Aleksander Pławski (Efektura): Coraz częściej spotykamy się z sytuacją, w której w agencjach brakuje stanowiska typowego producenta TV

Aleksander Pławski (Efektura): Coraz częściej spotykamy się z sytuacją, w której w agencjach brakuje stanowiska typowego producenta TV

Najgorsze, co może się zdarzyć to sytuacja, w której postproducent dostaje komentarze bezpośrednio zarówno od klienta, jak i kreacji, przy czym uwagi są często sprzeczne. Terminy gonią, nie wiadomo co dokładnie robić, a robić trzeba...– o postprodukcji rozmawiamy z Aleksandrem Pławskim

Jak wygląda produkcja np. 30-sekundowego spotu i który etap jest największym wyzwaniem?

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Wszystko zależy od projektu i jego scenariusza. Czasami najtrudniejszą częścią jest przygotowanie planu zdjęciowego, ponieważ już samo poszukiwanie właściwej lokalizacji bywa trudne i czasochłonne. Do tego dochodzi wybranie odpowiedniej obsady, twórców. Niemal każdy klient, co zrozumiałe, chce, żeby w jego spocie wystąpili aktorzy, którzy nie są jeszcze ograni. To nie jedyne trudności – np. może się okazać, że na planie potrzebujemy specjalnych rekwizytów, trudno dostępnych, drogich lub po prostu wymagających skonstruowania od podstaw. Zdarzają się również produkcje, w których pomimo braku aktorów na planie często potrzeba przynajmniej kilku dni prób kamerowych, aby być pewnym jakości ostatecznego produktu, który trafi do emisji. Przykładem może być spot reklamujący czekoladki, gdzie główne skrzypce gra lejąca się na zbliżeniu czekolada, z której na końcu formuje się pralinka o doskonałym kształcie. Nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć, że taki płyn z prawdziwą czekoladą najczęściej nie ma nic wspólnego i kilku specjalistów poświęca dużo czasu na mieszanie ze sobą najróżniejszych farb z dodatkami i sprawdzanie, jak będą wyglądały w obiektywie kamery.

Czy błędy na planie istotnie wpływają na późniejszą pracę i obróbkę nagrania?

Błędy popełnione na planie w trakcie filmowania mogą przysporzyć problemów w procesie postprodukcji dźwięku i obrazu, dlatego dużą wagę przykładamy do brania aktywnego udziału w tych trudniejszych planach zdjęciowych. Zdarzają się na przykład spoty, w których nagrywany jest tylko jeden aktor, w hali na greenscreenie, natomiast tło jest dorabiane w późniejszym procesie. Jeśli przy nagraniu coś pójdzie nie tak, osiągnięcie pożądanego efektu końcowego będzie bardzo trudne a czasami wręcz niemożliwe.

Wyzwaniem w postprodukcji jest również retusz – nie jest to proste zadanie, ponieważ trzeba spełnić wymagania klienta, aktora, a do tego zachować umiar i odpowiednie proporcje. Specjaliści poświęcają na ten proces długie godziny, aby klatka po klatce poprawiać obraz tak, żeby każdy element do siebie pasował.

Co sprawia najwięcej trudności w postprodukcji?

Oprócz zagadnień technicznych i problemów, o których opowiedziałem wcześniej, mamy do czynienia również z wyzwaniami zupełnie innego typu. Chodzi o prawidłowy przepływ informacji i decyzyjność. Z punktu widzenia producenta z domu postprodukcyjnego, w teorii wygląda to bardzo prosto: w przypadku regularnego projektu, który zleca agencja reklamowa (pracująca dla klienta), moim kontaktem powinien być tylko producent agencyjny. Czyli osoba, która od drugiej strony koordynuje wszelkie działania, zbiera feedback od klienta, kreacji, accounta i przekazuje go dalej w formie jednolitych, wypracowanych już uwag. I rzeczywiście, kiedyś tak było niemal bez wyjątku. Niestety w ostatnich latach dało się zaobserwować dosyć niepokojące zjawisko – coraz częściej spotykamy się z sytuacją, w której w agencjach brakuje stanowiska typowego producenta TV. Często jego obowiązki przejmuje account lub zdarza się, że nawet sama kreacja. Jednak najgorsze, co może się zdarzyć to sytuacja, w której postproducent dostaje komentarze bezpośrednio zarówno od klienta, jak i kreacji, przy czym, jak nietrudno się domyślić, uwagi są często sprzeczne. Terminy gonią, nie wiadomo co dokładnie robić, a robić trzeba… Łatwo wtedy o błędy, mimo najszczerszych chęci ze strony domu postprodukcyjnego. Dlatego bardzo często dwoimy się i troimy, żeby zaspokoić wymagania każdej ze stron. Czasami nie jest łatwo, ale z drugiej strony – taki już urok tej roboty.

Kierujesz działem postprodukcji obrazu, co należy do Twoich obowiązków, jakie kompetencje wymagane są na tym stanowisku?

Oprócz regularnych obowiązków producenckich, czyli kosztorysowania, przygotowywania harmonogramów, koordynacji projektów i doboru odpowiednich ludzi do zadań, dbam o dobre relacje z klientami i po części zajmuję się pozyskiwaniem nowych. Zajmuję się techniczną stroną swojego działu, czyli zapewnieniem konserwacji sprzętów, kalibracji monitorów, utrzymaniem ciągłości licencji na oprogramowanie. Ponadto lubię aktywnie uczestniczyć w projektach, dzięki czemu pracuję blisko ze swoim zespołem i klientami oraz na bieżąco rozwijam swoje umiejętności, poznaję nowe techniki i narzędzia. A w tym zawodzie jest to bardzo ważne. W sytuacji awaryjnej dobrze jest być w stanie samemu np. przygotować i dostarczyć do stacji TV pliki emisyjne. Mam to szczęście, że przez szereg lat pracowałem jako kierownik produkcji, a potem producent w domach produkcyjnych. Daje mi to szersze pole widzenia i pozwala wcześniej przewidzieć wiele sytuacji, które mogą się zdarzyć już podczas postprodukcji.

Jakie są największe wyzwania, przed którymi stajesz w swojej codziennej pracy?

Każdy projekt jest inny, z pozoru nawet najłatwiejszy projekt może okazać się nagle tym trudnym i wymagającym. Zawsze, powtarzam – zawsze trzeba mieć oczy i uszy szeroko otwarte, ponieważ problemy przychodzą w najmniej oczekiwanych momentach. Często z kolegami i koleżankami z branży dzielimy się swoimi doświadczeniami i nie raz wychodzi na to, że im bardziej skomplikowanie projekt jawi się na początku, to potem najczęściej postprodukcja przebiega gładko. Może jest to kwestia ciśnienia całej produkcji i odpowiedniego przygotowania już na etapie zdjęć, a traktowania mniejszych, teoretycznie prostych projektów na większym luzie? Nie wiem. Ale ze statystyki tak po prostu wychodzi.

 

O rozmówcy:

Aleksander Pławski
head of video postproduction, Efektura

Doświadczenie zawodowe zdobywał w kilku domach produkcyjnych, m.in.: Naive Films i Lemon Film Studio, gdzie pełnił funkcję producenta  i producenta postprodukcji. Do Efektury trafił w 2015 roku, po wielu latach pracy ze studiem jako jego klient. Jest odpowiedzialny za kierowanie działem postprodukcji obrazu, równocześnie będąc jednym z jego dwóch producentów. Bierze też aktywny udział w rekrutacji nowych członków zespołu oraz odpowiada za wyniki finansowe działu wideo.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij