Kilka ważnych słów zza parawanu

Kilka ważnych słów zza parawanu

Plaża w Łebie. Siódma rano. Pierwsi, spragnieni słońca turyści z całej Polski rozstawiają swoje parawany. Znaczą w ten sposób swój teren, swoje miejsce na Ziemi. Blisko morza, ale nie za blisko. Przestronnie i komfortowo.

Zdjęcie royalty free z Fotolia

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Skutecznie odcinają się w ten sposób od innych turystów, którzy spokój i ciszę na plaży będą chcieli im już za chwilę zakłócić.   

Jak tylko najlepsze miejsca są już zajęte, dowartościowani swoją zaradnością rodacy wracają do pensjonatów, bo plażowanie o siódmej rano jest nawet dla nich jak kebab na czczo - niby smaczny, ale przecież lepiej smakuje z browarkiem. Dosypiają, jedzą śniadanie w swoich pokojach, smarują się kremami z filtrem i ruszają ku kolejnemu słonecznemu dniu. Z Faktem pod pachą i smartfonem wydobywającym dźwięki piosenki: „Ruda tańczy jak szalona”.

Relacja na żywo z prawdziwego życia

Tak samo jak Polak nad polskim morzem, jeśli jest oczywiście trzeźwy, nie chce mieć zbyt dużo kontaktu z innymi Polakami, tak samo konsument nie chce mieć kontaktu z reklamami. Dlatego nieustannie buduje w swojej głowie parawany, którymi odgradza się od działań marketingowych, wpuszczając do niej tylko te, które w jakiś sposób go urzekną i przekonają. Tak jak blondynka w bikini (i obowiązkowo z dużym biustem) wychodząca z morza na swój kocyk jest w stanie przykuć uwagę przykładowego Janusza z Radomia, tak samo dobra reklama, jest w stanie przyciągnąć uwagę konsumentów. Janusz lubi raz na jakiś czas obejrzeć się za młodą blondynką, ale już niekoniecznie chciałby, żeby babcia tej blondynki usiadła mu na twarzy.

A tak bardzo często wygląda reklama, która nas otacza – nachalna, brzydka, wciskowa, głupia. I nie piszemy tutaj o szpetnych billboardach na trasach nad morze, ale też o tej nowoczesnej reklamie – digitalowej, blogowej i social mediowej.

I nie opuszczę Cię aż do śmieci

Znakomitym przykładem działania bez opamiętania są reklamy wyświetlane na portalach typu gazeta.pl, które jeśli nie zostaną zamknięte od razu kliknięciem w przysłowiowy krzyżyk, będą za nami podążać, dosłownie, przez cały czas. Schodzimy coraz niżej, czytając o morderczych upałach i elektrolitach, które powinniśmy uzupełniać, a ona jest cały czas z nami. Na reklamie napisane jest, żeby ubezpieczyć się od raka, a od niej samej, która nie chce się zamknąć, raka można dostać.

Czy do ciężkiej cholery, jak mawiali nasi dziadkowie, to jest jakiś nowy model rozliczeń, w którym Klient płaci za kliknięcie zamykające reklamę? Bo jak kliknął, to znaczy, że reklamę widział! Bomba, Kliencie płać za „impresje” i kontakt z marką!

Drugim wspaniałym działaniem, które stosuje rzeczony portal, jak już znęcamy się nad gazeta.pl, to skuteczne wykorzystywanie reklamy video (rosnącej w zastraszającym tempie w przestrzeni digital).

Skuteczne w swoim bezpośrednim wpływie na potężną irytację zwykłego człowieka, który chce obejrzeć materiał video. Tylko, żeby to zrobić musi bezwarunkowo i do bólu, obejrzeć 30 sekundową papkę reklamową. I Wy, drodzy marketerzy, dziwicie się, że ludzie Was nie lubią? Mówią, że reklama jest gorsza od strzelania pociskami ziemia – powietrze do samolotów pasażerskich?

W telewizorze reklama jest do przełknięcia – w przerwie na reklamy idziemy coś zjeść do kuchni, na przykład wczorajszy kebab. W Internecie, w którym chcemy dostawać treści szybko, jest to gorsze od jazdy komunikacją miejską w Warszawie w popołudniowym szczycie i podczas upałów z Mordoru na Gocław. A uwierzcie na słowo – taka jazda to jak kąpiel w piekielnej lawie o smaku i zapachu potu, tanich perfum i napastowanych sandałów.

Jak król na zamku

Polak za parawanem jest u siebie. Może słuchać głośno ulubionych przebojów z Opola z Polsatem, palić tradycyjne papierosy, pić chłodne piwo EB i zakąszać wszystko chipsami serowo-cebulowymi. A jak ktoś będzie miał z tym problem, to będzie tylko i wyłącznie jego problem, bo za parawanem Polak czuje się nietykalny. Polak lubi mieć wrogów, bo to pokazuje, że jego istnienie ma sens.

A taki parawan to idealne narzędzie, żeby pokazać wszystkim dookoła swoją dla nich pogardę.

Jestem tutaj, mam najlepsze miejsce i mam Was gdzieś, biedaki. W sklepie jest smart shopperem, na plaży jest dokładnie tak samo smart – nie da się zrobić innym w przysłowiowego ch***, jednocześnie robiąc w niego innych. Czy może być coś lepszego?

Jak smart shopper na zakupach

Ten sam Polak, smart persona, sprawia, że marki są w poważnych tarapatach. Przez lata mogły ściemniać, że za ich jakość należy się im wysoka cena. Że są unikalne i niepowtarzalne. I co? I jak się okazuje to nieprawda, bo marki sieci Biedronka są tak samo dobre i jeszcze tańsze.

W Biedronce dostaniemy już zresztą mięso na burgery Black Angus, krewetki Black Tiger, steki z tuńczyka, Heinekena i wytrawne wina z regionu Rioja. O szynce dojrzewającej i zestawach antipasti nie wspominając. I to w każdym, prawie, zakątku kraju.  

A w Żabce kupujemy hurtowo wielosztuki – wspaniała sprawa, wobec której serce smart shoppera rośnie jak na drożdżach. A że wydaje więcej niż planował i chciał? To już mało istotne, ważne, że reklama na niego nie działa.

Polskie morze takie polskie

Największą atrakcją nad morzem są oczywiście strefy zaprojektowane przez marki. Które mają dawać konsumentom jeszcze więcej brand experience. Cytując za znanym ze swoich lekko podłych korzeni portalem plotkarskim:

„Dlatego to wydarzenie na długo zapadnie wszystkim w pamięci. W treningu poza gwiazdami wzięli również udział spragnieni dobrej zabawy plażowicze. (…) Dla nikogo nie było taryfy ulgowej. Czy ktoś dał plamę?! Bez obaw wszystkim poczucie świeżości gwarantowała marka Rexona – inicjator plażowego eventu, która dzięki technologii MOTIONsenseTM uwalnia świeżość przy każdym ruchu. Nic więc dziwnego, że nawet w czasie forsownych ćwiczeń zarówno Natalia Siwiec, jak i Marcelina Zawadzka, wyglądały kusząco i świeżo.”

Tak więc nasz Polak bawi się świetnie patrząc na Natalię, a potem zmęczony tą zabawą i plażowaniem Polak zwija swój parawan, podnosi swoje opalone ciało i przenosi się na rybkę z frytkami i surówką. Na naszego wspomnianego kebaba przyjdzie jeszcze czas, bo nie pije się przecież na pusty żołądek, a i samo picie potrafi zaostrzyć apetyt. Jeszcze tylko kilka godzin, telewizor, alkohol i nadejdzie noc, po której trzeba być gotowym na dzień walki ze wszystkimi dookoła.

Jak co dzień rozstawiać i zwijać ten swój parawan ochronny, w imię świętego prawa do odpoczynku.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij