Róbmy „wszyscy” Social Media

Róbmy „wszyscy” Social Media

Uwielbiam gotować. Uważam, że radzę sobie w kuchni całkiem nieźle. Rzadko jednak udaje mi się posmakować potraw, w których nieoczywiste połączenie składników tworzy ucztę dla podniebienia. Najlepszą kombinację, jaką pamiętam zjadłem pierwszy raz (świadomie) w 2010 roku. Nazywała się Social Media.

grafika: fotolia.pl

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Wizualizować początki social media możemy na wszelaki sposób lecz moim zdaniem najbardziej trafne jest porównanie do babeczki, inaczej zwanej cupcake. Już tłumaczę. Wyobraźcie sobie, ile razy robiąc ciasto, zamiast wytworu podobnego do tego na zdjęciu w książce kucharskiej otrzymywaliście zakalec? A teraz – ile razy ten zakalec smakował wam bardziej niż ciasto, którego się spodziewaliście? Social media są takim nieudanym ciastem, wspomnianą babeczką. Pewien tajemniczy spryciarz użył 100 gramów marketingu i 100 gramów PR. Poczekał aż wyrośnie, a potem udekorował wszystko lukrem z Internetu. Po co ten cały kulinarny wstęp? To proste. Nikt z nas nie wie, kim jest ten „tajemniczy spryciarz” i komu przekazał oryginalną recepturę. Dochodzimy do meritum problemu, czyli kto powinien, kto robi lepiej, kto zna się lepiej na... social media.

Od 2010 roku na rynku powstało wiele agencji stricte social mediowych. Jest to logiczne, zważywszy na potrzebę wiedzy stojącą za ludźmi, którym firmy powierzają swoje budżety, licząc na rozsądne ich inwestowanie. Tak, inwestowanie. Budżety przeznaczane na social media od zawsze były inwestycją. Każda wydana złotówka, każda poświęcona minuta na działania w mediach społecznościowych ma swoje konsekwencje. Niezależnie czy ktoś dał przysłowiową plamę, czy nie, zgodnie z niepisaną zasadą, co się dzieje w Internecie, zostaje w Internecie. Największe marki pod względem liczby fanów, osób śledzących ich aktywności czy subskrybentów mogą mówić o sukcesie, bo świadomie prowadzą swoje działania od zawsze. Oto magia social media. Marka dobrze przygotowana na ten nowy kanał komunikacji, miała przemyślaną strategię, która przewidywała konsekwencje decyzji, jaką była obecność w mediach społecznościowych. Ci, którzy 3 lata temu twierdzili, że to im niepotrzebne, że przecież już mają zaplanowane budżety na display, SEM i SEO czy na artykuły sponsorowane, dziś klękają przed konfesjonałem i żałują za grzechy.

To teraz jak sobie powspominaliśmy, odpowiedzmy na pytanie – kto powinien trudnić się social media? Domy mediowe? Agencje interaktywne? Agencje PR? Czy agencje stricte social mediowe? Z punktu widzenia biznesowego – wszyscy. Dziś zdecydowana większość rynku jest świadoma istnienia Facebooka, YouTube’a czy Twittera. Na działania w social media przeznaczane są coraz większe budżety. Tutaj musimy wrócić do porównania z babeczką. Jeżeli wszędzie kosztuje tyle samo, to dlaczego chodzimy po nią do cukierni a nie do supermarketu, piekarni czy sklepu z odzieżą używaną? Nie znam agencji social mediowej, która twierdziłaby, że jest najlepszą agencją PR lub która przy każdej wycenie uwzględniałaby ofertę RTB. Nie zamierzam ferować wyroków kto, co powinien i kto, co robi najlepiej. Kiedyś ignorowane, dziś uwzględniane prawie w każdej wycenie social media robione są praktycznie przez każdy podmiot rynkowy związany z PR czy marketingiem. Oferty różnią się najczęściej ceną i sposobem myślenia. Pracując w agencji social mediowej, w ciemno mogę stwierdzić, że każda zatrudniona tu osoba zna się na mediach społecznościowych i je rozumie. Najczęściej zatrudnione osoby to zlepek doświadczeń zewsząd: od agencji PR po specjalistów od ATL. To wąskie wyspecjalizowanie przy szerokim doświadczeniu pozwala na konstruowanie skutecznych i, przede wszystkim, wręcz szytych na miarę pomysłów.

W social media nie ma cenników. Koszt kampanii, zasięg postów, liczba fanów czy subskrybentów nie jest dla każdego taki sam. Wszystko zależy od celu, który stawia sobie firma. Efektem ubocznym działań reklamowych jest często wizerunek. Wiadomo, że niejednokrotnie jest on celem działań, ale zazwyczaj na koniec dnia liczy się to, co dała danej firmie inwestycja w media społecznościowe i mimo wszystko celem finalnym zawsze będzie zysk. Liczba fanów na Facebooku, osoby obserwujące profil na Twitterze czy viral na YouTube zawsze będzie środkiem. Social media to nie Internet, to nie działania online, to kolejny kanał taki sam jak telewizja czy prasa. Na szczęście coraz więcej firm ogłasza przetargi stricte na działania social mediowe. Chwała im za to. Świadczy to o tym, iż agencje wykonały kawał ciężkiej pracy od 2010 roku edukując rynek a firmy nie tylko słyszały, lecz słuchały. Nie wyobrażam sobie, by jedna agencja była w stanie nakręcić spot reklamowy, nagrać reklamę do radia, zaprojektować reklamę w prasie, zadbać o PR, zaplanować display, wymyślić program lojalnościowy, zorganizować spotkanie prasowe i prowadzić komunikację w social media. Poważnie o mediach społecznościach mówimy od 2010 roku, czyli zakładamy, że od 3 lat goszczą one w mediaplanach, na przetargach i w ofertach. To młode dziecko public relations i marketingu wychowane przez Internet potrzebuje specjalistów. Dla wielu osób budżet 1 mln zł rocznie zainwestowany w social media brzmi niczym żart na poziomie amerykańskich stand-upów. Pobudka, to już się dzieje. Co więcej, budżet 1 mln zł rocznie jest policzalny, skuteczny, na bieżąco analizowany, optymalizowany, pozwala na zrealizowanie KPI i jeszcze bezczelnie daje zarobić na poziomie ponad 130% zwrotu z inwestycji. Konsument ma realny wpływ na to, jaki ten procent będzie, ponieważ jest on 24/7 w kontakcie z marką, bardzo często podrzucając rewelacyjne pomysły, jakie może wykorzystać firma za darmo, ponieważ zależy mu na jakości produktu, jaki nabył lub nabędzie. Social media w 2010 roku to Facebook. W roku 2011 mówiliśmy więcej o Social Media Marketingu, a dziś wiemy, iż jest to kolejny kanał, który przy odpowiednim wykorzystaniu da wymierne wyniki. Dziś mówimy o Social Media Business.

Nie uważam, iż agencje sieciowe czy PR źle działają w social media. Chcę, aby było to jasno nakreślone. Uważam natomiast, że tak jak baletnica nigdy nie będzie zapaśnikiem sumo (mimo teoretycznych szans), tak nikt lepiej i mądrzej nie wyciśnie korzyści płynących z mediów społecznościowych dla swoich klientów niż agencje social media. Czas skończyć z mówieniem o fanach, jednorazowych kampaniach czy „zróbmy to, bo jest fajne”. Trzeba powiedzieć głośno, że social media to przede wszystkim silna strategia, kreatywność i stawianie na wynik. W 2010 roku zrozumieliśmy, że social media nie są za darmo. W tym roku postarajmy się zrozumieć, że jest to nowy kanał, stojący w jednym rzędzie z telewizją, radiem, prasą czy, co pewnie wielu z was zdziwi lub oburzy, z Internetem. Zatem róbmy „wszyscy” social media – wszystkie firmy, nie każda agencja.

Inne teksty Michała Wiśniewskiego >>>

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij