Z pamiętnika Marketingowca (cz. 13): Social Media work balance

Z pamiętnika Marketingowca (cz. 13): Social Media work balance

W naszych czasach ciężko spotkać kogoś, kto nie miałby swojego profilu lub konta przynajmniej na jednym (jeżeli nie na wszystkich) z najpopularniejszych mediów społecznościowych jak Facebook, LinkedIn czy GoldenLine.

Zdjęcie royalty free z Fotolia

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

W ten łatwy i bardzo szybki (szczególnie gdy w grę wchodzi Twitter czy Snapchat) sposób możemy błyskawicznie skontaktować się ze znajomymi i pokazać, co u nas słychać, co robimy, co lubimy czy gdzie się wybieramy a nawet jakie akcje społeczne i/lub polityczne wspieramy. Wypowiedzieć możemy się na naprawdę absolutnie każdy istniejący temat. Ponadto social media są oczywiście niekończącym się źródłem rozrywki pełnym memów, linków do zabawnych filmików z YouTube’a i wielu innych interesujących nas pochłaniaczy czasu, którymi możemy zapełnić każdą, choćby najkrótszą wolną chwilkę naszego i tak bardzo ograniczonego czasu.

No właśnie. Podobnie jak ciężko jest znaleźć osobę bez kontaktu z Social Mediami, równie ciężko byłoby znaleźć kogoś, kto ma mnóstwo wolnego czasu. Znajomi, rodzina, praca – to cztery elementy, które składają się prawie w 100% na wypełnienie naszego czasu. Czas wolny, taki zupełnie „nasz” czas, bez rodziny, znajomych i kolegów z pracy - to niestety o wiele mniejsza część naszego życia. A jednak Social Media pomagają nam wyrównać tę różnice. Dzięki nim możemy znaleźć czas by szybko dowiedzieć się, co słychać u innych, pokazać zdjęcia z naszego weekendowego wyjazdu czy podzielić ulubioną muzyką. Cudownie prawda??

Nie do końca. Tak jak znany jest nam wszystkim problem z zachowaniem odpowiedniego work balance, tak mniej znanym zagadnieniem jest występujące coraz częściej zjawisko social media work balance czyli zachowanie równowagi w aktywności na kanałach SM podczas pracy. Coraz bardziej naturalnym odruchem staje się dla nas wszystkich przyjście do pracy, zrobienie sobie kawy i wejście „na chwilkę” na Facebook’a, żeby sprawdzić, co tam się ciekawego dzieje. Nie byłoby w tym absolutnie nic złego, gdyby na tej jednej kawie się kończyło. Niestety, kawa zostaje wypita a… Facebook odpalony ;) i co chwilę można usłyszeć ten zapraszający dźwięk mówiący nam, że właśnie na naszej ścianie opublikowano coś, co może nas zainteresować – i jak tu nie sprawdzić, co to jest??  No i kto pisałby nudnie sprawozdanie czy sprawdzał faktury, kiedy może oglądać zabawny filmik lub najnowszego mema? Nikt. Najgorsze jest to, że nasz przełożony łypie na nas nerwowo poirytowanym okiem, bo dedlajn niezrealizowany a kolejka kolejnych projektów już czeka… i co zrobić gdy wybór wydaje się oczywisty i jednocześnie błędny?? ;)

Niby nic, ale można sobie tak wszystko poukładać, by połączyć przyjemne z pożytecznym ☺ Jeżeli nasza firma prowadzi profile na kilku portalach społecznościach to „obowiązkiem moralnym” każdego pracownika jest przeglądać te profile w poszukiwaniu postów swojej firmy. W skrócie oznacza to tyle, że musimy wejść na własne konta, przejrzeć swoje „nius fidy” i „łole” (no trudno – skoro trzeba się poświęcić) i dojść do wpisów firmowych.

A gdy już dojdziemy do tych wpisów? Lajkować czy nie lajkować? Może jakiś komentarz albo poszerować do siebie? To wszystko zależy naturalnie jak najbardziej od każdego indywidualnie. To, że ktoś jest pracownikiem firmy X nie oznacza przecież, że musi na swoich prywatnych kontach pokazywać, co firma X robi. Choć może fajnie było by pokazać wysokie pozycje firmy X w jakimś ważnym rankingu?

Trzeba jednak pamiętać, że choć otaczające nas technologie są naprawdę wszechobecne i towarzyszą nam od momentu porannej pobudki aż do ustawienia budzika przed zaśnięciem – równowaga pomiędzy dostępnymi Social Mediami a pracą ale też życiem – musi zostać zachowana. Czasem naprawdę fajniej jest wyjść na tą poranną kawę „do ludzi” czyli do kuchni. W końcu tam można się często dowiedzieć szybciej i więcej o tym, jak ktoś spędził weekend, niż z SM bo bezpośrednio od źródła;) Może nawet spotkacie tam tego poirytowanego przełożonego i uda się przełożyć przekroczony dedlajn ;) ? 

Pomysł na cykl „Z pamiętnika Marketingowca” narodził się jako próba wyjaśnienia, co to znaczy „pracować w marketingu”. Pojęcie ludzi pracujących w innych branżach – nie związanych z marketingiem – o tym, co tak naprawdę „marketingowiec” robi, jest w naszym kraju wciąż co najmniej średnie. Z drugiej strony osoby pracujące bezpośrednio w marketingu mają na jego temat swoją niepodważalną i jedyną słuszną (ich i moim zdaniem) opinię. Wszystkie artykuły w tym cyklu są próbą zaprezentowania mojego, indywidualnego spojrzenia na poszczególne zadania marketingowca w firmie z branży typu B2B. Należy pamiętać, że teoria konfrontowana z praktyką buduje dla każdego zupełnie inny zestaw doświadczeń, a w tym „pamiętniku” prezentuję mój.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij