Historia sukcesu marki OpenGift to przykład biznesowej ewolucji opartej na trafnym identyfikowaniu potrzeb rynku. Wszystko zaczęło się od konkurujących ze sobą portali dwóch braci. Gdy postanowili sprzedawać własny merch, okazało się, że popyt na fizyczne produkty wielokrotnie przewyższa przychody z samych mediów cyfrowych. Z czasem oferta poszerzyła się o branżę artykułów promocyjnych, a firma wyrosła aktualnie na lidera rynku.
– Od 20 lat budujemy bazę klientów. Jesteśmy dla nich najbezpieczniejszym wyborem (…) Ludzie liczą się z czasem, bezpieczeństwem i eksperckością – mówi Jędrzej Przeździęk.
Ważnym elementem budowania przewagi konkurencyjnej OpenGift okazało się również utworzenie własnego zaplecza produkcyjnego (drukarnia i szwalnia). Posiadanie pełnej kontroli nad łańcuchem dostaw pozwala marce zachować oczekiwaną przez klientów terminowość i jakość.
Emocje zamiast wielkiego logotypu
Nie tak dawno temu podejście do gadżetów opierało się na zasadzie „im większe logo, tym lepsza reklama”. Dzisiaj konsumenci są jednak przebodźcowani i wyczuleni na tego rodzaju marketing. Prawdziwa wartość fizycznego przedmiotu leży w gestach, relacjach oraz budowaniu pozytywnych skojarzeń z marką.
– Zauważyliśmy, że nie chodzi już o reklamę, ani nawet o sam produkt. W naszym wewnętrznym przekonaniu mamy to, że „nie sprzedajemy gadżetów, my sprzedajemy emocje”. Emocje związane przede wszystkim z momentem wręczania prezentu. My cieszymy się, że możemy go podarować, a ktoś cieszy się z jego odbioru. Chcemy pokazać, że nie chodzi o ogromne logo. Prezent z dyskretnym brandingiem sprawdzi się zdecydowanie lepiej niż wielki napis, który natychmiast ląduje w szufladzie – mówi Jędrzej Przeździęk.
W świecie dynamicznych rolek na TikToku, dopamina pojawia się i znika błyskawicznie. Fizyczny, namacalny przedmiot wywołuje natomiast głębsze i bardziej długotrwałe emocje. Dobrze zaprojektowany produkt promocyjny – np. wysokiej jakości kubek termiczny renomowanej marki z subtelnym nadrukiem firmy – zaczyna działać na zasadzie pozytywnego transferu skojarzeń. Klient, używając solidnego termosu na szlaku górskim, podświadomie przypisuje danej marce te same cechy: niezawodność, elegancję i jakość.
Potęga doradztwa
Sukces OpenGift opiera się także na całkowitej rezygnacji z bezosobowej automatyzacji. Mimo posiadania rozbudowanej platformy e-commerce z ofertą liczącą ponad 30 tysięcy wariantów produktów, kluczową rolę w procesie zakupu odgrywa czynnik ludzki. Dział doradców weryfikuje każdy projekt, podpowiada zmiany w skali logotypu czy doborze techniki nadruku, a w razie potrzeby przygotowuje realne próbki.
– Gdy klient dzwoni i mówi: ‚Szef kazał mi kupić gadżety, proszę, wymyślcie coś”, nasi doradcy są zachwyceni. Pytamy wtedy: „Czym się zajmujesz? Do kogo ma trafić ten prezent? Jakie emocje chcesz wywołać?”. W ten sposób, zamiast bezmyślnie drukować tysiąc piłeczek antystresowych, szukamy rozwiązania, które realnie przyda się odbiorcy – od kremu do rąk dla pracowników biurowych po profesjonalną torbę podróżną – komentuje Jędrzej Przeździęk.
Eko-świadomość i edukacja
Rynek wymaga od marek odpowiedzialności społecznej. Ekologia przestała być trendem. Młodsze pokolenia (w tym „Zetki”) oczekują autentyczności, certyfikowanych materiałów i produktów pochodzących z recyklingu. Takie produkty znajdują się również w ofercie OpenGift.
Co więcej, marka rozwiązuje problem błędów produkcyjnych w etyczny sposób. Odrzuty produkcyjne (np. z minimalnie przesuniętym nadrukiem) trafiają za pośrednictwem fundacji Open Hope do Afryki, wspierając dzieci w lokalnych szkołach.
Pod kątem strategii marketingowej OpenGift stawia z kolei na edukację oraz budowanie retencji. Zamiast skupiać się wyłącznie na 5% klientów, którzy w danym momencie wpisują w wyszukiwarkę Google frazę „gadżety reklamowe”, firma kieruje przekaz do pozostałych 95% rynku.
– Atrybucja w marketingu przestała działać tak jak kiedyś, dlatego to my wychodzimy do branży. Pojawiamy się na konferencjach branżowych, współpracujemy z portalami czy tworzymy niestandardowe akcje ze twórcami. Chcemy edukować rynek. Myślimy długofalowo. Chcemy pokazać, że dobrze dobrany giftbox onboardingowy czy niespodziewany gest rocznicowy dla klienta potrafi wygenerować niezrównany zwrot z inwestycji – mówi Jędrzej Przeździęk.
Jakie trendy mogą zdominować przyszłość gadżetów
Patrząc w przyszłość nie ma wątpliwości. Era najtańszych, masowych śmieci promocyjnych dobiegnie końca. Przyszłość należy bowiem do personalizowanych zestawów typu giftbox, starannie zapakowanych, budujących unboxing experience i wywołujących szczery zachwyt. Coraz popularniejsze staje się także wprowadzanie markowego merchu przez sklepy internetowe czy twórców jako pełnoprawnego produktu komercyjnego.
Najważniejsza rada dla marketerów planujących budżet na nadchodzący sezon?
– Zastanów się, jaką emocję chcesz wywołać i komu dokładnie chcesz wręczyć prezent. Wolę, żeby firma wybrała 20 swoich najważniejszych klientów i wręczyła im naprawdę przemyślaną rzecz, którą zapamiętają na lata, niż żeby wysłała dwustu osobom taniego gniotka antystresowego. Mniej znaczy więcej – jeśli zrobisz to z pomysłem i od serca – radzi Jędrzej Przeździęk.
Posłuchaj rozmowy w serwisie Spotify:
Artykuł reklamowy powstały we współpracy z OpenGift.