Gdy strach zaczyna nudzić. Koronawirus z dystansu

Gdy strach zaczyna nudzić. Koronawirus z dystansu

Sytuacja niby bezprecedensowa, ale mózg nie da się oszukać – trochę jest tak jak zwykle. Przecież nie ma co się bać, a już na pewno nie za długo. Za długo to już nudno!

Oswoić wirusa

Lubimy się bać, ale z dystansem. Horrory są fajne, trzymają w napięciu, ale w końcu się kończą i strach rozpływa się w codzienności. Tymczasem codzienność dopadła nas bez możliwości przewijania i zatrzymywania. Co więcej – nawet nie ma gdzie uciec. Na początku było całkiem poważnie. Strony rządowe rzadko stają się głównym źródłem informacji.

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Na pierwszą falę poszły kampanie informacyjne i edukacyjne. Początek kwarantanny to powtórka z mycia rąk, dystans społeczny, maseczki, objawy, dobre i złe nawyki oraz #zostańwdomu – hasztag, który rozprzestrzenił się szybciej niż sam wirus. Kto mógł, zamknął się w domu.

W międzyczasie zadrżała branża reklamowa. Według badania IAB Polska, prawie 90% badanych firm odczuwa negatywne skutki pandemii, a 18% deklaruje, że przy jej dalszej ekspansji nie będzie w stanie utrzymać się na rynku do pół roku*.

Najgorzej, jak zrobi się ciepło…

Gdyby to wszystko stało się w listopadzie, może paradoksalnie byłoby łatwiej. Home office, a potem od razu zakopywanie się pod kołdrą, by nie dać się jesiennej, deszczowej aurze. Tymczasem z wytęsknieniem wyczekiwaliśmy pierwszego browara w plenerze. Same browary też go wyczekiwały.

Kiedy temat higieny osobistej został wyczerpany, przyszedł czas na nieco cieplejsze emocje.

Guinness zaadresował do swoich fanów specjalną wiadomość na Dzień Świętego Patryka, którego nie mógł przecież przemilczeć. Bo przede wszystkim warto być człowiekiem, świętować odpowiedzialnie i myśleć o tych, którzy nas chronią. Przy każdym toaście.

Na nasze podwórko trochę optymizmu tchnął Żywiec, który w znanej sobie konwencji pokazał, jak w Ż trzymać dystans. I to nie tylko w przenośni.

Tyskie także pociągnęło temat, bo zawsze damy radę przejść na TY, nawet w takich czasach i warunkach. Przecież robimy to od zarania dziejów.

Nie ma w tym grozy pandemii. To wszystko brzmi jak cudowna obietnica tego, co czeka nas #gdytosięskończy. Bo łatwiej oczekiwać, kiedy jest na co. Gazeta.pl i BNP Paribas puściły nasze wodze fantazji i… poszło! Przecież wszyscy na coś czekamy! Druga część tego zdania pisze się sama w naszych głowach. Obojętnie czy siedzimy kolejny tydzień na kwarantannie, czy aktywnie walczymy z codziennością poza domem.

Na przypale albo wcale

Niestety nawet ciepłe emocje wyczerpują swój potencjał w obliczu ciągłego oczekiwania. Kiedy mózg bez przerwy odbiera złe informacje, w końcu przestaje się nimi przejmować. Bo może lubimy się bać, ale tylko wtedy, kiedy jest to strach kontrolowany. Poza tym: ile można bać się w zamknięciu? W naszym życiu pełnym bodźców jest to bardzo trudne, właściwie niewykonalne, a z dnia na dzień czujemy, że chyba nic nam właściwie nie grozi. Czasem tragiczne rzeczy, na które właściwie nie mamy wpływu, wystarczy ośmieszyć. Wtedy tracą na powadze i pozwalają zachować dystans, już nie tylko ten fizyczny.

Dlatego w końcu wszystko wraca do normy i, żeby nie zwariować, spotykamy się w absurdzie. Instagramowy kanał Make life harder tylko w okresie 19-25 kwietnia zanotował prawie 64 miliony odsłon.


źródło: www.instagram.com/make_life_harder

Od początku kwarantanny autorzy z przymrużeniem oka komentują „nową” rzeczywistość. Odpowiedzmy sobie po cichu, jak bardzo odbijamy się w tym krzywym zwierciadle. Wygląda trochę znajomo, prawda?

I jest z tym jakoś lepiej, łatwiej, lżej. Pandemia przesiana przez sito absurdu i poczucia humoru pozwala odetchnąć i przejść przez kolejny dzień kwarantanny.

Między MLH, Vogule Poland czy innymi komentatorami zastanej rzeczywistości znajdzie się też miejsce dla najwytrwalszych – na Tik Toku. To już jednak wyższa szkoła jazdy, bo koronawirus jest tam obecny w różnych kontekstach, ale nie ma co wracać do wyzwania niezgodnego z zarządzonymi obostrzeniami.

Zresztą polska rzeczywistość daje nam codziennie materiał na nieco łaskawsze patrzenie na pandemię. Absurd goni absurd i czasem ciężko zdecydować: śmiać się czy płakać.

Skoro i tak nie mamy na to wpływu, chyba lepiej praktykować to pierwsze.

Nawet jeśli w środku nikomu z nas tak naprawdę nie jest do śmiechu.

 

*Badanie „Konsekwencje epidemii COVID-19 dla branży komunikacji reklamowej”, IAB Polska, kwiecień 2020

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij