Mimo, że US Open zakończył się 13 września 2026 roku, w branży marketingu i mediów nadal trwają dyskusje związane z wydarzeniami, które miały miejsce podczas turnieju. Z tym, że nie chodzi o wyniki rozgrywek, ale o… influencerów obecnych podczas nich.
Tegoroczna edycja nowojorskiego Wielkiego Szlema pokazała, że istnieje konkretna granica pomiędzy autentyczną promocją a komercjalizacją. Podczas gdy na kortach walczono o puchary, w nagłówkach gazet i w mediach społecznościowych królował temat zachowania zaproszonych na US Open twórców internetowych.
Zobacz również
Setki akredytacji od marek
W tym roku organizatorzy US Open wydali około setki oficjalnych akredytacji dla influencerów. Dla porównania to niemal dwukrotnie więcej niż w 2025 roku. Marki zdecydowały się na taki ruch głównie z uwagi na chęć dotarcia do Gen Z oraz odmłodzenia widowni. Wszystko ma jednak również tło finansowe. Jak podały zagraniczne media, WTA ma problemy budżetowe, a zaproszenie twórców internetowych miało dać federacji szansę na nowe źródła przychodów sponsorów.
Tym razem jednak eksperyment przyniósł wiele efektów ubocznych. Influencerzy na co dzień starają się dbać o content, który tworzą, a co za tym idzie – często szukają idealnych kadrów. Nie inaczej było tym razem. Niestety tym samym wielu twórców internetowych całkowicie zignorowało podstawową etykietę obowiązującą na trybunach. Podczas gdy zawodniczki i zawodnicy walczyli o punkty, w lożach trwało masowe produkowanie treści: nagrywanie materiałów na TikToka, rozmowy w trakcie wymian czy doświetlanie ujęć profesjonalnymi lampami pierścieniowymi.
Kluczowym wydarzeniem związanym z obecnością influencerów na US Open był moment z meczu Naomi Osaki. Twórcy nagrywali wówczas jeden z tiktokowych trendów i użyli do tego lampy do selfie. Sędziowie musieli kilkukrotnie przerywać grę oraz upominać publiczność.
Nie tylko zasięgi. SPIM wskazuje 250 twórców, którzy pokazują wartościową stronę polskiego internetu
Szansa na rozwój czy brak szacunku
Sytuacja wywołała kontrowersje nie tylko w środowisku tenisowym, ale również marketingowym. Część sportowców była wyrozumiała. Przykładowo, Daniil Medvedev czy Coco Gauff przyznali, że obecność influencerów przyciąga nową publiczność, co długofalowo wspiera tenis. Gauff zauważyła jednak dodatkowo, że ciężar odpowiedzialności spoczywa jednak na markach zapraszających twórców do swoich lóż. Znacznie bardziej stanowcza w ocenach była Jessica Pegula, która określiła zachowanie części widowni jako brak szacunku dla osób, dla których kort jest miejscem pracy.
Słuchaj podcastu NowyMarketing
Wimbledon postawił granicę
Wydarzenia na US Open wywołały natychmiastową reakcję organizatorów brytyjskiego Wimbledonu, którzy poinfomowali, że na edycję 2027 nie wprowadzą osobnej kategorii akredytacyjnej dla twórców internetowych. Co więcej, na kortach obowiązywać ma bezwzględny zakaz wnoszenia sprzętu oświetleniowego, który mógłby przeszkadzać graczom.