Cat sells, czyli kot w reklamie dobry na wszystko

Cat sells, czyli kot w reklamie dobry na wszystko

To, że mruczki pojawiają się w reklamach artykułów dla zwierząt, jest oczywiste. Karma, żwirek, środki do pielęgnacji, kocie meble i AGD – te wszystkie produkty wymagają kociego ambasadora potwierdzającego ich jakość i skuteczność.

źródło zdjęcia głównego: YouTube

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Okazuje się jednak, że te intrygujące zwierzęta potrafią skutecznie sprzedać o wiele więcej. Catvertising górą!

Twój kot kupowałby nie tylko Whiskas 

W jego koszyku znalazłyby się słodycze, masło czy proszek do prania (futra?) i wszystkie inne produkty, które dostać można w markecie Netto. Do promocji swoich sklepów marka zaangażowała nie jednego czworonożnego bohatera, ale całą kocią bandę, którą obserwujemy podczas robienia zakupów. W spocie roi się od scen zainspirowanych najsłynniejszymi kocimi viralami, by wymienić tylko tę z ogórkami, puszkami tuńczyka czy ostatnią butelką energy drinka (nomen omen – Black Cat).

 Cat vs cucumber →  tutaj.

Do popularnych kocich filmików nawiązał też Volkswagen promujący swoje usługi leasingowe w bardziej niż oryginalny sposób, a producent cukierków Smarties postawił na błękitnego kota, który ludzkim głosem zachęca do ich spróbowania – bo są pyszne, no i wróciły niebieskie!

Wesołych Świąt życzy kot

Na catvertising zdecydowały się również dwie inne sieci sklepów: Sainsbury’s (kampania z 2015 roku z niezdarnym, ale wzbudzającym ogrom sympatii Mogiem) i Walmart (reklama z jodłującym w rytm melodii „Jingle Bells” kotem). Spot Sainsbury’s oceniono jako wzbudzający największe pozytywne emocje pośród innych bożonarodzeniowych reklam. Według firmy entuzjastyczne reakcje ludzi przełożyły się na znaczący wzrost sprzedaży w tygodniu poprzedzającym Święta, a Mike Coupe, Sainsboury’s Chief Executive, uznał kampanię za największy sukces marketingowy w historii marki.

Druga z wymienionych reklam, absurdalny spot ze śpiewającym kotem o kocim spojrzeniu, ale całkiem ludzkim głosie, zyskała ponad 300 tys. odsłon na YouTube w przeciągu zaledwie kilku dni. Koty górą? Zdecydowanie!

We all need cat stuff

Śpiewający kot pojawia się również w reklamie brytyjskiej sieci telefonii komórkowej Three. Marka kierująca swoją ofertę głównie do osób intensywnie korzystających z internetu postanowiła wykorzystać ogromną popularność kotów w sieci i zamiłowanie użytkowników do dzielenia się zabawnymi treściami z mruczkami w roli głównej. W spocie „Sing It Kitty” sympatyczny Brytyjczyk przemierza ulice miasta w koszyku przytroczonym do różowego rowerka roześmianej, beztroskiej po dziecięcemu dziewczynki. Ten komiczno-wzruszający duet z utworem „We Built This City” na ustach i pyszczku zapewnił reklamie aż 5,7 mln odsłon na YouTube w ciągu pierwszych 3 tygodni. Kolejne 1,5 mln osób wzięło udział w zaproponowanej przez markę zabawie, przygotowując własne wersje spotu za pomocą dedykowanej aplikacji. Tym samym potwierdzona została teza zawarta w claimie pojawiającym się na końcu filmu: „We all need silly stuff”.

Inne marki z branży telekomunikacyjnej, które postawiły na reklamę z pazurem to O2 (kampania „Be more dog”) i Bouygues Telecom („The Telecom Kittens”), za to motyw śpiewającego (tym razem serenadę) kota pojawia się również w spocie telewizji cyfrowej Freeview (kampania #catandbudgie).

Testerzy komfortu – wersja domowa 

Powszechnie wiadomo, że koty myszkują (sic!). Typowy mruczek sprawdzi każdą dziurę, nie przepuści żadnej szafce czy szufladzie, o wszelkiej maści pudełkach nie wspominając. Na okazję zwiedzenia upatrzonego, a zazwyczaj niedostępnego kąta potrafi czatować naprawdę długo. Dzięki temu wynajduje mniej lub bardziej oczywiste miejsca, w których oddaje się drzemce czy zabawie. Twardy blat stolika może być dla futrzaka równie kuszący i komfortowy co miękki fotel.

Te właśnie cechy kotów stały się inspiracją dla marki Ikea do nakręcenia oryginalnego spotu. Film „Happy Inside”, do produkcji którego „zatrudniono” aż 100 kocich gwiazd, w ciągu zaledwie 2 tygodni wyświetlony został na YouTube ponad 2 mln razy. Serca internautów podbił nie tylko pięknymi ujęciami (m.in. w slow motion) i towarzyszącą im wzruszającą muzyką, ale przede wszystkim autentycznością. Nikt nie śmie przecież wątpić w szczerość opinii kocich aktorów. Napędzani odwiecznym instynktem błyskawicznie zadomowili się pośród produktów szwedzkiej marki, potwierdzając tym samym ich zalety z komfortem na czele. Test zdany!

Testerzy komfortu – wersja samochodowa 

Kociej opinii dotyczącej wygody zaufali również producenci samochodów, m.in. luksusowego Mercedesa CLA i Toyoty Corolla. W spocie Mercedesa USP z claimu „The world’s most aerodynamic car” sprzedano za pomocą prostego, ale bardzo wymownego obrazu. Oto kot, który z rozkoszą wyleguje się na lśniącej nowością masce auta. Podmuch wiatru z łatwością przesuwa go po szybie i gładkiej karoserii o idealnym kształcie, nie wybudzając nawet na chwilę. Kocią sielankę kończy dopiero upadek, ale w myśl zasady, że koty zawsze spadają na cztery łapy, naszemu aktorowi nic złego się nie dzieje.

Inaczej rzecz się ma z bohaterem spotu Toyoty. Piękny pers tak pokochał komfort zapewniany mu przez reklamowane auto, że w imię kolejnej przejażdżki gotów jest do największych poświęceń – z dobrowolnym zabetonowaniem czy rzuceniem się pod koła kosiarki włącznie.

Nieodparty urok mleka 

Kociocentryczny artykuł zakończymy odwołaniem do kultowej już reklamy mleka Cravendale, którą otwiera z pozoru niewinne i wydawałoby się retoryczne pytanie: „Why do cat always stare when you’re pouring milk?”. Być może potulne do tej pory mruczki mają dość czekania, aż mleko przyjdzie do nich. Być może gotowe są na to, by wziąć sprawy (i mleko) w swoje łapy, w czym pomóc im mają dodatkowe palce (fachowo taka wada nazywa się polidaktylią). Sugestywne obrazy wraz z narracją w wykonaniu Tima Curry’ego (znanego m.in. z musicalu Rocky Horror Picture Show) pozwalają wyobrazić sobie, jak mógłby wyglądać świat, gdyby władzę nad nim przejął koci gang. Pierwszym krokiem byłoby zapewne pozbawienie ludzkości mleka Cravendale. Znaczy, że dobre!

PS Tak naprawdę władzę nad nami i naszymi domami koty sprawują od dawna (żeby nie powiedzieć – od zawsze). Jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości, niech zobaczy reklamy ClearScore:

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij