Polityka korzystania z GenAI dla agencji i marek [Q&A]

Polityka korzystania z GenAI dla agencji i marek [Q&A]

Polityka korzystania z GenAI dla agencji i marek [Q&A]

Jakie są najważniejsze aspekty polityki korzystania z narzędzi Gen AI przez agencje i marki? W jaki sposób agencje mogą zapewnić etyczne wykorzystanie Gen AI w swoich kampaniach?

SPRAWDZAM

Wyzwania i szanse dla przyszłości internetu 

Wyzwania i szanse dla przyszłości internetu 
Jakie są wyzwania i szanse dla przyszłości internetu? Jak może wyglądać jego rozwój? Jak użytkownicy będą mogli i chcieli korzystać z dostępu do sieci? Przemyśleniami na ten temat dzielą się Adrianna Janik – Paid Social Specialist, Group M i Adam Puchalski – Regional Growth Lead w Aleph Group, Inc.
O autorze
14 min czytania 2024-06-10

Adrianna Janik,
Paid Social Specialist, Group M

Internet to ogromna szansa

Czy ktoś z nas wyobraża sobie dzisiaj życie bez internetu? Według danych dostępnych w raporcie „DIGITAL 2024: POLAND” w Polsce mamy ponad 35 milionów użytkowników internetu. Aktualna populacja Polski to około 40 milionów osób. Dostęp do sieci ma więc prawie 90% polskich obywateli. Jakie są wyzwania dla rozwoju internetu? Jak w przyszłości będziemy z niego korzystać?

Czy w 1969 roku, gdy powstał internet, ktoś w ogóle myślał, że będzie można pracować bez wyjścia z domu? Że będzie można zrobić zakupy bez wyjścia z domu? A nawet, że będzie można je dostać w ciągu 15 minut od zamówienia? Dzięki internetowi nie potrzebujemy mieć przy sobie dowodu w fizycznej postaci, wystarczy aplikacja. Nie trzeba iść do lekarza po receptę, wystarczy mieć ją w formie elektronicznej. Nie trzeba iść do sklepu przymierzać ubrań, wystarczy je zamówić do domu. Wyjście do sklepu meblowego? Po co, skoro można nawet „przymierzyć” meble telefonem do swojego mieszkania. Dzięki internetowi możemy nawet sprawdzić, jak będziemy wyglądać w danym kolorze włosów. 

Dodatkowo pandemia COVID-19 pokazała nam, że nie musimy wychodzić w ogóle z domu, żeby funkcjonować tak, jak dotychczas. Egzaminy przez internet? Żaden problem. Oglądamy filmy i seriale, dzięki platformom streamingowym. Inwestowanie pieniędzy jest łatwe i przystępne dla każdego, dzięki aplikacjom mobilnym. Wiadomości ze świata docierają do nas w ułamku sekundy. Co więcej, dzięki internetowi, mamy niepowtarzalną możliwość weryfikacji informacji, które otrzymujemy. 

LinkedIn logo
Na LinkedInie obserwuje nas ponad 97 tys. osób. Jesteś tam z nami?
Obserwuj

Mamy dostęp do ogromnej bazy wiedzy na wyciągnięcie ręki. Chat GPT działa dla nas niczym wirtualna asystentka odpowiadająca na każde pytanie. Możemy stać się ekspertem w danej dziedzinie bez wychodzenia z domu. Mamy dostęp do platform edukacyjnych i kursów online. W wielu przypadkach nawet nie trzeba płacić za dostęp do wiedzy. Wszelkiego rodzaju szkolenia możemy odbyć wirtualnie. Wspomniane już wyżej zakupy, możemy robić dzięki stale rozwijającemu się e-commerce, a rozwój e-commerce może przekładać się z kolei na nowe miejsca pracy.

Internet to gigantyczny playground dla rozwoju technologicznego. Sztuczna inteligencja, chat GPT czy internet Rzeczy mają się świetnie, a moim zdaniem to dopiero początek. To może przynieść przełom w wielu dziedzinach życia. 

Słuchaj podcastu NowyMarketing

Możemy tutaj wymienić jeszcze więcej zalet internetu, ale wszystko sprowadza się do jednej konkluzji. Internet to dla nas ogromna szansa. 

NowyMarketing logo
Mamy newsletter, który rozwija marketing w Polsce. A Ty czytasz?
Rozwijaj się

Wyzwania i zagrożenia dla rozwoju internetu 

Z drugiej strony, czy ktoś z nas chciałby być operowany przez chirurga kończącego medycynę online? To jedno z wielu zagadnień, które może się nasunąć, kwestionując doskonałość internetu. Wymienię te kluczowe. 

Wspominałam wcześniej o nieograniczonym dostępie do informacji. Jednak internet to również szerokie pole do popisu w przypadku szerzenia dezinformacji i fake newsów. Możemy te informacje szybko weryfikować, ale nie każdy idzie tą drogą i rozprzestrzenia je dalej albo boi się czegoś, co nawet nie jest prawdziwe. 

Kolejnym aspektem jest cyberbezpieczeństwo i prywatność w internecie. Wraz z rozwojem internetu, pojawia się coraz więcej problemów takich jak wyciek danych, ich kradzież, kradzież pieniędzy, cyberataki. Dzięki sztucznej inteligencji można nawet wygenerować czyjś głos czy twarz. 

Udostępniamy różnym podmiotom ogromne ilości swoich danych. Wpisujemy numery swoich kart, robiąc zakupy. Dodajemy na platformy społecznościowe miejsca ze swoją lokalizacją, zdjęcia dzieci, upubliczniamy wiele aspektów swojego życia. Czy to na pewno bezpieczne? Niestety, świadomość tego, co i komu udostępniamy w internecie i co akceptujemy, zakładając konta na portalach czy ściągając aplikacje, nie nadąża za jego błyskawicznym rozwojem. 

Innym aspektem, ważnym w kontekście rozwoju internetu, jest brak jego dostępności dla wszystkich. Do wielu regionów świata nadal on nie dotarł. Jest jednak szansa na dostęp do internetu dla każdego i wszędzie, dzięki firmie SpaceX i Starlinkowi, ale to niestety dosyć odległy temat, biorąc pod uwagę jego koszt albo ustrój polityczny niektórych państw. Według informacji dostępnych na starlink.com sam sprzęt kosztuje od 2720 zł, do nawet 13600 zł. Z kolei miesięczny abonament to koszt od 335 zł do nawet 21870 zł. Wszystko oczywiście w zależności od pakietów. 

Wspomniałam wcześniej, że dostęp do internetu tworzy nowe miejsca pracy. Musimy jednak mieć świadomość, że w regionach z ograniczonym dostępem do sieci takich miejsc pracy po prostu nie ma, co przekłada się na nierówności społeczne i ekonomiczne. Mowa nie tylko o skrajnych przypadkach, takich jak nieograniczony dostęp do internetu albo jego całkowity brak. Chodzi również o cenzurę i regulacje prawne internetu w niektórych krajach. Może nie dla każdego jest to oczywiste, ale w Chinach nie ma dostępu do Messengera i Instragrama. Przykładów nie trzeba nawet szukać poza Europą. Chat GPT przez jakiś czas był zablokowany we Włoszech. Lubicie oglądać HBO Max? To nie obejrzycie nic na HBO Max w Niemczech. Możecie tutaj oczywiście próbować kombinować z VPN, który „obejdzie system”, ale upewnijcie się, czy na pewno jest legalny w danym miejscu 😊 

Kolejną sprawą jest uzależnienie od internetu, technologii i mediów społecznościowych oraz to, że internet wpływa na nasze zdrowie psychiczne i może obniżać samoocenę. 

Zastanówmy się, czy aby na pewno chcemy robić te wszystkie rzeczy, które wymieniłam na początku, bez wychodzenia z domu? Z pewnością jest to wygodne i oszczędzamy wiele czasu. Jednak komunikacja elektroniczna nigdy nie zastąpi realnych kontaktów z ludźmi, nawet jeśli jest to wideorozmowa. Dlatego, że to właśnie kontakty z ludźmi spełniają jedną z podstawowych potrzeb, według Piramidy Maslowa, potrzebę przynależności. 

Media społecznościowe i możliwość wykreowania w nich dowolnego wizerunku, mogą mieć negatywny wpływ na zdrowie psychiczne ludzi. Widzimy osoby, które wciąż podróżują. Możemy sobie wtedy zadawać pytanie: dlaczego ja tyle nie podróżuję, a pracuję po 8 godzin przez 7 dni w tygodniu i spłacam kredyt na mieszkanie? Widzimy osoby z idealnymi ciałami, z idealnymi twarzami, które nigdy nie mają złego dnia. Zaczynamy wtedy kwestionować swoje życie i swój wygląd. Rozmyślać o tym, co poszło nie tak w moim życiu, że nie jestem milionerką z twarzą modelki. Mamy już nawet influencerów wygenerowanych przez AI. Oni na pewno nie mają złego dnia, bo… nie istnieją. W większości przypadków niczyje życie nie wygląda tak, jak w mediach społecznościowych. Pokazujemy w nim bowiem swoje najlepsze zdjęcia i najlepsze momenty. Z jednej strony jesteśmy całkowicie wolni i możemy publikować dowolne treści, z drugiej strony za publikowanymi treściami idzie odpowiedzialność. Świetnym przykładem tego, jaki wpływ na nas ma to, co widzimy w mediach społecznościowych, jest kampania Dove „Reverse Selfie”. 

Internet w przyszłości 

Przyszłość internetu zapowiada się zdecydowanie fascynująco, skoro już tak bardzo się rozwinął od czasu swojego powstania (a przypomnę, że w Polsce internet stał się powszechny około 20-25 lat temu). Czeka nas na pewno jeszcze wiele zmian oraz innowacji. 

Z pewnością przyszłość internetu to jeszcze szybsza, lepsza łączność oraz jego większa dostępność. To otworzy dodatkowe możliwości dla osób i państw, które tego dostępu nie miały albo miały ten dostęp ograniczony. Jest to bardzo ważne dla sprawiedliwego rozwoju gospodarczego oraz dla globalizacji zatrudnienia. Kluczowe są tutaj regulacje prawne i polityka, ze względu na swój wpływ na dostępność internetu, rozwój technologii, wpływ na innowacje czy na podstawowe kwestie takie, jak bezpieczeństwo oraz prywatność. 

Przyszłość to również wspomniany już wcześniej w artykule Starlink. Internet będzie wszędzie i dla każdego, a wręcz niemożliwym będzie odłączenie kogokolwiek od sieci. Już w ostatnim czasie Elon Musk pokazał, że jest w stanie zapewnić dostęp do internetu Ukrainie w momencie niszczenia nadajników naziemnych przez Rosjan. Jednak, jeśli wszyscy będziemy podłączeni do Starlinka, to oznacza, że wszyscy będziemy od niego zależni i zdani na łaskę lub niełaskę Elona Muska. Miejmy nadzieję, że w przyszłości nie będzie on jedynym dostawcą tego typu internetu. 

Prawdopodobnie internet rzeczy stanie się jeszcze bardziej powszechny, jeszcze bardziej się rozwinie i będzie coraz więcej inteligentnych domów, a nawet miast czy państw. To z kolei stworzy kolejne wyzwanie dla internetu, dotyczące bezpieczeństwa. Inteligentne urządzenia są często podłączone do domowego Wi-Fi, które ma słabe zabezpieczenia i jest łatwym celem. 

Szkolenia i edukacja pracowników, studentów, uczniów czy domowników z zakresu cyberbezpieczeństwa będą koniecznością. Wielopoziomowe zabezpieczenia, takie jak na przykład uwierzytelnianie dwupoziomowe, będą standardem. Możemy tutaj liczyć na szereg rozwiązań. Jesteśmy już na tyle świadomi bezpieczeństwa w internecie i ochrony danych, że tym razem rozwój internetu i cyberbezpieczeństwo będą szły w parze. Myślę, że powstanie wiele zaawansowanych rozwiązań w tej dziedzinie. Raporty Cybersecurity Ventures prognozuje, że światowe koszty cyberprzestępczości do 2025 roku wzrosną do 10,5 biliona dolarów rocznie, co tylko dodatkowo podkreśla konieczność inwestycji w cyberbezpieczeństwo i edukację w tym zakresie. 

Możemy spodziewać się większej automatyzacji usług oraz rozwoju telemedycyny. Dzięki temu drugiemu, opieka zdrowotna będzie powszechniejsza i będzie miała szansę na dotarcie do mniej rozwiniętych regionów. To na pewno wpłynie na zatrzymanie rozprzestrzeniania się chorób. 

Prognozuje się, że do 2030 roku rynek telemedycyny osiągnie wartość 431,82 mld dolarów. Deloitte Center of Health Solutions przy współpracy z American Telemedicine Association przeprowadziło badanie wśród pracowników służby zdrowia. Według danych z badania, dostępnych na Deloitte.com, do 2040 roku, co najmniej 25% opieki medycznej, zabiegów ambulatoryjnych oraz usług wellbeing, będzie świadczona zdalnie. 

Ponad połowa badanych menedżerów sądzi, że wyeliminowanie barier regulacyjnych oraz płatniczych, przyspieszy rozwój telemedycyny. Przewidywany jest wzrost inwestycji w wirtualne zdrowie o 25% w porównaniu do aktualnego stanu rzeczy. To stanowi podstawę do uznania rosnącego znaczenia telemedycyny. Jednak według raportu „Uwarunkowania rozwoju telemedycyny w Polsce” Krajowej Izby Gospodarczej, telemedycyna powinna być jedynie uzupełnieniem, a nie podstawową formą leczenia. Chodzi bowiem o zdrowie i życie.

Edukacja oraz praca zdalna mogą stać się jeszcze popularniejsze i możliwe z każdego miejsca na świecie. Dzięki pracy zdalnej firmy mogą zatrudniać pracowników z różnych części kraju, a nawet świata. Rozwiną się komunikatory w pracy zdalnej i zapewne będzie jeszcze więcej aplikacji do komunikacji pracowniczej z coraz to nowszym funkcjami. Praca z dowolnego miejsca na świecie ułatwi nam również work-life balance. Kto nie woli od razu po pracy wyjść z psem na godzinę, niż poświęcić godzinę na powrót do domu w korkach albo zatłoczonym tramwaju? 

Co więcej, praca zdalna to nie tylko możliwości dla pracodawcy, to również możliwości dla pracownika. Pracownik nie musi się ograniczać do swojego miasta, szukając pracy, a to otwiera przed nim nowe możliwości. Dodatkowo brak ograniczeń w podróżowaniu i wyjazd na pracę zdalną na miesiąc do Włoch do tej pory brzmiał jak marzenie. Teraz jest to całkowicie realne. Mamy tutaj win-win. 

Edukacja zdalna to również większa elastyczność dla studentów, uczniów, a nawet ich rodziców. Studenci będą mogli brać udział w wykładach zagranicznych uczelni bez wyjazdu do danego kraju, co jest ogromną szansą dla wielu osób, które z różnych względów na taki wyjazd nie mogą sobie pozwolić. Według danych z raportu Research and Markets globalny rynek edukacji online do 2025 roku osiągnie wartość 350 miliarda dolarów. Wynika to z rosnącego zapotrzebowania na elastyczne i łatwo dostępne opcje nauki. 

Prawdopodobnie zmieni się również podejście do social mediów, czego początki możemy zaobserwować już teraz. Użytkownicy mają dosyć wyidealizowanego życia, stawiają teraz na autentyczność, więc z pewnością zmieni się podejście do treści, które do nas docierają. Poza autentycznością użytkownicy stawiają teraz na experience. Chcą doświadczać czegoś ciekawego. 

Jeśli chodzi o mnie, to zdecydowanie należę do tych, którzy czują dreszczyk emocji związany z tym, w jakim kierunku rozwijają się social media. Bo od niedawna coś zaczęło się w końcu dziać! Pewnie wiele osób nadal uważa, że to unikatowy content daje gwarancję sukcesu w działaniach marketingowych. 

Co się składa na tę unikatowość? Jakość, odpowiedni dobór grupy docelowej, wykorzystanie odpowiedniego insightu, timing, natywność czy oryginalność? Jednak stale rosnące możliwości, jakie daje nam, chociażby sztuczna inteligencja, czy stałe przesuwanie granicy przez twórców jasno pokazuje, że content is not a king anymore. Teraz przyszedł czas na experience. I tego w przyszłości będziemy mieli na pewno pod dostatkiem. 

W ciągu kilku najbliższych lat możemy spodziewać się walki właśnie na experience, a nie na hasła reklamowe czy kreatywne koncepty na to, jak tworzyć reklamy czy prowadzić social media w formie statycznych grafik. 

Zacznijmy od jednego z najśmielszych poczynań influencerskich ostatnich kilku lat, czyli twórczości Buddy. Co spowodowało, że ten fan motoryzacji osiąga ponad pół miliona UU na swoim live, na którym rozdaje 7 ekskluzywnych samochodów wyścigowych i nagrody dodatkowe za setki tysięcy złotych? Czy nagle okazało się, że w Polsce mamy samych petrolheadów? Nie do końca. Po prostu to jeden z niewielu twórców, który dał ludziom EXPERIENCE. Umożliwił fanom spełnienie marzenia o posiadaniu sportowego samochodu niczym z „Szybkich i Wściekłych”. 

Co więcej, pokazał całą historię związaną z tuningiem, zakupem i podróżowaniem tymi wyjątkowymi maszynami. Zabrał je w różne skrajne warunki, pokazując, jak nagrody wyglądają w użyciu, zarówno na ośnieżonych drogach Koła Podbiegunowego, jak i na rozgrzanym asfalcie Teneryfy, gdzie dokładnie „Fast and Furious” byli kręceni. W międzyczasie zaskakiwał internautów dodatkowymi materiałami wideo czy propozycjami, że odkupi od nich wybrane samochody za gotówkę. Jego forma komunikacji i materiały stale podbijały tętno widzów i trzymały w napięciu aż do samego końca. 

Ta doskonale przemyślana i złożona akcja pokazuje, że experience jest w stanie przezwyciężyć mit o 8-sekundowych wideo, które jako jedyne są w stanie utrzymać odpowiednią uwagę odbiorcy. Jeżeli dasz ludziom prawdziwe emocje, jeżeli pozwolisz im przeżyć coś naprawdę wyjątkowego, to skłonisz ich nie tylko do kupienia twojego produktu, ale do pokochania twojej marki. Niezależnie od tego, czy to marka osobista, czy produktowa. Dzięki temu możemy spodziewać się jeszcze szerszego rozwoju e-commerce i zakupów online. Prognozowana globalna sprzedaż w handlu detalicznym w 2024 roku to ponad 6 bilionów dolarów i szacuje się, że do 2026 roku ma osiągnąć prawie 7,5 biliona dolarów (źródło: Statista; dane na czerwiec 2024). 

Częściej mówi się o byciu realnym i o zdrowiu psychicznym. Idealne twarze, figury i życia, pokazywane w internecie odejdą w niepamięć. Przyjdzie prezentowanie prawdziwego siebie z całym wachlarzem niedoskonałości. Dzięki internetowi i dostępowi do wiedzy zmieni się podejście do wielu tematów uznawanych za tabu. Już teraz obserwujemy wzrost świadomości w tej dziedzinie. 

Bureau of Health Workforce szacuje, do 2030 roku, 13% wzrost liczby psychologów, 114% wzrost liczby pracowników socjalnych, 17% wzrost liczby doradców zdrowia psychicznego, 37% wzrost liczby terapeutów małżeńskich i rodzinnych, a dodatkowo szacuje się 5% wzrost zapotrzebowania na psychologów i 13% wzrost zapotrzebowania na doradców zdrowia psychicznego. Powyższe dane wskazują na wzrost świadomości w zakresie zdrowia psychicznego i potrzebę wsparcia, a także zapotrzebowanie na specjalistów. 

W ostatnich latach rozwijał się również nurt body positive, ale w tym dobrym znaczeniu. Nagle okazało się, że tak naprawdę każda z nas ma rozstępy czy cellulit, a odstający brzuszek po jedzeniu to norma. To kolejny dowód na to, że odchodzimy od nierealnych wzorców, które widzimy w internecie i stawiamy na autentyczność. 

Podobnie było również z rosnącą świadomością dot. głosowania. W 2023 roku w Polsce została odnotowana rekordowa frekwencja 74,38% (źródło: wybory.gov.pl). 

Co mają wspólnego te trzy zjawiska? 

Łączy je wzrost świadomości społeczeństwa, które dzięki internetowi karmiło się opiniami, danymi, wymieniało poglądami i prowadziło otwarte dyskusje. Ogromny wpływ na to miał internet, social media i influencerzy, którzy coraz śmielej poruszają trudne kwestie. 

Okazało się, że nasi idole też miewają gorsze dni, a tematyka zdrowia psychicznego i łamania schematów wychowania powielanych przez poprzednie pokolenia, jest ciekawym contentem, z którym łatwo się utożsamiać. 

O zdrowiu psychicznym mówią influencerzy, celebryci, aktorzy, zwykli internauci. Po drodze wypłynęło na światło dzienne wiele afer związanych z nękaniem w internecie czy w poszczególnych branżach. 

Jedno jest pewne: nasza empatia i wrażliwość na to, co dzieje się w sieci i poza nią, rośnie, więc możemy śmiało zakładać, że ta tendencja będzie się stale zwiększała w kolejnych latach. 

Jednak, co jeśli okaże się, że coraz bardziej zaawansowany świat wirtualny zacznie dominować nad rzeczywistością? Jeżeli każdy będzie mógł mieć partnera lub partnerkę w takim wymiarze jak bohater filmu „HER” albo „Blade Runner 2049” (w formie hologramu)? A co, jeśli e-sport zacznie wyglądać jak w filmie „Player One”, skoro już teraz trudno jest odciągnąć od komputera wiele osób?

Jedno jest pewne. Musimy niesłychanie bacznie zwracać uwagę na pojawiające się zmiany i szkolić w nowej rzeczywistości. Psychoterapeuci i psychologowie powinni być biegli w tym, co dzieje się w social mediach i w internecie tak jak rodzice wychowujący dzieci. Podobnie jak prawo musi gonić sztuczną inteligencję, dokładnie tak samo powinno być z naszą świadomością i wiedzą na temat zdrowia psychicznego kontra rozwój AI. 

Rozwinie się sztuczna inteligencja, która dopiero stawia pierwsze kroki. Możemy uznać, że jest już dosyć szeroko rozwinięta, ale jak wrócimy do tego artykułu za 20 lat, to okaże się, że to był dopiero początek. Prognozy MarketsandMarkets zakładają, że do 2025 roku, rynek AI osiągnie wartość 190,61 mld dolarów. Dzięki AI będziemy mogli stworzyć jeszcze bardziej spersonalizowane reklamy, wręcz „szyte na miarę”.

 Jednak reklamy nie będą tworzone przez AI tak, jak do tej pory, gdzie przymykaliśmy oko na mało zaawansowaną animację czy 6 palców u modelek. Tego typu działania były dobre na początek, ale mówimy o przyszłości, więc możemy śmiało spojrzeć na możliwości sztucznej inteligencji nieco odważniej. 

Skoro już teraz każdy z nas ma możliwość sterowania na telefonie Chatem GPT za pomocą komend głosowych, zupełnie jak w filmie „HER” czy tworzyć własnego avatara, który rusza się tak jak ty, wygląda jak ty, mówi jak ty, i to do tego w kilkudziesięciu językach z zachowaniem odpowiedniego ruchu warg, to czy przyszłość AI nie szykuje się spektakularna? Jeżeli marketerzy nabiorą zwinności w posługiwaniu się narzędziami AI, ułatwiając sobie postprodukcję czy montaż, a dzięki temu optymalizując swój czas, to na pewno mocniej zaczną się skupiać na tym, jak dać użytkownikom unikatową dawkę przeżyć związanych z marką i to właśnie będzie receptą na sukces w stworzeniu love brandu i zwiększeniu sprzedaży. 

Kryptowaluty są nam już dobrze znane, ale możemy się spodziewać ich obiecującego rozwoju. Rosnący rynek kryptowalut będzie stanowił spore wyzwanie dla rządów, które to będą musiały wprowadzić odpowiednie regulacje prawne, aby kryptowaluty mogły wejść na stałe do naszego życia, z zachowaniem stabilności systemu finansowego. Wiele zależy również od otwartości przedsiębiorstw, jak i konsumentów, oraz tego, jak szybko i łatwo przysposabiają oni zmiany, jak reagują na wyzwania i możliwości. Szacuje się, że rynek kryptowalut do 2025 roku osiągnie wartość 2,73 miliarda dolarów (źródło: Fortune Business Insights). 

Z pewnością rozwinie się też technologia blockchain, która bezpośrednio wpłynie na bezpieczeństwo płatności internetowych czy w ogóle całego systemu bankowości i zarządzania danymi. Spotkamy się z szybszymi, a przede wszystkim bezpieczniejszymi transakcjami. Dodatkowo technologia blockchain może być wykorzystywana w administracji publicznej i do usprawnienia usług publicznych. Blockchain może również zostać wykorzystany w sektorze usług medycznych, co zapewniłoby bezpieczeństwo przechowywanych danych oraz bezpieczeństwo w ich udostępnianiu. 

Podsumowanie

Chciałabym móc powiedzieć, że w przyszłości użytkownicy postawią na równowagę między wirtualnym a realnym życiem. Tak się pewnie jednak nie stanie. W dalszym ciągu będziemy stawiali na wygodę, zamawianie zakupów i jedzenia do domu oraz pracę czy edukację zdalną. 

Dodatkowo pytanie, co będzie postrzegane przez przyszłe pokolenia jako równowagę między wirtualnym a realnym życiem, skoro nie będą pamiętali życia bez internetu? W tej chwili jeszcze wiemy, jak wygląda życie bez niego. Jednak za te sto lat, nie będzie osób, które zostały bez niego wychowane i ich równowaga w życiu wirtualnym i realnym będzie inna. Można więc uznać, że nasz sposób korzystania z internetu będzie się zmieniał wraz z jego rozwojem.

Adam Puchalski,
Regional Growth Lead w Aleph Group, Inc.

Wraz z rozwojem Internetu czeka nas szereg wyzwań. Jednym z największych wydaje mi się potencjalna dezinformacja i szerzenie fake newsów. Wraz z rozwojem sztucznej inteligencji bardzo łatwo jest zmodyfikować wypowiedzi faktycznych osób, sprawiając, że odróżnienie fałszu od prawdy jest bardzo trudne. Jest to poważne zagrożenie, bo w świecie mediów społecznościowych fake newsy szerzą się bardzo szybko i potrafią poważnie wpłynąć na nastroje społeczne – w przyszłości mogą doprowadzać do poważnych konfliktów, albo coraz mocniej wpływać na wynik wyborów w demokratycznych państwach. Dlatego szczególnie ważne jest korzystanie z narzędzi fact-checkingowych przed podaniem dalej „gorącej” informacji.

Obok dezinformacji ważnym wyzwaniem będzie bezpieczeństwo online. Niejednokrotnie nagłówki portali informacyjnych dominują informacje o wycieku danych użytkowników. Myślę, że cyberataki będą nam towarzyszyć coraz częściej. Zaawansowane ataki hakerskie prowadzą do utraty danych, szkód finansowych, a nawet zagrażają bezpieczeństwu państwa. Są one szczególnie niebezpieczne względem osób prywatnych i mniejszych oraz średnich przedsiębiorstw.

Wiąże się to z kolejnym wyzwaniem – czyli ochroną prywatności. Jest to wiodący trend, który będzie moim zdaniem kontynuowany i wpływa na działania biznesowe internetowych gigantów takich jak chociażby Google. Użytkownicy wiodących platform przywiązują coraz większą wagę do ochrony prywatności i bezpieczeństwa i oczekują, że będą one zapewniać im bezpieczne środowisko. 

Stoi to niejako w sprzeczności do kolejnego wyzwania – czyli głębokiej personalizacji treści i usług, z których korzystamy w sieci. Jest to trudniejsze wraz ze zwiększoną ochroną prywatności, a jednocześnie niezwykle ważne dla reklamodawców, którzy skorzy są płacić za każdą głębszą opcję targetowania swojej grupy docelowej. Daje to pewne możliwości rozwoju w zakresie branży reklamowej – na znaczeniu będą zyskiwać inne kanały dotarcia niż tylko te główne, często zapewniające dotarcie i zaangażowanie w inny sposób tej samej grupy docelowej, które wcześniej uznane byłyby za droższe, lub mniej efektywne.

Co do szans, są one po trochu odzwierciedleniem wyzwań. Jako największą szansę wskazałbym dalszy rozwój sztucznej inteligencji. Z jednej strony może ona służyć do tworzenia fake newsów, ale z drugiej daje ogromne możliwości tworzenia coraz bardziej zaawansowanych usług i technologii. Sztuczna inteligencja będzie coraz bardziej wpływać na użytkownika sieci, nie tylko przez nowe narzędzia, ale także ze względu na content, który za jej pomocą będzie tworzony. Jest on na tyle dobrej jakości, że coraz trudniej odróżnić go od contentu stworzonego przez człowieka. Kolejną szansą jest coraz łatwiejszy dostęp do innowacji technologicznych, czy edukacji online. Obecnie dzięki personalizacji treści, coraz łatwiej znaleźć nam rzeczy wartościowe, treści, z którymi chcemy się zapoznać i usługi, z których faktycznie możemy skorzystać. Pozwala to na rozwijanie się biznesów, przez łatwy dostęp do szeregu wcześniej niedostępnych narzędzi, ale też doświadczenie przeciętnego użytkownika internetu jest coraz lepsze. Możemy coraz efektywniej się komunikować, korzystać z e-handlu, tym samym korzystając jako konsument, ale też producent. Podobnie jest z kwestiami bezpieczeństwa – niezależnie od tego, że będziemy spotykać się z cyberatakami, możemy też oczekiwać, że nacisk na kwestie ochrony przed nimi będzie coraz większy. Portalom zależeć będzie na tym, żeby znajdować się na szczycie rankingów zaufania użytkowników.

Zdjęcie główne: Freepik

PS SGE zmienia reguły gry. Jak przygotować się na zmiany [PORADNIK]

Czy tego chcemy, czy nie – właśnie wkraczamy w nową erę wyszukiwania internetowego, gdzie dynamiczne narzędzia zastąpią statyczne listy wyników. Search Generative Experience (SGE), bo o nim tu mowa, to eksperymentalna funkcja Google, która wykorzystuje generatywną sztuczną inteligencję (AI) do szybkiego i przejrzystego przedstawiania przeglądów tematów wyszukiwania, bez konieczności klikania w poszczególne strony internetowe.