w wyborach, obejrzą film etc.

Czy zatrudnienie "ducha" to przejaw profesjonalizmu czy grzech? Czy celebryci lub politycy (jest różnica?) mogą wyręczać się kimś, by zaistnieć w social media, tak jak robią to firmy wynajmując agencje?

Jeśli o mnie chodzi, bardziej interesuje mnie to, jak dobrym "duchem" trzeba być i jak wczuć się w osobowość "oryginału", by odbiorcom nie robiło to różnicy? Czy są takie profesjonalne "duchy" w Polsce? W USA to zjawisko dość powszechne (wiedzieliście, że Guy Kawasaki korzystał z ghost writerów?), więc w Polsce, w odpowiednio mniejszej skali, też pewnie ktoś komuś pisze. Osobiście nie miałem przyjemności. 

W jedno bym nie uwierzył: że kto inny, niż Mozil prowadzi profil Czesław Śpiewa. Nie do podrobienia!

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij