Dlaczego ptaszek nie wszędzie ćwierka tak samo głośno? Czyli social media po polsku

Dlaczego ptaszek nie wszędzie ćwierka tak samo głośno? Czyli social media po polsku

Kiedy Mark Zuckerberg na jednej z Facebookowych konferencji developerów powiedział „By giving people power to share, we’re making the world more transparent“ był rok 2008 i nikt nie przypuszczał wtedy, jak bardzo transparentność będzie miała znaczenie dla marek i ich obecności w social media.

Zdjęcie royalty free z Fotolia

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Tekst pochodzi z nowego e-booka Nowego Marketingu "Social Media 2010-2015-2010" Pobierz za darmo >

Nikt też nie mógł przywidzieć, jak rozwiną się social media na świecie i w Polsce. Jest to zresztą dziedzina mediów, która bardzo niechętnie poddaje się predykcjom, jako ta, o której w znacznej mierze decydują użytkownicy oraz sytuacja społeczno-gospodarczo-polityczna na świecie.

Dziś mamy końcówkę 2015 roku, a z mediów społecznościowych nadal trudno wróżyć, ale warto się zastanowić, dlaczego niektóre kanały social media w Polsce rozwinęły się znacznie bardziej niż inne oraz dlaczego sytuacja ta wygląda inaczej dla naszego kraju i innych państw na świecie?

Przyczyny takiej sytuacji są bardzo złożone, dlatego też nie uda się ich wszystkich omówić w tym krótkim tekście, ale postaram się skupić na najważniejszych.

Gdybyśmy chcieli narysować mapę aktywności użytkowników w serwisach społecznościowych na świecie oraz ranking popularności tych platform z podziałem na regiony świata, wyglądałaby ona jak bardzo skomplikowany schemat metra, nie przypominający w niczym znanego nam stołecznego metra z jego dwiema liniami. W Ameryce północnej i na starym kontynencie króluje Facebook, Twitter i Instagram, w Rosji V kontakte i Odnoklasniki, a w Azji Qzone[1].


Żródło za: socialmedialondon.co.uk
 

To, że w różnych częściach świata rozwinęły się i popularność zdobyły inne platformy społecznościowe ma związek w dużej mierze z czynnikami politycznymi i tym, że władze niektórych państw nie traktują „zachodnich” mediów, a zatem i social mediów, jako wartościowych i takich, na których używanie należy pozwolić swoim obywatelom.

Wróćmy jednak do Polski. Użytkownicy social media w naszym kraju są bowiem jednymi z najbardziej aktywnie korzystających z platform społecznościowych w Europie. Jak to się zatem dzieje, że Twitter i LinkedIn nie zyskały sobie podobnej popularności co np. w USA?

Po pierwsze spójrzmy na to jak i gdzie powstał Twitter? Było to w roku 2006 w USA. Jako aplikacja głównie smartfonowa, gdzie już wtedy 15% populacji posiadało smartphony[2] (w Polsce na początku 2015 połowa z 26 mln posiadaczy komórek ma smartphony, ale Polska liczy sobie jedynie 38 mln ludności, a Stany Zjednoczone ponad 320 mln). Ta matematyczna wyliczanka ma tu ogromne znaczenie, bo social media, to jednak głównie zasięg. Zatem liczba użytkowników już od początku przemawiała na korzyść rozwoju tego typu platformy. Kolejnym ważnym czynnikiem, który występuje m.in. w Stanach, a w Polsce w znacznie mniejszym stopniu, są celebryci. Nie chce przez to powiedzieć, że my nie mamy swoich celebrytów, ale ciężko się mierzyć z zasięgami, które może zbudować Justin Biebier posiadający prawie 70 mln obserwujących go osób. Twitter w Stanach dla gwiazd, podobnie jak Instagram, to codzienne narzędzie komunikacji. I to właśnie celebryci w dużej mierze przyciągnęli użytkowników do tych serwisów, pokazując im także swoimi nawykami, że korzystanie z social media zaczyna się rano i prawie nigdy nie kończy.

W Polsce z Twittera korzysta ponad 3,4 mln osób, tymczasem w Stanach Zjednoczonych jest to ¼ internautów[3].

Źródło: www.sotrender.pl

Jednym z poważnych mitów o Twitterze w Polsce jest to, że jest to kanał social media, na którym przebywają jedynie dziennikarze, politycy i celebryci. Nie jest to prawdą – kont influecerskich jest może kilkaset, pozostałe, to regularni użytkownicy. I tu znów wracamy do zasięgu, jaki budują amerykańskie gwiazdy, sportowcy, politycy. Rozwój tego narzędzia w Stanach Zjednoczonych i jego bardzo powolny wzrost w Polsce ma z tym duży związek. Dokładając do tego znacznie mniejszą bazę internautów i znacznie mniejszą liczbę smartfonów w naszym kraju, mamy już prawie gotową odpowiedź, na pytanie, czemu Twitter nie rozkręcił się w Polsce, tak jak w Stanach. Jest jeszcze jednak jeden bardzo ważny czynnik – powoduje on, że np. w Wielkiej Brytanii Twitter jest bardzo popularny. Czynnikiem tym jest język. Głównym językiem, którym posługują się użytkownicy, twittując jest język angielski. Znacznie łatwiej zatem użytkownikom z UK wchodzić w interakcję z jego ulubionymi celebrytami ze Stanów i markami, niż użytkownikom gorzej znającym, czy nieposługującym się na co dzień językiem angielskim. Sprawa może wydawać się błaha, ale taka nie jest. To, że posługujemy się i komunikujemy w innym języku znacznie ogranicza nam zasięg dotarcia naszych treści, a co za tym idzie budowanie bazy użytkowników i rozwój narzędzia komunikacji. Tu warto jeszcze dodać, że wypadkową tych wszystkich czynników jest moim zdaniem także kwestia tego, jak marki w Stanach Zjednoczonych wykorzystały potencjał Twittera. Właśnie dzięki temu, że mają tam zasięg i że komunikują się w języku angielskim. Można by się też przy tej okazji pokusić o stwierdzenie, że w Polsce obecność, czy raczej nieobecność, marek na Twitterze jest też mocno podyktowana naszą skłonnością do hejtowania, która mocno wpływa na lęk marketerów przed zainwestowaniem w komunikację na Twitterze. I moim zdaniem słusznie, ale to nie jest tekst o tym, dlaczego marki na polskim Twitterze nigdy nie będą w stanie prowadzić brand wars. O tym może innym razem.

Podsumowując zatem kwestie związane z Twitterem widać wyraźnie, że czynniki demograficzno-społeczne-gospodarcze, są głównie odpowiedzialne za fakt, że Twitter nie rozwinął się w Polsce w takim stopniu jak w USA. Złośliwie można dodać, że wpływ na to ma też fakt, że nie oglądamy tyle tv, twittując na ten temat z kanapy co Amerykanie, ale to nieprawda. Najmłodsza grupa bardzo dużo ćwierka o serialach i filmach, które ogląda. W Polsce jednak, która przez ostatnie dwa-trzy lata mocno rośnie w siłę pod względem liczby sprzedawanych i używanych smartfonów (kupując dziś telefon, w żadnej prawie z sieci nie dostaniemy już przysłowiowego telefonu z klapką), Twitter ma dodatkowy problem, a jest nim Instagram. 

Instagram rozwija się bardzo dynamicznie. Już teraz korzysta z niego 3 miliony osób (a w ciągu poprzedniego roku liczba użytkowników podwoiła się). Większość z tych 3 millionów stanowią kobiety, oraz osoby powyżej 18 roku życia.[4] 

Jak widać zatem z jakichś powodów Twitter osiągnął pewien poziom rozwoju w Polsce i na nim się ustabilizował, a Instagram zdecydowanie przyspieszył w ciągu poprzedniego roku.

 

Źródło: www.slideshare.net

Źródło: www.slideshare.net

Jak się okazuje komunikacja marek na Instagramie jest też znacznie bardziej angażująca niż ta na Twitterze[5]. Dlaczego tak się dzieje? Ma to związek z częściowo już omówionymi kwestiami wzrostu liczby posiadanych smartfonów w Polsce, ale też chodzi o konkretny moment tego przyrostu. Był to moment, w którym Twitter był już w miarę rozwiniętą platformą, a Instagram właśnie został kupiony przez Facebooka. I wtedy zaczęły się pewne procesy integracyjne, faworyzowanie treści pomiędzy tymi serwisami i zmiany w samym Instagramie, które niedawno doprowadziły do tego, że pojawiły się tam reklamy. To co, moim zdaniem, ostatecznie  zdecydowało o tym, że Instagram znacznie lepiej się przyjmuje w Polsce niż Twitter, jest jednak to, że jest to serwis oparty o zdjęcia, a użytkownicy w ten sposób chcą teraz relacjonować swoje życie. Nawet #, które przecież wprowadził Twitter na Instagramie zyskały nowe życie.

Podsumowując, można by powiedzieć, że Twitter miał po prostu pecha, a Instagram szczęście, ale sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. To, że pewne platformy społecznościowe przyjęły się w Polsce bardziej niż inne jest wypadkową wielu czynników gospodarczych, społecznych, a także kulturowych. Może zatem należy przyjąć fakt, że świat social media wygląda inaczej w różnych miejscach na świecie i skupić się na tym, co w mediach społecznościowych jest najważniejsze, czyli na tym, jak być blisko użytkowników i jak budować prawdziwe społeczności, zamiast się w nich rozpychać łokciami na siłę. Niezależnie bowiem od przyszłości konkretnych platform społecznościowych użytkownicy i tak pokażą sami, dlaczego chcą lub nie chcą używać danego kanału komunikacji.

 
Mania Kostrzewska
Head of Social Media, The Digitals






[1]Źródło za: www.wirtualnemedia.pl
[2] Źródło za: napoleoncat.com 
[3] Źródło za: www.statista.com
[4] Żródło za: www.adweek.com
[5] Źródło za: socialmedialondon.co.uk

-

Tekst pochodzi z nowego e-booka Nowego Marketingu "Social Media 2010-2015-2010" Pobierz za darmo >

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij