Anders Svensson (Nike): Trendy są istotne, ale najbardziej warte zachodu jest zawsze to, co wydarzy się za chwilę

Anders Svensson (Nike): Trendy są istotne, ale najbardziej warte zachodu jest zawsze to, co wydarzy się za chwilę

– Nigdy wcześniej słowo „design” nie było tak nadużywane jak teraz, ale dla mnie to kwestia smaku, jeśli chodzi o wybory i podejście do rozwiązywania problemów – nt. branży kreatywnej rozmawiamy z prelegentem Imagination Day 2019, Andersem Svenssonem z firmy Nike.

Jakie zauważasz trendy w branży kreatywnej?

Na przełomie ostatnich 2-3 lat mogliśmy zaobserwować ogromny napływ psychodelicznego designu i pozostałości po przełomie stuleci oraz związanej z nim pluskwie milenijnej, swego rodzaju „anty-designu”, które mocno przyczyniły się do ostatnich krzyków mody i trendów mediów społecznościowych. Świetną sprawą jest to, jak trendy cyklicznie do nas powracają. Po ostatniej fali naiwności i boomie technologicznym po roku 2000 był pewien moment wyważonego minimalizmu, który został wykorzystany przez Apple i przełożony na prawdziwą lawinę smartfonów. Każdy z cykli, które się pojawiają jest szalony i – co bardzo ważne – coraz mniej po nich zostaje, a pozostałości są udoskonalane. Tak jak w przyrodzie – zawsze jest kontra, która przywraca balans, zmienia się, a w tym wypadku doprowadza także do ewolucji sposobu komunikacji wizualnej naszego gatunku. Z podekscytowaniem czekam na to, w jakim miejscu wylądujemy za rok lub dwa. Wszystko wskazuje, że w kolejnym cyklu podejście zmieni się na bardziej wyważone, może nawet utylitarne – jak to miało miejsce na początku roku 2000 i okolicach 2010. To czyste szaleństwo, bo te krótkie cykle są bardziej skupione na trendach, podczas gdy to, co wydaje się ponadczasowe po prostu podlega dłuższym cyklom (a na koniec dnia i tak zostanie rozłożone na części i ulepszone). Więc trendy są istotne, ale najbardziej warte zachodu jest zawsze to, co wydarzy się za chwilę.

Jaki projekt jest dla Ciebie największym wyzwaniem? Co było najtrudniejsze podczas pracy nad nim?

To zawsze dotyczy prostych rzeczy. Kiedy zaczynałem na początku drugiego tysiąclecia, bannery – to było coś! Mała skala nie musi być oczywiście wielkim wyzwaniem – jej ograniczenia mogą być wyzwoleniem, ale przy tak niskiej rozdzielczości naprawdę musisz dopracować przekaz. Dodajmy do tego ograniczenia wielkości plików, dorzućmy jeszcze ulotność uwagi odbiorcy. To były wtedy naprawdę ekstremalne, techniczne wyzwania, które wymagały prawdziwie hakerskiej mentalności.

W jaki sposób rozwój technologii przyczynił się do zmian w pracy nad kreatywnymi projektami?

Z nieograniczonym dostępem do informacji i zasobów szkoleniowych online łatwo możemy wychwycić nowe narzędzia i są one dla nas dużo łatwiejsze do wykorzystania. Na przykład oprogramowanie Houdini – to podstawowe narzędzie do programowania i nauki języka, z opcją wizualnego podglądu interfejsu aplikacji w formie węzłów. Kiedy artysta otwiera się na kodowanie z takim narzędziem, umożliwia to koncertową pracę dwóch półkul mózgowych, a efektem jest wciąż ewoluująca kooperacja artystów i techników tworzących odlotowy szajs na swoich frontach. Myślę, że to dotyczy też wchodzących na rynek technologii AR i VR (choć w mniejszym stopniu da się w nich to zastosować) – te wszystkie szumne hasła o teraźniejszości i przyszłości wreszcie się urzeczywistnią, i będą użyteczne w następnych latach. Obraz filmowy to kolejny przykład medium, które stało się bardziej dostępne dzięki nowoczesnej technologii. Wszystko konsekwentnie staje się nam prostsze i bliższe.

Czy technologia jest czasem przeszkodą w byciu kreatywnym?

Oczywiście! Za każdym razem, kiedy nowe narzędzie ułatwia jakąś część procesu, może to się skończyć paraliżem kolejnego etapu. Adobe zawsze było dobre w tym, że posiadało narzędzie albo zestaw narzędzi, które współdziałają z innymi. Z pewnością po części wynika to z tego, że nie mają za bardzo konkurencji na tym polu, ale także z natury tych narzędzi. W IIustratorze, InDesign i Photoshopie samodzielnie możesz w zasadzie stworzyć każdą grafikę, każdy rodzaj wizualnego designu, od wyglądu strony www po druk, nawet po proste 3D i podstawowy ruch. Od czasu pojawienia się Sketch ludzie zaczęli być zależni od szablonów i niewielkiej funkcjonalności. Człowiek raczej nie porzuci narzędzia, kiedy ma dzięki niemu dobry flow. Łatwe rzeczy takie jak maskowanie warstw, a nawet trudniejsze jak maskowanie wielowarstwowe, poprawianie obrazu w locie czy manipulowanie pikselami (jak w Photoshopie) – to wszystko jakby rozpłynęło się w powietrzu. Zostaliśmy z mnóstwem rzeczy, które są do siebie bardzo podobne. Narzędzia podążają za trendami i na odwrót, zależnie od potrzeb – co przypomina trochę przeciąganie liny. Jak chciałem wrócić do używania programu Maya w 2004 lub 2005 roku okazało się, że nie można go kupić nie mając odpowiednich kontaktów (a przy okazji nikogo nie było na to stać).

Czy praca designera przenosi się na Twoje codzienne życie: szukasz interesujących wnętrzarsko miejsc na lunch? Oglądasz dokumenty o designie na Netflixie? Czy może wręcz odwrotnie: masz potrzebę ucieczki od nieustannej stymulacji artystycznej?

Jako designer szukasz rozwiązań – tak jak programista, inżynier czy developer. Ekscytujesz się funkcjami i komunikacją. Nigdy wcześniej słowo „design” nie było tak nadużywane jak teraz, ale dla mnie to kwestia smaku, jeśli chodzi o wybory i podejście do rozwiązywania problemów. Mamy dziś pełno snobów, którzy jarają się hypem, a na koniec dnia to i tak design konsumuje nasze życie. Jako designerzy jesteśmy metodyczni i matematycznie podchodzimy do sztuki i estetyki (tak sądzę). Nie powiedziałbym, że to dotyczy absolutnie wszystkiego, ale generalnie wkrada się w większość sfer życia – jak chociażby w sposób wykorzystywania mebli, urządzania przestrzeni do pracy, a nawet w formę wystawiania faktur. Te wszystkie małe rzeczy, tworzą Twoją markę własną, ale niekoniecznie Twoją osobę. Zawsze jest się w pewnym sensie ofiarą własnego zawodu – jak na przykład grabarz, który często żartuje sobie ze śmierci i lubi czarny humor. Postrzeganie przez pryzmat estetyki z pewnością wpływa na moją percepcję rzeczywistości, ale przyznaję, że czasem lubię też brzydkie rzeczy. I tak – czerpię przyjemność z chodzenia do muzeów, a także do różnych dziwnych przybytków sub-kultury. Zazwyczaj im mniej są dofinansowywane, tym lepiej.

Czy zdradzisz nam o czym opowiesz w czasie konferencji Imagination Day?

Jasne! Na starcie chce przedstawić moją drogę poprzez pracę i doświadczenie, aby nadać mojemu wystąpieniu pewien konkretny kontekst. Chcę filozoficznie podejść do tematu instynktów, jak oddziałują na nasze motywacje i aspiracje (w obszarze kreatywnym). Opowiem też o strachu ;).

 

O rozmówcy:

Anders Svensson, global design director, Nike, USA, z 15-letnim doświadczeniem w pracy po stronie agencji (takich jak Crispin Porter + Bogusky, Daddy, Goodby Silverstein and Partners, R/GA, TBWA itd., dla szerokiej bazy klientów, m.in. Volkswagen, American Express, Doritos, Hyundai, Nissan, Diesel, Burger King, Kraft, Beats By Dr. Dre, Apple, adidas, Microsoft itd.) i studiów. Specjalizuje się w brandingu, grafice, digitalu, 3D, kodowaniu i technologii.

 

Konferencja Imagination Day 9 odbędzie się 3 grudnia w Warszawie. Do 13 października obowiązuje tańsza pula biletów. Więcej informacji o wydarzeniu www.imaginationday.pl. NowyMarketing jest patronem medialnym wydarzenia.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij