Potencjał, który tkwi w sieci, czyli jak mobilizować internautów do działania

Potencjał, który tkwi w sieci, czyli jak mobilizować internautów do działania

Akcje, wyzwania czy wydarzenia, które rozprzestrzeniają się w sieci tempem błyskawicy, skupiają setki, a nawet tysiące zupełnie obcych sobie osób. Ich inicjatorami są ludzie, których można nazwać internetowymi aktywistami.

Przekonani o tym, że w internautach drzemią ogromne pokłady altruizmu, pasji czy chęci zaangażowania się, wbrew panującemu w wirtualnym świecie “hejtowi”, udowadniają, że warto gromadzić społeczność internetową wokół ważnego celu i wspólnymi siłami zmieniać rzeczywistość.  

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Tekst inspirowany wystąpieniami prelegentów krakowskiego #TechKlubu organizowanego przez Stowarzyszenie Wzmacniacz.org

Gośćmi lutowego spotkania, poświęconego aktywizowaniu społeczności internetowej byli: 

  • Izabela Stawicka - inicjatorka akcji #DontTellHim
  • Paweł Klikowicz - koordynator kampanii Dawca.pl i inicjator zbiórek #PawelChceSlyszec i #NiechUslyszaInni
  • Marcin Gnat - autor wyzwań “Przeczytam 52 książki w roku” oraz “Sto treningów w 2016 roku”

Najbardziej sekretny crowdfunding na świecie 

W 2012 roku Michał i Maciek, obaj poruszający się na wózkach, objechali busem Europę. 17 tysięcy kilometrów, 3 miesiące w podróży, setki napotkanych po drodze osób, ilość radości, ale i trudów - niezliczona. Tak powstał projekt wheelchairtrip (wheelchairtrip.com). Teraz celem Michała jest podróż do Ameryki Południowej i przejechanie 20-letnim Land-Roverem Defenderem ponad 30 tysięcy kilometrów w pół roku. W podróż zabierze również Maćka. 

Michał szukał pieniędzy na remont samochodu terenowego i dostosowanie go do potrzeb osób z niepełnosprawnością ruchową. Kosz remontu obliczony został na 50 tysięcy złotych. Pozostało zdobyć pieniądze. 

- Pomysł narodził się w mojej głowie błyskawicznie i tak samo szybko zabrałam się do jego realizacji - mówi Izabela Stawicka, inicjatorka akcji #DontTellHim. - Nie chciałam myśleć, rozważać, kalkulować. Chciałam działać.

Iza zdecydowała, że o przedsięwzięciu poinformuje Michała dopiero wówczas, gdy na koncie wyprawy pojawi się kwota 50 tysięcy złotych. Dlatego też 17 września ubiegłego roku na Facebooku powstał fanpage o nazwie #DontTellHim, konto na Instagramie i strona na blogspocie. Iza napisała pierwszego posta, w którym poinformowała o tym, jaki jest cel akcji i poprosiła, aby każdy, kto zechce się w nią zaangażować, wpłacił dowolną kwotę na konto wyprawy i powiedział o marzeniu Michała jednej osobie. Zachęciła również do umieszczania na fanpage’u zdjęć z palcem wskazującym na ustach (gestem, który wykonujemy, gdy chcemy coś komuś przekazać w sekrecie) i wrzuciła swoje zdjęcie jako pierwsze na zachętę dla innych. W ciągu nocy rozesłała wiadomości o akcji do wszystkich swoich znajomych, prosząc o wsparcie. 

#HeKnows about #DontTellHim

W ciągu doby na fanpage dotarło ponad 700 osób. Już drugiego dnia do akcji włączyła się Martyna Wojciechowska. Siła Internetu była tak duża, że czwartego dnia Michał dowiedział się o wszystkim. Wydawało się, że teraz, kiedy akcja przestała być sekretem, cały pomysł rozpada się w drobiazgi. Iza poinformowała uczestników, że Michał już o wszystkim wie. W ciągu tych czterech dni na koncie wyprawy było zaledwie 6 tysięcy złotych. To co stało się później, przerosło najśmielsze oczekiwania Izy i Michała. Ludzie masowo udostępniali informacje o akcji, zapraszali kolejne osoby, a wpłaty rosły błyskawicznie. Do działania włączyli się również muzycy, aktorzy, ludzie z pierwszych stron gazet.

Iza mówi, że w sieci, a w zasadzie w tych, którzy z niej korzystają, tkwi ogromna siła. Wystarczy tylko dobrze ją wykorzystać i skierować na dobre tory. Efektem śnieżnej kuli można osiągnąć bardzo wiele. 

- Jeśli prosisz, to zawsze dziękuj. Cierpliwie tłumacz i bądź zawsze dostępny. Odpowiadaj na pytania, dziel się nowymi informacjami - to klucz do sukcesu - tłumaczy Iza.

Akcja #DontTellHim trwała 48 dni. Udało się zebrać 50 483 złote. 350 osób wsparło marzenie. Później Michał otrzymał Nagrodę Alchemika, a wpłaty na konto od osób prywatnych i firm ciągle rosły. W tym momencie na koncie wyprawy jest ponad 90 tysięcy złotych. Budżet prawie domknięty. Pozostaje tylko ruszać w drogę.

Paweł Klikowicz przyznaje Izie rację - w internautach tkwi olbrzymia siła. Koordynator kampanii Dawca.pl przyznaje, że zna się na marketingu i mediach społecznościowych, ale mimo wszystko użytkownicy sieci ciągle potrafią go zaskoczyć.

Gdy Internet ułatwia robienie dobra

Paweł od drugiego życia nie dosłyszy. Nigdy nie było to dla niego powodem do kompleksów czy alienowania się. Zawsze starał się być aktywny i tak zostało mu do dziś. Aparaty słuchowe ułatwiają codzienne funkcjonowanie i umożliwiają prowadzenie bardzo aktywnego trybu życia. Kilka miesięcy temu jednak zaczęły się psuć. Do tego stopnia, że nie nadawały się do naprawy. Potrzeba jak najszybszego zorganizowania dość drogiego sprzętu sprawiła, że Paweł, namówiony przez przyjaciół, założył na portalu pomagam.pl zbiórkę pod nazwą #PawelChceSlyszec. Hashtag ten szybko obiegł media społecznościowe - Facebooka, Instagram, Twittera. Kwota do zebrania była niewielka. Zaledwie 6 tysięcy złotych. Po 14 godzinach od startu akcji została uzbierana. Po dwóch dobach na koncie było już ponad 10 tysięcy złotych, a Paweł postanowił zebranymi pieniędzmi podzielić się z inną osobą, która takiego sprzętu również potrzebuje. Tak akcja #PawelChceSlyszeć zamieniła się w #NiechUslyszaInni. 

Paweł wierzy mocno w to, że wraca do niego dobro, które sam wysyła w świat. Jest przekonany, że w użytkownikach sieci tkwi olbrzymi potencjał. Trzeba go tylko właściwie wykorzystywać.

Sto tysięcy użytkowników Facebooka

Marcin Gnat, twórca facebookowych wyzwań “Przeczytam 52 książki w roku” oraz “Sto treningów w roku”, jest przekonany, że wokół projektu z przesłaniem da się skupić olbrzymią społeczność internetową, nie wydając na to złotówki. Jego do działania zainspirowały słowa Willa Smitha, który powiedział, że kluczem do życia jest bieganie i czytanie. Gdy biegasz, robisz to wytrwale i z pasją, uczysz się pokonywać własne ograniczenia i słabości, wyciszać wewnętrzny głos, który mówi ci, że nie dasz rady. A później wystarczy to, czego nauczysz się podczas treningu, przenieść do codziennego życia. W książkach natomiast zapisane są rozwiązania większości problemów, z którymi zmagamy się na co dzień. Wystarczy tylko sięgnąć po  właściwą lekturę i odkryć, że ktoś przed nami już się zmierzył z tym, z czym my mierzymy się dziś.  

Marcin, zainspirowany tymi słowami, zaczął biegać i założył na Facebooku swoje pierwsze wydarzenie, w którym zachęcał innych do przebiegnięcia 100 km w ciągu miesiąca. Zaprosił do tego wydarzenia tylko swoich znajomych. Akcja jednak bardzo szybko zatoczyła szeroki krąg, gromadząc wokół biegowego wyzwania pasjonatów, którzy codziennie wrzucali zdjęcia ze swoich treningów, umieszczali motywujące komentarze pod zdjęciami innych i wspólnie mobilizowali się do działania.  

Co było kluczem do sukcesu tej akcji? Marcin wykorzystał formę wydarzenia, zamknął ją w ramach czasowych, postawił na call to action. Dzięki dużym możliwościom administratora wydarzenia docierał do coraz większej grupy osób, co stanowi niewątpliwy atut, gdy Facebook konsekwentnie ogranicza zasięgi. 

W kolejnym roku twórca wyzwania mobilizującego do fizycznej aktywności, zdecydował, ze tym razem zrobi coś dla rozwoju ducha i umysłu użytkowników w sieci. Tak powstało wyzwanie “Przeczytam 52 książki w ciągu roku”. 24 godziny wystarczyły, aby do wydarzenia zapisało się 500 osób. Potem ta liczba rosła już w tysiącach. Akcję szybko dostrzegły media. To, co działo się w sieci, kompletnie zaprzeczało opinii, że Polacy nie czytają książek. W wydarzeniu wzięło udział 102 tysiące osób. Według ankiety, którą przeprowadził Marcin, w ciągu roku uczestnicy przeczytali 1 892 150 książek. 

- Akcja szybko zaczęła żyć własnym życiem również poza siecią - mówi Marcin. -  Organizowaliśmy wiele wydarzeń w realu, do wyzwania przystępowały szkoły, uczelnie, biblioteki, wspierały je wydawnictwa, promowali pisarze. Wiem, że stworzyłem coś wyjątkowego. 

Szanuj innych w sieci, wierz w ludzi i w siebie

Recepta na zaangażowanie społeczności internetowej wydaje się prosta. Warto pomyśleć o tym, co dla nas stanowi problem, jakie sprawy chcielibyśmy w sieci poruszyć, nad czym popracować. Potem powinniśmy sobie postawić pytanie: dlaczego inni chcieliby to zrobić.  Cel, który sobie wyznaczymy powinien być ambitny, ale nie karkołomny. W świecie, w którym za przyczynę słabnących więzi międzyludzkich uznaje się smartfony, iPhone’y i tablety, istnieje ogromna siła. Tkwi ona w społeczności internetowej, ale może mieć realny wpływ na zmianę otaczającej nas rzeczywistości. 


Małgorzata Durbajło
Stowarzyszenie Wzmacniacz.org

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij