Pismo obrazkowe – czyli 5 złotych zasad tworzenia grafik w sieci

Pismo obrazkowe – czyli 5 złotych zasad tworzenia grafik w sieci

To, czy zaczniemy czytać jakiś tekst na stronie, czy zwrócimy uwagę na baner lub grafikę, zależy tylko i wyłącznie od jego atrakcyjności wizualnej, która podlega rzecz jasna subiektywnej ocenie każdego odbiorcy. Określenie tego, czy coś nam się podoba, czy nie zajmuje maksymalnie 1 sekundę.

fot. unsplash.com

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Jeśli nawet ocena wypadnie pozytywnie to i tak średnio zapoznamy się tylko z 20% treści, która znajduje się w danym materiale.

Jak więc przygotować projekt graficzny tak, aby po pierwsze przebić się przez szum komunikatów i przykuć uwagę odbiorców oraz zatrzymać ich zainteresowanie na dłużej?

Większość komunikacji odbywa się w tej chwili za pomocą narzędzi online: czytamy, szukamy, piszemy i rozmawiamy, wykorzystując różnego rodzaju aplikacje, a w nich emotikony, obrazki lub gify, które zamiast słów przekazują informacje, ale przede wszystkim wyrażają nasze stany emocjonalne. Aby odpowiednio wykorzystać w komunikacji marki ten fakt, nie wolno zapominać o kilku ważnych zasadach tworzenia grafik, które mają zostać opublikowane w internecie.

Aktualna dominacja urządzeń mobilnych w zakresie szukania, przeglądania i czytania informacji spowodowała, że strony www nie tylko dostosowują się do rozdzielczości wyświetlacza, na którym są przeglądane, ale w większości przygotowywane są jako onepage. Nauczyliśmy się, że zarówno w komputerach, jak i na telefonach oraz tabletach szukamy informacji na stronie scrollując ją w dół, nie zaś jak kiedyś szukając zakładek w górnym menu. Podobną budową charakteryzują się również od jakiegoś czasu infografiki czy publikacje/artykuły.

Co więc zrobić, aby zachęcić użytkownika do „poznania” co mamy mu do zaoferowania?

Wystarczy zwrócić uwagę na kilka poniższych i znanych od dawna zasad:

1. Boskie proporcje, czyli odpowiedź na pytanie „po co artysta uczy się matematyki?”.

Sama definicja „boskich proporcji” czy też „złotego podziału” nie brzmi zbyt kreatywnie, ale zdecydowanie matematycznie: podział odcinka na dwie części tak, by stosunek długości dłuższej z nich do krótszej był taki sam, jak całego odcinka do części dłuższej. Innymi słowy: długość dłuższej części ma być średnią geometryczną długości krótszej części i całego odcinka. Skomplikowane? Na pierwszy rzut oka tak, ale “złoty podział” wykorzystywany od starożytności w sztuce i architekturze jest naturalnym, czytanym przez ludzkie oko ustawieniem proporcji – bezpiecznym i zrozumiałym, a tym samym pozwalającym na zapamiętanie komunikatu. Jak go zastosować w praktyce? Najlepiej zbliżyć się do ideału, czyli tzw. „ślimaka”.

W aparatach Nikona czy Cannona znajduje się specjalna siatka, która pokazuje nam proporcje zdjęcia w oparciu o ten model. W narzędziach do projektowania grafiki lub architektury znajdziecie podobne linie tak zwane linie pomocnicze. Warto z nich korzystać, gdyż zrozumiale, czytelnie i atrakcyjnie pozwalają przekazać komunikat użytkownikowi.


Zobacz grafikę w większym rozmiarze


Zobacz grafikę w większym rozmiarze

Boskie proporcje to nie jedyna zasada rozmieszczenia obiektów w projekcie.

2. 4 mocne punkty zainteresowania – to druga z metod podziału proporcji oraz komunikatów w projekcie. 4 mocne punkty to miejsca, w których przecinają się 4 linie dzielące obszar projektu na równe części. Punkty też najmocniej oddziałują i przyciągają uwagę odbiorcy. To na nie patrzy w pierwszej kolejności, dlatego tam właśnie powinniśmy umieszczać obraz czy komunikaty, na których przekazaniu zależy nam najbardziej. Jak ze wszystkim i tutaj przesada nie jest wskazana – wykorzystujmy maksymalnie dwa punkty, aby nasz projekt nie był przeładowany, odbiorca mógł się na nim właściwie, czyli tak jak chcemy, skupić.

 

3. Im mniej elementów na grafice tym większa jej zauważalność – Paradoks Hicksa w ujęciu graficznym. Ta prosta zasada ekonomiczna dotycząca zasobów świetnie sprawdza się również w projektowaniu graficznych. Każdy wybór czy też zwrócenie uwagi na element na grafice, którego musi dokonać odbiorca naszego “obrazka” zwiększa czas tego wyboru. W prostym tłumaczeniu: jeżeli na naszym projekcie znajdzie się zbyt dużo elementów, odbiorca z całą pewnością nie skupi na nim uwagi, a samo zapamiętanie informacji, nie mówiąc o skorzystaniu z oferty, będzie dla niego trudne, jeśli nie frustrujące. Teoretycznie zasada ta jest znana wielu grafikom i designerom. Dobrze jest pamiętać o przekładaniu jej na praktykę. Świetnym przykładem jest legendarna już komunikacja marki BoConcept.

4. Mózg człowieka lepiej przyswaja komunikaty, które już kiedyś słyszał i widział – Prawo Modeli Umysłowych. Te kolejne skomplikowane określenie w praktyce jest banalnie proste i oczywiste, a co ważne od długiego czasu stosowane przez projektantów na całym świecie zarówno w zakresie grafiki, jak i architektury. Z tej obserwacji i wniosków w temacie naszego postrzegania obrazów wzięła się między innymi potrzeba przygotowania i opracowania wybranych i stosowanych do poszczególnych marek kolorów, fontów, znaków specjalnych czy nawet postaci tzw. brand booków czy CI (corporate identity). Spójność komunikatu i osadzenie grafiki w jednym i znanym już dla użytkownika stylu powoduje jego skojarzenie z marką. Najbliższym i najbardziej rozpoznawalnym przykładem jest rzecz jasna Coca-Cola. Czerwony kolor, rozbawieni ludzie, charakterystyczna fala i nie potrzebujemy już widzieć produktu. Podobnie jak w przypadku Michelin.

Warto konsekwentnie i z uwagą budować jeden styl graficzny komunikacji dla wybranej marki na każdym poziomie, w szczególności w sieci, gdzie odbiorca może znaleźć nasze projekty z różnych źródeł i okresów.

5. Wartość – popularne grafiki to te, które niosą ze sobą wartość dla odbiorcy. Z reguły największą popularnością cieszą się takie komunikaty graficzne, które angażują – zarówno wizualnie, jak i pod względem treści. Użytkownicy nie tylko social mediów, ale również blogosfery czy w tej chwili również innych portali bardzo chętnie klikają w ciekawie graficznie przedstawione porady, informacje czy inspiracje. Grafika sama w sobie nie powinna być tylko dekoracyjnym dodatkiem – tych nasz użytkownik szuka w galeriach i na wystawach. Grafika powinna sama w sobie stanowić treść. Stąd tak dużą popularnością cieszą się infografiki. To świetne rozwiązanie na przekazanie treści w jasny i czytelny, a jednocześnie gwarantujący większą zapamiętywalność sposób. Warto jednak pamiętać, że infografika jest jak tekst, który chcemy napisać – musi mieć wstęp, rozwinięcie i zakończenie – być zrozumiała, dostosowana do języka, jakim mówi grupa docelowa i przekazywać krótkie komunikaty.


Zobacz grafikę w większym rozmiarze

Ilość obrazów, które trafiają do sieci i jakimi bombardowany jest internauta, narzuca wręcz obowiązek stosowania zasad opartych bardziej na psychologicznych mechanizmach ich czytania przez odbiorcę niż na warsztacie i kunszcie projektanta. To przyciągnięcie uwagi obrazem, na które mamy zaledwie kilka sekund, wygrywa w wyścigu o zainteresowanie użytkownika. A to możliwe jest tylko i wyłącznie pod warunkiem, że treść jest dla niego ważna. Niepisaną choć przedstawioną tu szóstą zasadą niech będzie więc dobra, przyjazna i konstruktywna współpraca projektantów/grafików/designerów z marketerami. Tylko owocny dialog na tym polu gwarantuje owocny dialog marki ze swoimi klientami poprzez obrazy.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij