Influencer z misją: Jola Szymańska

Influencer z misją: Jola Szymańska

Jak powinien wyglądać dziś influencer marketing? Bohaterami naszego cyklu są osoby działające w mediach społecznościowych, które wykorzystują swoje kanały nie tylko do promocji produktów, ale także do edukowania i przekazywania wartościowych treści. Tak działa właśnie Jola Szymańska.

Pozostałe części cyklu „Influencer z misją" przeczytasz tu >

Jola Szymańska prowadzi kanał YouTube i konto na Instagramie, na których mówi o zdrowiu psychicznym i książkach oraz podcast Też Odchodzę o procesie odchodzenia i/lub dystansowania się do Kościoła katolickiego. Projekt ten ma na celu wsparcie dla osób w kryzysie tożsamości. 

Kiedy pojawiłaś się po raz pierwszy w przestrzeni internetowej i jak wyglądały początki Twoich działań?

Pierwszego bloga założyłam jeszcze w liceum. Na studiach stworzyłam kolejnego. Ale dopiero pod koniec studiów (2013 r.) założyłam bloga, od którego faktycznie zaczęła się moja publiczna droga. Początki były bardzo subtelne, nieśmiałe. Byłam zdziwiona, że tak wiele osób jest zainteresowanych tym, co mam do powiedzenia.

W którym momencie poczułaś, że chcesz się poświęcić działalności internetowej, pracy influencerki?

Chyba od początku. Ale absolutnie nie traktowałam tego poczucia na poważnie. Nie sądziłam, że akurat mi się to uda.

Jakie treści znajdziemy dziś na Twoim profilu?

Na swoich kanałach poruszam temat książek, psychoterapii, codziennych przemyśleń ale też procesu odchodzenia z Kościoła katolickiego, ponieważ tego tematu dotyczy mój podcast „Też Odchodzę”.

Czy swoje kanały prowadzisz samodzielnie, czy ktoś Ci w tym pomaga?

Prowadzę je samodzielnie.

Z jakimi markami najchętniej współpracujesz? Którą dotychczas zrealizowaną współpracę wspominasz najlepiej?

Bardzo miło wspominam wszystkie współprace z agencją WhiteBits. Najbardziej z marką Volvo i Wyższymi Szkołami Bankowymi. Obie współprace były wymagające i złożone, ale wspaniale zorganizowane i przemyślane. Chodziło w nich o ważne wartości, z którymi się utożsamiam. I były ciekawym wyzwaniem, któremu chciałam podołać.

Czy masz jakieś „złote zasady” przy podejmowaniu decyzji o rozpoczęciu współpracy z marką?

Moją złotą zasadą jest intuicja. Muszę się czuć spójna z ideą marki czy produktu. Muszę mieć możliwość przetestowania go, pobycia z nim. Dzięki temu, że wspierają mnie Matronki i Patroni, nie mam presji współprac, a to ogromny komfort i przywilej.

Co Twoim zdaniem sprawia, że influencerzy zyskują zaufanie odbiorców, a publikowane przez nich treści wpływają na decyzje zakupowe konsumentów?

Tak samo, jak na nasze zaufanie do jakichkolwiek poleceń, ważna jest relacja. Oczywiście, relacja twórca-odbiorca to relacja nieoczywista, jednostronna. Z jakiegoś powodu ktoś mi ufa. Może to, o czym mówię jest dla niej_niego ważne, może w jakiś sposób się ze mną utożsamia, może wzbudzam jej_jego sympatię, może obserwuje moje (życiowe czy biznesowe) decyzje i są mu one bliskie?

Jakie są Twoje wymagania, jeśli chodzi o działania płatne i barterowe?

Oprócz wymagań finansowych czy formalnych (umowa, klarowne zasady) bardzo ważna jest dla mnie relacja i podejście drugiej osoby. Nie współpracuję barterowo.

Wolisz pracować bezpośrednio z markami, czy przez agencje marketingowe?

To zależy od osób, z którymi mam kontakt. Czy komunikują się konkretnie, jasno i uczciwie, bo to dla mnie najcenniejsze.

Jak rozliczasz się ze zleceniodawcami? Jak mierzysz efektywność swoich działań?

Rozliczam się na podstawie umowy o dzieło. Efektywność widzę na różnych poziomach: statystyk, odbioru moich obserwatorek_ów oraz mojej satysfakcji. Zależy mi na tym, żeby marka była zadowolona tak samo, jak moi odbiorcy i ja. Jeżeli to się udaje, efekt został osiągnięty.

Najbardziej absurdalna lub dziwna propozycja współpracy z marką?

Absurdalne są dla mnie propozycje od organizacji lub instytucji religijnych czy rządowych (obecnie rządzącej partii), ponieważ mówię głośno o tym, że nie zgadzam się z ich polityką.

Ale dziwne z mojej perspektywy bywa nie tylko meritum projektu ale także samo podejście do jego realizacji. Kilka lat temu przedstawiciel klienta twierdził, że moja praca jest warta połowę swojej wartości i niestety po jakimś czasie zgodziłam się na tak zaniżone stawki. Po otrzymaniu statystyk ze współpracy, ta sama osoba udzieliła mi „dobrej rady”, że mogę spokojnie proponować markom stawki takie, jak zaproponowane przeze mnie na początku. Dużo się wtedy nauczyłam, nigdy więcej już takim naciskom się nie poddałam, a z marką nie podjęłam ponownej współpracy, choć prywatnie używam ich produktu. Dziwi mnie to, bo owszem, takie zabiegi mogą działać, ale tylko na krótką metę.

Co myślisz o powstających w ostatnim czasie kierunkach studiów z zakresu influencer marketingu? Uważasz, że są one potrzebne?

To może być bardzo ciekawy kierunek. Szczególnie jeśli zawiera w programie przedmioty z otwartej, jasnej, konkretnej komunikacji i budowania autentycznych relacji, bez racjonalizowania technik manipulacyjnych.

Czy myślisz, że zawód influencera zostanie z nami na dobre?

Myślę, że tak, choć jego kształt będzie się zmieniał. Ludzie zawsze na siebie wpływali. Zawsze też były osoby, które z jakichś powodów (zazwyczaj w przeszłości było to samo urodzenie się w danej rodzinie, majętność albo funkcja społeczna czy piastowany urząd) wpływały na innych czy inspirowały ich, jeśli chodzi o modę, wartości, postawy, każdy niemal aspekt życia. Dziś o tym, kto ma wpływ, decyduje już na szczęście nie tylko urodzenie czy pieniądze.

Zresztą, pojęcie „influencera_ki” może oznaczać bardzo wiele rzeczy. Ja jestem przede wszystkim twórczynią internetową – tworzę treści. Filmy, podcast, teksty. To jest esencja mojej pracy. A czy ludzie będą tworzyć treści (teksty, książki, filmy, audycje itd.) w przyszłości? Zdecydowanie. I oby zawsze mieli możliwość tworzenia niezależnie od wielkich korporacji.

Jaki trend na social mediach uważasz obecnie za najważniejszy?

Biznesowo – otwartość marek na współpracę z twórczyniami i twórcami, dzielącymi się swoimi prawdziwymi wartościami i poglądami. Ale bardzo też cenię „modę na brzydotę” czyli prawdziwość także jeśli chodzi o pokazywanie siebie, swojego życia, swojego ciała takim, jakie jest. To bardzo pomaga mi samej w akceptowaniu własnego życia i samej siebie.

Jestem także dumna z odwagi osób, które dzielą się swoją często traumatyczną historią odejścia z Kościoła katolickiego pod hashtagiem #teżodchodzę i normalizują w ten sposób weryfikowanie własnego światopoglądu.

Gdyby nie praca influencera to co byś dzisiaj robiła?

Patrząc racjonalnie na swoje wykształcenie i doświadczenie, byłabym pewnie prawniczką, zajmującą się własnością intelektualną. Ale kto wie?

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij