Lajki a BTW - kilka słów o języku SM

Lajki a BTW - kilka słów o języku SM

Bez wątpliwości internet jest sprawcą wielu zmian w językach na całym świecie. Wszędzie tam, gdzie dotarła komputeryzacja, pojawiły się także portale społecznościowe, a wraz z nimi socjalekt. Czasem trudno nadążyć za zmianami w komunikacji social mediów. Każdego dnia pojawiają się nowe trendy.

Zdjęcie royalty free z Fotolia

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Język komunikacji w sieci jest trudny do zakwalifikowania, nie wykazuje cech typowych dla języka pisanego, jednocześnie ma wiele cech zbieżnych z formami mówionymi. Krótkie teksty, czaty, mikroblogi, a w końcu hashtagi wymuszają krótki, skrótowy, nieco lapidarny sposób komunikacji. Zaangażowanie w konwersacje obfituje w treści wzmacniane za pomocą gestów, mimiki, intonacji („haha”, „yhy”, „mmhhh”). „Yhy” doczekało się nawet fanpage’y na Facebooku. Nie dziwi więc, że zwrotem posłużyło się w swych postach ponad 24 tys. Internautów.

W związku z tym, że portale społecznościowe przyleciały do nas zza dużej wody, powszechne stało się używanie anglicyzmów. W użyciu powszechnym są słowa zapożyczone takie, jak logowanie czy klikanie. Nie dziwi już nas „selfie” (określenie samojebki nie przyjęło się, być może ze względu na nieco wulgarny kontekst). A propos „selfie”, to przeszło już do międzynarodowej historii za sprawą Gali Oskarowej. W trzy dni po imprezie słowo pojawiło się ponad 10 tys. razy w polskim internecie. Poniższy wykres prezentuje, jak szybko przysposobiliśmy „selfie” w naszym słowniku od 2011 roku.

 

Co ciekawe, co piąty polski internauta zamiast „Kocham Cię”, stosuje zwrot „love U”. Użytkownicy portali społecznościowych kochają zatem po angielsku i skrótowo. Zamiast „nie lubić” „hejtujemy”, najczęściej na Facebooku. W ostatnim roku Polacy odmieniali „hejtować” 1195447 razy.

Lajkujemy na potęgę! Podobno przycisk „Lubię to” klikany jest ponad 22 mld razy dziennie na całym świecie. Zaczęliśmy na Facebooku, ale fala polubień ogarnęła już absolutnie wszystkie portale społecznościowe. Coraz rzadziej uznajemy coś za ciekawe czy (kolokwialnie) fajne, na rzecz krótkiego stwierdzenia „lubię to”. Facebook został przetłumaczony na polski w 2008 roku, przycisk „Like it” wprowadzono w 2012, jednak fenomen lajkowania ogarnął nasz rodzimy internet dopiero w połowie 2012 roku.

W ostatnich miesiącach wzrasta siła znaku #. Krótka historia hashtagów rozpoczęła się dzięki Twitterowi, Instagramowi, Google+, z czasem zaś wprowadził je również Facebook. Hashtagi mają służyć użytkownikom portali, szybko i bezpośrednio odkrywać, co inni mówią na konkretny temat. # nazywany kratką, służy więc grupowaniu wpisów dotyczących konkretnego tematu, jak widać hashtagowanie szybko i intensywnie przyjęło się także w Polsce.

 

Większość modnych i kultowych zwrotów, skrótów i określeń spopularyzowało się nie tylko w Polsce, a na całym świecie. Powoli przemija popularność „Keep calm and…” (whatever you want). W zeszłym roku w styczniu, sloganu użyło blisko dwa razy więcej internautów niż w styczniu 2014. Jakkolwiek jednak wyszukane przykłady, nie pozostawiają żadnych złudzeń, hasło podbiło absolutnie cały świat.

Polskie przykłady uspokajaczy bywają niezwykle finezyjne. Modne wśród internautów hasła przemycane są coraz częściej do języka reklamy.

 

Nic nie podbiło jednak serc internautów, tak jak akronimy (chyba, że wspomnimy memy, ale o tym innym razem). Ktoś zapyta czym są akronimy? Najprościej będzie posłużyć się przykładem.

 

Komunikatory wymusiły na rozmówcach skracanie treści. Internauci dochodzą do perfekcji w minimalizowaniu wypowiedzi, jednocześnie przemycając w niej jak najwięcej treści. I tak na przykład popularność akronimu YOLO, rośnie permanentnie w polskim internecie. W ciągu ostatniego roku YOLO wystąpiło 546220 (do początku marca 2014). Jako, że You Only Live Once, a uroda przemija, hasło to najczęściej występuje w podpisach zdjęć młodzieży na Instagramie.

 

OMG wydaje się takie oczywiste i wyświechtane. Coraz częściej używane zarówno w sieci jak i poza nią (tak, nadal rozmawiamy w realu!). Jednak co zaskakuje, imienia Pana Boga nadaremno, nadużywają częściej kobiety. Prawie siedem na dziesięć OMG wystukały na klawiaturach kobiety.

 

Reasumując IMHO, po miesiącu bez internetu, użytkownikowi social mediów nie pozostaje nic innego jak korepetycje z socialektu społecznościowego. Nadgonienie tygodnia może potrwać nawet jeden dzień. IC to już nie jedna ze spółek PKP, 4U to nie zespół i rzecz nieoczywista, SPAM to po polsku także Stowarzyszenie Polskich Artystów Muzyków.

Jeśli zawierzyć badaniom, to do końca 2014 roku, co czwarty mieszkaniec naszej planety będzie miał dostęp do internetu. Zastanawiam się czy język social mediów stanie się ucieleśnieniem pomysłodawców esperanto? a może już się stał…

*wszystkie dane liczbowe oraz wykresy pochodzą z Sentione

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij