„KTO?”, „ILE?” i „CO?”, czyli budowanie wizerunku w social media

„KTO?”, „ILE?” i „CO?”, czyli budowanie wizerunku w social media

Każdy podmiot na rynku jest inny. Ma inne potrzeby, inne produkty, inne wartości. Gdy chcemy zapoznać się bliżej z tym, jaka jest dana firma, co oferuje i jakie ma opinie od swoich klientów, zaglądamy do Internetu i już po kilku wpisanych hasłach wiemy, w naszym odczuciu, wszystko na jej temat.

Tak wygląda teoria.  Budowanie wizerunku w Internecie jest łatwiejsze z punktu widzenia technicznego, wszystko możemy zrobić za pomocą jednego komputera. Każdy dziś „rzuca się” na social media. Słusznie. Serwisy społecznościowe stają się powoli „Internetem w Internecie”. Pytanie: co wybrać? Można prowadzić blog, założyć stronę na Facebooku czy kolekcjonować zdjęcia i infografiki na Pintereście. Wybór powinien być uzależniony od trzech czynników: kto, ile i co.

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

„Kto” – czyli z kim mamy do czynienia; jaka grupa userów ma swoje konta na danym serwisie. Są to często subtelne, ale wyczuwalne różnice. Zdobyć takie informacje jest prosto. Przykładów najlepiej szukać na własnym podwórku: moi znajomi ledwo wiedzą czym jest Pinterest, koledzy z branży aktywnie tweetują, blogują i śledzą rozwój G+ jako jego użytkownicy. Moje młodsze kuzynostwo jak i rodzice, ciotki czy wujkowie to userzy penetrujący NK, młodsi aktywnie udzielają się również na serwisie Fotka czy Wykop. Idealnym przykładem jest Twitter, środowisko polityków, blogerów i dziennikarzy, którzy często informują o istotnych dla nich sprawach, podają linki, zdjęcia. Powoli obserwujemy rozwijający się trend rodem z zachodniej Europy. Najpierw pojawili się „ciekawi”, potem blogerzy, celebryci i politycy, następnie dziennikarze a w ślad za nimi poszli PR-owcy. Na końcu tego „łańcucha socialowego” pojawili się dopiero internauci.

„Ile” – czyli jaki jest zasięg danego serwisu. Zakładając bloga budujemy zasięg, decydując się na FB czy G+ wiemy, jakiego zasięgu możemy się spodziewać po ilości użytkowników tych serwisów.  Wchodząc na socialbakers.com czy śledząc branżowe blogi szybko otrzymujemy informację, iż Facebook przekroczył już liczbę 8,5 miliona aktywnych kont, gdzie Google+ gości niewiele ponad milion Polaków. Pozwala nam to definiować objętość serwisu i skalę dotarcia. Czynnik ten pomaga często wybrać serwis spośród podobnych do siebie.

„Co” - to możliwości. Poszczególne serwisy subtelnie różnią się od siebie. Google+, Facebook, Pinterest, LinkedIn, Twitter, NK czy YouTube oferują różne rozwiązania, z których korzystają firmy realizując swoje cele.  Przed podjęciem decyzji należy poważnie zastanowić się nad tym, CO chcemy osiągnąć i CO będzie nam do tego potrzebne. Nie sztuką jest założenie stron komercyjnych wszędzie, gdzie się da. Decyzja ta powinna być poparta sumienną analizą każdego z wyżej wymienionych czynników, co pozwoli określić dobór narzędzi pomocnych przy realizacji strategii.

Niezależnie od wyboru kanału najważniejsze powinny zostać komunikacja, interakcja i zaangażowanie. To one będą wpływały na to, jak dana firma bądź marka zostanie odebrana. Wiedza dotycząca interesujących nas serwisów społecznościowych pozwoli na profesjonalne i świadome użycie dostępnych i działających mechanizmów. Ważne jest to czy firma chce budować markę na wieloletnich fundamentach, czy zaryzykować i spróbować od nowa.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij