Zmierzch żywych graczy, czyli czemu osiągamy 83. poziom w FarmVille

Zmierzch żywych graczy, czyli czemu osiągamy 83. poziom w FarmVille

Pamiętam pierwsze tygodnie grania w gry Zyngi na Facebooku. Pamiętam to zaangażowanie, radość współgrania z kilkudziesięcioma znajomymi oraz dziesiątki otrzymywanych dziennie prezentów. Potrafiłem spędzać kilka godzin na dobę na uprawie warzyw i budowaniu nowych elementów dekoracyjnych.

Kolejną godzinę poświęcałem na odwiedzaniu znajomych i podglądaniu tego, co zakupili do swojego królestwa, miasta czy ogrodu. Z wypiekami na twarzy przeglądałem swojego newsfeeda w poszukiwaniu postów współgraczy tylko po to, by zgarniać jak największą liczbę bonusów.

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Ale to było dawno. Teraz już nie mam za wielu znajomych, którzy są skłonni grać w gry na Facebooku i nk.pl. Główną przyczyną rezygnacji z gry jest potrzeba zbyt dużej liczby znajomych, aby zaliczać kolejne misje i budować bardziej wyszukane rzeczy. Czyli, paradoksalnie, w „gry socialowe” wolelibyśmy grać… sami? Jednak według najnowszych danych w gry na Facebooku grało w ciągu ostatniego miesiąca 235 mln użytkowników, a więc mniej więcej co czwarty użytkownik.

Ok, więc wiemy, że gra dużo osób, wiemy też mniej więcej, kto gra. Teraz czas na klucz programu czyli odpowiedź na pytanie dlaczego.

W kwietniu na konferencji promującej Windows 8 oraz interface Metro usłyszałem zdanie, które na długo zostało w mojej głowie. Aplikacja musi być ładna. Jakby nie patrzeć gry są aplikacjami, więc to też ich się dotyczy. I to jest pierwsza siła wszystkich popularnych gier w mediach społecznościowych. Graficy naprawdę się postarali, aby każda postać, przedmiot czy budynek był dopieszczony w każdym pikselu. Patrzenie godzinami w ekran nie męczy, nie musimy też wysilać się, aby dostrzec detale. Wystarczy porównać wygląd pierwszego FarmVIlle z przykładową grą wydaną ostatnio przez Zyngę, czyli ChefVille, aby zobaczyć jak ważna jest to kwestia dla wydawców.

Oprócz różnic widać też jedno podobieństwo. Postacie w grze mają nieproporcjonalnie duże głowy w stosunku do reszty ciała. Dzięki temu cały czas widzimy ich uśmiech, gdy wykonują zlecone przez nas działania. Powszechnie wiadomo, że człowiek ma skłonność do uśmiechania się do innych uśmiechniętych osób. Nawet jeśli jest to nasz cyfrowy avatar w grze…

Więcej informacji na temat gier i grywalizacji w marketingu znajdziesz w raporcie GIT 2012!

Wróćmy do tworów Zyngi, która jest zdecydowanym liderem rynku gier typu „city builder”. Po sukcesie wcześniej wspomnianego FarmVille, następne produkcje, pomijając szatę graficzną niewiele od siebie się różniły. Oczywiście raz budujemy miasto, raz imperium, następnym razem swoją (kolejną) farmę. Ale rdzeń pozostaje ten sam. Cały czas musimy podążać określoną z góry ścieżką na szczyt, który ledwo się rysuje gdzieś wysoko ponad chmurami. Szczytem jest zdobycie wszystkich budynków lub osiągnięć w grze. Na początku szybko zaliczamy kolejne misje i poziomy. Z czasem jednak jest coraz trudniej, ścieżka po której zmierzamy na szczyt jest coraz bardziej stroma. Twórcy gier wiedzą, jak myśli statystyczny gracz: „Skoro osiągnąłem 19-ty poziom, to czemu nie osiągnąć tego 20-tego, aby otrzymać ten nowy wieżowiec?”. Problem w tym, że osiągnięcie 20-tego poziomu zajmuje niemal tyle samo czasu co 19-tu poprzednich! Jest to znany w psychologii mechanizm ludzkiego myślenia, który niestety jest też widoczny u osób uzależnionych od hazardu.

Zaproś 3 znajomych, aby w swoim ogrodzie posadzić egzotyczne drzewo. Jego odmianą jest poproszenie 3 znajomych o pomoc i kliknięcie w link do gry zawarty w poście, który wrzucamy na nasz timeline. Dzięki temu gra zaczyna żyć własnym życiem, nie potrzeba już inwestować w social ads, bo gracze sami rozsyłają zaproszenia. Obecnie narzekamy na setki postów typu „żebrolajk”, kiedyś narzekaliśmy na setki zaproszeń i proszących postów (o gwoździe do szopy, o ziarna kukurydzy itp.).

Po co w „city builderach” są misje? Mają fundamentalne znaczenie w utrzymaniu gracza w grze na długie miesiące, ponieważ dają poczucie postępu. Każda wykonana misja nagradzana jest nowymi rzeczami, budynkami czy dekoracjami. Dziennie możemy wypełnić z powodzeniem nawet kilka misji. Po wypełnieniu możemy w wielkiej i spontanicznej radości pochwalić się swoim osiągnięciem na timelinie. Każdy kto podzieli naszą radość i kliknie dostanie bonus w grze. Kolejny samonapędzający się mechanizm. Jednocześnie, niemal niezauważenie misje oddalają szczyt góry, w którego stronę podążamy. Dlaczego? Bo dotarcie na szczyt równa się ze zdobyciem wszystkich elementów dostępnych w grze, a misje tylko dodają kolejne. I tak w nieskończoność, bo na każde święto mamy kilka misji specjalnych (zazwyczaj z limitem czasowym, aby jeszcze bardziej zmotywować gracza). Pierwszy dzień lata, ostatni zimy czy międzynarodowy dzień szympansa to też dobry pretekst na misję i dorzucenie kolejnej rzeczy.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij