Łam schematy! Tajemnica angażującego contentu (Cz. 3)

Content Marketing

partnerem merytorycznym działu jest Content Solutions

Łam schematy! Tajemnica angażującego contentu (Cz. 3)

Każdy, kto prowadzi działania w mediach społecznościowych, chce angażować. Liczba fanów, ilość lajków, komentarzy czy udostępnień – oto wyznacznik sukcesu. Co zrobić, aby treści marketingowe publikowane w mediach społecznościowych naprawdę interesowały naszą grupę docelową i skłoniły ją do szczerej

fot. pixabay.com

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

...  niewymuszonej interakcji?

Powinniśmy oprzeć się na jednej z kluczowych wartości.

Trzy najważniejsze wartości, które skutecznie generują zaangażowanie konsumentów to według mnie:

  • autorytet,
  • bycie na czasie,
  • niestandardowe podejście.

W pierwszej części artykułu opowiadałem o moich przemyśleniach związanych z wykorzystywaniem autorytetu w tworzeniu angażujących treści marketingowych w social mediach.

W drugiej części analizowałem bycie na czasie.

W tekście, który właśnie zaczęliście czytać, opowiem o niestandardowym podejściu i łamaniu schematów.

Niech moc będzie z Wami!

Niestandardy mają moc. To, co powoduje, że się sprawdzają to zaskoczenie. Trzeba pokazać konsumentom coś, czego zupełnie się nie spodziewają. Co ich zaskoczy. Zbije z pantałyku. Sprawi, że chociaż na chwilę opuszczą swoją strefę komfortu.

Równocześnie powinniśmy pamiętać o tym, aby nie przesadzić. Bo nie chodzi o to, aby nagle ściągnąć spodnie na scenie. Wszyscy będą zaskoczeni, to prawda. Ale w konsekwencji takie zachowanie obróci się przeciwko nam. Niestandardowy, łamiący schematy pomysł powinien być więc zgodny z wartościami marki. Po prostu do niej pasować.

Łamanie schematów to zresztą najtrudniejszy ze sposobów na zaangażowanie konsumentów. Najtrudniejszy, ale równocześnie – najbardziej skuteczny.

Wizualizacja Łukasza Jakóbiaka

Aby zrobić coś niestandardowego, trzeba mieć odwagę. Tej odwagi z pewnością nie zabrakło Łukaszowi Jakóbiakowi, który postanowił zwizualizować swoje marzenie – udział w popularnym amerykańskim talk show Ellen DeGeneres.

Czy pomysł Łukasza był niestandardowy? Zdecydowanie tak.

Czy złamał schemat? Pewnie.

Czy pasował do niego i czy był zgodny z wartościami, które reprezentuje? Jak najbardziej.

Shejtowany niestandard

Dlaczego więc jego akcja wywołała taką lawinę hejtu?

O tej akcji w pewnym momencie mówili wszyscy. I jeśli celem Łukasza było zrobienie wokół siebie szumu, to cel ten został osiągnięty w stu procentach. Dzięki niestandardowemu pomysłowi udało się zaangażować konsumentów, zainteresować media, blogerów i... pewnego amerykańskiego komika, który w mało wybrednych słowach skrytykował naszego bohatera.

Sama akcja (mimo ogromnego rozgłosu) chyba jednak nie wyszła tak, jak powinna.

Co nie zagrało?

Według mojej opinii sam pomysł, aby wizualizować marzenia jest świetny i z ogromnym potencjałem. To miało duże szanse wypalić.

Zawiodła niestety realizacja. Przykro mi to mówić, ale wyszło sztucznie, megalomańsko i żałośnie. Nic dziwnego więc, że internauci nie zostawili na Łukaszu suchej nitki.

Cząstki przyciągania

O niestandardach w reklamie bardzo dużo i bardzo mądrze mówi Natalia Hatalska. Zainteresowanych odsyłam do jej wykładów i książki "Cząstki przyciągania. Jak budować niestandardowe kampanie reklamowe".

Natalia podaje przykłady różnych case’ów, które dzięki swojemu niestandardowemu podejściu zrobiły wiele dobrego dla danej marki.

Maluch w skali 1:8

Chodzi o case, który zrealizowaliśmy wspólnie z wydawnictwem De Agostini. Produkt, który promowaliśmy to Fiat 126p w skali 1:8 – produkt niszowy, dla pasjonatów modelarstwa i fanów klasycznej motoryzacji.

Jak wyglądała kampania najlepiej zobrazuje film:

Klient do tej pory przy promocji swoich kolekcji używał raczej tradycyjnych form promocji. Reklama w telewizji, kampania bannerowa, sponsorowane posty na Facebook'u i tego typu działania. Tym razem zdecydował się na niestandard i dobrze na tym wyszedł, bo tak jak słyszeliście na filmie – ta kolekcja przyniosła mu duże zaangażowanie, odbiła się szerokim echem w sieci, ale także wpłynęła na to, że kolekcja Malucha przyniosła największą sprzedaż w historii wydawnictwa.

Czy to prawdziwy samochód?

Niech fani klasycznej motoryzacji zobaczą model Malucha na zdjęciach, na których będzie on wyglądał tak jak prawdziwy samochód.

Konsumenci są w szoku. Ale o co chodzi? Czy to prawdziwy samochód? Są zaskoczeni, więc zastanawiają się i szukają odpowiedzi. Tworzy się naturalny buzz, który pomaga klientowi – fani z grupy docelowej dowiadują się o produkcie.

Najbardziej wartościowe w tym wszystkim jest przesłanie, że model Malucha od De Agostini jest tak wiernie odwzorowany, że na zdjęciach wygląda jak prawdziwy! Przekaz jest idealnie zbieżny z tym, co klient chce powiedzieć, na czym mu najbardziej zależy.

Równowaga

Łamanie schematów w marketingu to wyższa szkoła jazdy i bardzo ryzykowane działanie, na którym można się przejechać. Równocześnie – dobrze przemyślany i zrealizowany niestandard to dla marki prawdziwe turbodoładowanie.

Najtrudniejsze w wymyślaniu niestandardów jest złapanie równowagi. Pomiędzy konsekwentnym przekazem marki (tym jaka ona naprawdę jest), a tym, żeby zaskoczyć konsumentów. Pokazać im coś, czego się zupełnie nie spodziewają.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij