Jak założyłem swój dom produkcyjny: Mariusz Pietkiewicz (M5)

Jak założyłem swój dom produkcyjny: Mariusz Pietkiewicz (M5)

Kiedy i jak powstał dom produkcyjny M5? Jakie były największe wyzwania przy jego tworzeniu i kiedy udało się pozyskać pierwszego klienta? Co powinny wiedzieć osoby zastanawiające się nad otwarciem domu produkcyjnego? Na temat powstania M5 opowiada Mariusz Pietkiewicz, jego założyciel.

Pozostałe części cyklu przeczytasz tu >

Kiedy i co było impulsem do rozpoczęcia własnej działalności?

Wszystko zaczęło się w dość nietypowych okolicznościach przyrody, bo na środku… Atlantyku. Płynąłem właśnie jachtem. Wiesz, noc, ocean. To daje ci czas i przestrzeń do myślenia. Myślałem więc intensywnie o tym, co jest moją największą życiową zajawką, co daje mi powera, chęć, żeby wstawać rano z łóżka… I wyszło na to, że filmy. Nie było to może jakieś olśnienie. Miałem już za sobą organizację produkcji na WRiTV w Katowicach, doświadczenie w reklamie, pracę w TVN Południe, APPLE Film, OTO i ODEONIE, ale w tym konkretnym momencie uzmysłowiłem sobie, że chcę to robić sam. Sam, czyli lepiej, na własnych warunkach.

Ile czasu zajęło Ci założenie domu produkcyjnego od momentu zakiełkowania tego pomysłu?

Rejs był we wrześniu 2006 r., a M5 wystartowało w styczniu 2007 r. Nasze pierwsze biuro mieściło się w małym pokoiku, gdzie ciężko było zrobić krok, żeby na coś nie wpaść, ale dzięki ludziom, na których trafiłem, takich z pasją, zapałem, nie patrzących na to, jak jest, ale jak może być, studio szybko się rozwinęło i rozrosło.

Jakie były największe wyzwania przy rozkręcaniu biznesu?

Wyzwaniem była oczywiście duża konkurencja na rynku, ale z pomocą przyszedł nam kryzys, który wstrząsnął branżą w 2008 r. Klienci zaczęli wtedy szukać nowych miejsc do produkcji filmów, a przede wszystkim – zaangażowanych i profesjonalnych ludzi. Agencje reklamowe większość produkcji outsourcingowały. Trafiliśmy więc w punkt.

Jakie są koszty związane z rozpoczęciem własnego biznesu?

Wejście na rynek to nie jest duży koszt. Znacznie trudniej jest się na nim utrzymać, szczególnie przy 60- czy 90-dniowych terminach płatności od zleceniodawców. Najlepiej więc od razu się na to przygotować i zabezpieczyć płynność firmy za pomocą odpowiednich instrumentów finansowych.

Po jakim czasie udało się pozyskać pierwszego klienta?

Po czterech miesiącach na rynku M5 miało już na koncie kilka reklam i kontrakt na 30 filmów dokumentalnych dla TVP2 do cyklu „Kobieta przedsiębiorcza w biznesie”. Ten serial, reżyserowany przez Marysię Zbąską i Filipa Marczewskiego, pozwolił nam wejść na wyższy poziom. Na początku dużo pracowaliśmy też dla agencji Opus B i Publicis.

Jakich porad udzielilibyście osobie, która zastanawia się nad założeniem własnego domu produkcyjnego?

Pierwsza i chyba najważniejsza rada – nie bierz wszystkiego na swoje barki, bo nie udźwigniesz. Serio. Sprawdzone info. Nawet jeśli firma jest malutka, lepiej od razu oddzielić zarządzanie od prowadzenia projektów samemu. Wiem, że na początku się wydaje, że luz, przecież ogarnę, ale przy pracy 12-16 godzin dziennie, ten luz szybko znika i po prostu trzeba wybierać. Czy chcę wszystko robić sam, a przez to po łebkach, czy chcę poświęcić swój czas na to, co najważniejsze, bez czego reszta się posypie.

Jakie najdziwniejsze/najzabawniejsze sytuacje przydarzyły Ci się podczas realizacji własnego biznesu?

Kiedyś dostaliśmy za zadanie sfilmowanie sarny. Takiej żywej, prawdziwej w naturalnych warunkach. Poszliśmy więc w teren, a przeszukując po kolei wszystkie leśniczówki w Bieszczadach, trafiliśmy na przesympatycznego pana leśnika. Nie miał on co prawda sarny, którą mógłby nas poratować, ale zaproponował żebyśmy zaangażowali do reklamy jego borsuka. Zapewniał, że jest aktorsko „powtarzalny” i świetnie nadaje się przed kamerę.

Co Twoim zdaniem decyduje o sukcesie w prowadzeniu własnego biznesu?

O sukcesie decyduje mnóstwo rzeczy, na które czasami masz wpływ, a czasem nie. Najważniejsze, żeby mieć jasny cel, nie przejmować się i robić swoje. Jak nauczysz się porażki zamieniać w lekcje, które dadzą Ci kopa i motywację do działania – szybciej, sprawniej, dokładniej – to poradzisz sobie nawet w najtrudniejszych momentach. A to już jakiś sukces. Dodaj do tego bycie czujnym i ciekawym tego, co się dzieje. Obserwuj rynek, na którym jesteś, wyłapuj trendy. Może nie jest to gotowy przepis na sukces, ale na pewno zwiększy twoje szanse.

Co zrobiłbyś inaczej, patrząc z perspektywy czasu?

Z perspektywy czasu widzę, jak ważną umiejętnością jest delegowanie zadań. Zauważyłem, że moja firma znacznie lepiej funkcjonuje, odkąd skupiam się tylko na niej, zamiast osobiście ingerować w każdy szczegół związany z obsługą klienta. Gdybym mógł cofnąć czas, pewnie trochę szybciej odpowiedziałbym sobie na pytanie, czy jestem pracownikiem M5, czy osobą zarządzająca.

Jakie cechy wyjątkowo przydatne dla osób zakładających swój dom produkcyjny?

Te same, które są potrzebne dla pracownika w wieży kontroli lotów :)

Jakie masz dalsze plany na rozwój M5 FILM?

Śmiałe (śmiech). Z najciekawszych, perspektywicznych nowości – właśnie zaczęliśmy pracę nad własnym projektem, czyli developmentem filmu fabularnego „Brudna gra” na podstawie książki Nikodema Pałasza. To świetny kryminał i szczerze polecam przeczytanie przed powstaniem filmu. Jesteśmy na początku drogi, dużo pracy jeszcze przed nami, ale to bardzo ekscytujący projekt. Niedawno otworzyliśmy też własny dział postprodukcji dedykowany działaniom digitalowym. To taka odpowiedź na potrzeby naszych stałych klientów, czyli Orange, Polpharma, Atlas, Media Saturn Holding, ale też rozszerzenie oferty, która być może zaciekawi nowych klientów.

 

O rozmówcy:

Mariusz Pietkiewicz, CEO w domu produkcyjnym M5

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij