Popularność mikromobilności miejskiej wciąż rośnie. Firmy udostępniające jednoślady stają przed wyzwaniem: jak skutecznie edukować użytkowników w zakresie przepisów ruchu drogowego, nie wywołując u nich poczucia irytacji? Tradycyjne kampanie poruszające ten temat opierają się najczęściej na restrykcjach i moralizatorstwie, przez co zazwyczaj trafiają w próżnię.
Dlatego też marka Lime postanowiła podejść do tematu nieco inaczej, łącząc korzyści finansowe dla klienta z psychologią behawioralną.
Zobacz również
„Promise Codes”, czyli psychologia ukryta w rabacie
W kampanii „Promise Codes”, zainaugurowanej na rynku brytyjskim, przekształcono standardowe i zazwyczaj mało angażujące kody rabatowe w narzędzie służące budowaniu odpowiedzialności. Zamiast bezrefleksyjnego wklejania losowego ciągu znaków w odpowiednim miejscu w aplikacji, pasażerowie otrzymują darmowe minuty na przejazd pod jednym warunkiem – muszą samodzielnie przepisać pisemną deklarację dotyczącą bezpiecznego poruszania się po mieście.


Prezent z okazji Dnia Dziecka? Kontrowersje wokół „zestawu influencera” od sieci sklepów Argos
Twórcy kampanii wyszli z prostego, ale skutecznego założenia opartego na mechanizmach psychologicznych. Jako ludzie wykazujemy znacznie większą skłonność do realizowania założeń i dotrzymywania słowa, jeśli wcześniej sformułujemy je na piśmie. Stąd pomysł, by zamiast tworzyć kolejne hasła zniżkowe, postawić na dopasowane do lokalnej specyfiki komunikaty i umieścić je w przestrzeni publicznej. Do sformułowań dodano także dawkę brytyjskiego humoru. Użytkownicy mogą spotkać się z kodami-obietnicami takimi jak np. „Obiecuję jeździć wyłącznie pod wpływem kapryśnej letniej atmosfery”.
Słuchaj podcastu NowyMarketing
Za warstwę kreatywną kampanii odpowiada agencja The Or.