„Wiem, że to manipulacja, ale i tak się denerwuję”: kto jest najbardziej podatny na dezinformację [RAPORT]

raport Wiem, że to manipulacja, ale i tak się denerwuję – Polacy w epoce dezinformacji
Nawet wiedząc, którym mediom i źródłom informacji można zaufać, wolimy spędzać czas w rozrywkowych serwisach, chłonąc krążące po nich nieprawdziwe treści. Raport „Wiem, że to manipulacja, ale i tak się denerwuję. Polacy w epoce dezinformacji” Fundacji Pole Dialogu pokazuje, które grupy są na nią bardziej podatne.
O autorze
4 min czytania 2026-01-21

Polska zmaga się z ogromną skalą fake newsów. Aż 84% Polaków zetknęło się z dezinformacją w ostatnim roku, a niemal każdy z nas uwierzył w przynajmniej jedną fałszywą wiadomość. Zaufanie do mediów informacyjnych spadło do 39% – to jeden z najniższych wskaźników w Europie. Wciąż nie mamy skutecznych systemów ochrony przed tym zagrożeniem.

„Wiem, że to manipulacja, ale i tak się denerwuję” – to komentarz jednej z uczestniczek badania naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego i Fundacji Pole Dialogu, wybrany jako tytuł raportu o naszych postawach wobec dezinformacji, dotyczącej zwłaszcza klimatu i energii.

Pogłębione wywiady z 14 osobami, które wzięły wcześniej udział w ​badaniu społecznym o skuteczności prebukingu i debunkingu pozwoliły lepiej zrozumieć, dlaczego fake-newsy i inne przekłamane narracje rozchodzą się tak skutecznie.

Zobacz pełny raport:

„Sociale to bzdury, ale tam wszystko jest”

Wytypowani z grona ponad 1300 respondentów badania ilościowego, uczestnicy pogłębionego eksperymentu badawczego mieli za zadanie przez kilka tygodni prowadzić dziennik swojej aktywności medialnej, a pod koniec opowiedzieć o niej badaczom i pod ich okiem zweryfikować prawdziwość pokazanych im materiałów. Z tym ostatnim zadaniem poradzili sobie dobrze, szukając informacji w mediach, które uznawali za rzetelne. Jednak na co dzień, praktycznie z nich nie korzystali. Ich codzienna konsumpcja informacji niemal wyłącznie ograniczała się do serwisów społecznościowych. „Sociale to bzdury, ale tam wszystko jest” – podsumowała jedna z badanych osób.

– Osobom, z którymi rozmawialiśmy, z jednej strony brakowało determinacji, by każdą informację napotkaną w internecie weryfikować z takim samym zapałem, a z drugiej – „zdrowych” nawyków, które ułatwiłyby im to zadanie. Przykładowo: porównywanie informacji z różnych źródeł jest świetnym rozwiązaniem, gdy chcemy zagłębić się w jakiś temat, ale w codziennej, rytualnej „prasówce” lepiej sprawdziłyby się dwa naprawdę rzetelne media – nie dwadzieścia obejrzanych do połowy rolek, które przypisał nam algorytm. Potrzebujemy edukacji medialnej, ale idącej głębiej i bardziej praktycznie niż to się wcześniej wydawało – mówi Anna Pruszyńska, współautorka raportu.

Najważniejsze wnioski z badania

Badani w większości deklarują niskie zaufanie do mediów społecznościowych, ale wysokie do mediów tradycyjnych (radio, TV), agencji prasowych, źródeł eksperckich oraz mediów lokalnych. W szczególności te ostatnie cieszą się bardzo wysokim zaufaniem, ponieważ dotyczą naszego najbliższego otoczenia.

Paradoks polega jednak na tym, że faktyczne zachowania informacyjne badanych różnią się od ich deklaracji, ponieważ to właśnie platformy społecznościowe są głównym źródłem codziennego kontaktu z newsami.

Badani w większości zadeklarowali, że „zawsze sprawdzają informacje przed udostępnieniem”, co potwierdziło się w warunkach zadaniowych, w którym wykazali się skrupulatną weryfikacją newsów. Pozostała część przyznała, że:

  • nie ma czasu, by weryfikować informacje,
  • weryfikuje podczas spotkań z przyjaciółmi
  • weryfikują je rzadko i powierzchownie.

Jednocześnie, informacje, które są w stanie zweryfikować odbiorcy, wywołują w nich mimo wszystko silne, negatywne reakcje afektywne, takie jak lęk, złość i poczucie bezradności.

Młode osoby i kobiety bardziej podatne na dezinformację

Analiza eksperymentu badawczego i towarzyszącego mu wcześniej ilościowego badania społecznego ujawniły, że grupy od lat uznane za najsilniejszego sprzymierzeńca ochrony klimatu – osoby młode i kobiety – są jednocześnie najbardziej wrażliwe na manipulację w sieci, jeśli chodzi o te tematy.

To właśnie wśród nich wyraźnie częściej, pod wpływem lektury materiałów zawierających przekłamania, dochodziło do zmiany zdania na temat polityk klimatycznych.

– Młodsze osoby spędzają więcej czasu w mediach społecznościowych i łatwiej dotrzeć do nich przez dominujące tam krótkie formaty treści. Jednocześnie w naturalny sposób są to ludzie o mniej ugruntowanych poglądach niż przedstawiciele starszych pokoleń, często wręcz deklarujące się jako „apolityczne”. Łatwiej im zmienić zdanie, kiedy nie są do niego mocno przywiązani. Ta prawidłowość tłumaczy też różnice w podatności na dezinformację między płciami. Kobiety są z reguły bardziej otwarte na nowe idee w porównaniu do mężczyzn, co w zetknięciu ze zmanipulowanym przekazami okazywało się dla nich zgubne – zauważa Anna Pruszyńska.

Jak walczyć z wypaleniem informacyjnym?

„Od roku nie śledzę już wiadomości. Tych bodźców jest po prostu za dużo” – mówił otwarcie jeden z uczestników badania jakościowego. To objaw innego i równie groźnego efektu kampanii opartych na nieprawdzie i manipulacjach, wychwycony przez badaczy. Nazwali to „wypaleniem informacyjnym”, czyli zobojętnieniem na to, kto w ogóle ma rację co do faktów. Malejące zaangażowanie prowadzi do wyłączania się z dyskusji osób o umiarkowanych poglądach i oddania przestrzeni publicznej radykałom.

Twórcy raportu pokazują, że ustalenie prawdy wbrew pozorom nie jest takie trudne, jak się nam czasem wydaje.

W publikacji wymieniają „czerwone flagi”, na które powinniśmy zwracać uwagę, czytając każdą nową wiadomość oraz wyliczają, że zweryfikowanie przeciętnego artykułu, na który trafiamy w sieci z pomocą wyszukiwarki zajmuje zwykle nie więcej niż 60 sekund. Jednocześnie przypominają, że nie powinniśmy być w tym sami – w walce z wypaleniem informacyjnym muszą pomóc nam instytucje publiczne, tworzące wiarygodne, przejrzyste źródła informacji. Ogromną rolę mają też jakościowe media, dbające o wysokie standardy dziennikarskie.

– 15 minut z gazetą czy rzetelnym portalem internetowym zostawi nam w głowie mniej informacyjnego chaosu niż obejrzenie w tym czasie kilkudziesięciu tiktoków. Ale nie można też wszystkiego sprowadzać do indywidualnego dbania o higienę cyfrową. To odpowiedzialność zarówno zagranicznych platform, jak i naszych instytucji, które powinny wyznaczać im ramy działania, żebyśmy chcąc wieczorem sprawdzić, co u znajomych, nie zostawali za każdym razem zasypywani dezinformacją o energii, klimacie czy migracji – podsumowuje Przemysław Sadura, główny autor raportu.

Raport „Wiem, że to manipulacja, ale i tak się denerwuję – Polacy w epoce dezinformacji“ dostępny jest bezpłatnie do pobrania na stronie.

Metodologia

Raport przedstawia wyniki dwóch komplementarnych badań zrealizowanych w okresie lipiec-wrzesień 2025. Badanie ilościowe: eksperyment na reprezentatywnej próbie losowej (N = 1388) porównujący skuteczność prebunkingu i debunkingu oraz badanie jakościowe: netnografia oraz wywiady indywidualne (N=14), analizujące praktyki medialne, mechanizmy zaufania i reakcje afektywne.

źródło: mat. prasowe, opracowanie: Agata Drynko

PS Kryzysometr 2025/26: internet i dezinformacja największymi zagrożeniami dla marek [BADANIE]