Czego marketingowcy mogą nauczyć się od uczniów?

Czego marketingowcy mogą nauczyć się od uczniów?

Na początku miesiąca zastanawialiśmy się nad tym, czego sport może nauczyć nas o marketingu. Tym razem postanowiliśmy sprawdzić, co dzięki nauczaniu studentów zyskują osoby zajmujące się na co dzień marketingiem, e-commerce czy badaniami użyteczności.

grafika: fotolia.pl

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

O tym, jak uprawianie jiu-jitsu, triathlonu i sportów deskowych przekłada się na ich postrzeganie marketingu opowiadali Paweł Kaczyński, Adam Przeździęk i Jacek Gadzinowski.

- Marketing to dziedzina, która stymuluje ciągły rozwój kompetencji. Wiedzy z zakresu marketingu nie można się nauczyć na studiach, a potem tylko odcinać kupony. To dynamiczna dziedzina. Do ciągłego zdobywania wiedzy motywują m.in. galopujący rozwój technologii, ewolucja trendów i zachowań konsumenckich, zmiany w sytuacji ekonomicznej w ujęciu mikro i makro - tłumaczy Nadia Bońkowska, Dyrektor ds. Strategii Marketingowej i PR w Atlantic S.A.

- Jeśli chodzi o edukację, w Polsce jest mocno średnio. Nie mamy takich szkół jak na przykład Beckmans czy Hyper Island w Szwecji. Większość ludzi, którzy pracują w ArsThanea, są samoukami, tak jak ja. Nikt ich tego nie nauczył. Usiedli i sami starali się do czegoś dojść. Wydaje mi się, że za parę lat to się zmieni. Cały czas idzie ku lepszemu. Powoli, ale pewnie - tak na pytanie dotyczące różnic między polskimi a zagranicznymi marketerami odpowiada jeden z najbardziej znanych polskich designerów, Piotr Jaworowski z ArsThanea.

O tym, czego nauczyli się podczas prowadzenia zajęć i szkoleń, o pytaniach, które sprawiły im najwięcej kłopotu oraz o najbardziej “wrednym” zadaniu o wykonanie, którego poprosili opowiadają: Paweł Tkaczyk, Anna Miotk, Maciej Lipiec, Michał Cortez oraz Mariusz Wesołowski.

Paweł Tkaczyk – jak sam twierdzi – zarabia na życie opowiadaniem historii. Buduje silne marki – pracuje m.in. z Agorą, Grupą Allegro, wieloma mniejszymi firmami. Doradza startupom i innym przedsiębiorstwom – jako mentor np. podczas Startup Weekend czy Startup Fest. Dzieli się wiedzą – pisze blog o budowaniu marki, popełnił dwie książki: „Zakamarki marki” i „Grywalizacja”, prowadzi szkolenia z marketingu, brandingu, social media… Kocha literki niemal w każdej – poza Comic Sans – formie.

"Docendo, discimus - dzielenie się wiedzą sprawia, że sami ją chłoniemy. Jednak to nie pytania od studentów, a od klientów sprawiają, że chcę pogłębiać wiedzę dotyczącą budowania marki. Nie uczę na studiach pierwszego stopnia – między innymi dlatego, że rzadko spotykam tam prawdziwie głodnych wiedzy, dociekliwych studentów. Najczęściej zadawane pytania są szablonowe – jaką literaturę bym polecił, gdzie można znaleźć definicję takiego czy innego pojęcia, co jest wymagane na zaliczenie. Być może wynika to z braku praktyki – student piszący licencjat rzadko kiedy ma skrystalizowane poglądy na temat tego, jaką markę chciałby budować.

Inaczej sprawa wygląda na studiach podyplomowych. Tam przychodzą ludzie prawdziwie ukierunkowani, dosłownie chłonący wiedzę, bo… wiedzą już, czego nie wiedzą. Lubię taki ich stan umysłu, kiedy przychodzą na wykład z gotowymi pytaniami. Najtrudniejsze są z gatunku „dlaczego to nie zadziałało?” Uważam, że po tym da się odróżnić teoretyka od praktyka na wykładach – potrafi odpowiedzieć właśnie na to pytanie. Oraz potrafi powiedzieć „nie wiem”. Z moich własnych studiów najgorzej wspominam właśnie wykładowców, którzy nie traktowali studentów jak dorosłych – przy pytaniu, na które nie znali odpowiedzi potrafili sprowadzić dyskusję do „nie garb się!” albo „na pewno zrobiłeś coś źle”.

Z kolei pytania zadawane przez klientów nauczyły mnie pokory przy odpowiadaniu. Pomagam budować marki ludziom z pasją, którzy doskonale znają swój rynek, swoich odbiorców. Czasem wiedzą lepiej, że coś nie zadziała, bo już próbowali. Wspólne znajdowanie odpowiedzi na pytanie „dlaczego” – to jedna z ulubionych części mojej pracy".

Dr Anna Miotk, dyrektor rozwoju biznesu Newspoint prowadzi zajęcia dotyczące badań w public relations na Wydziale Zamiejscowym SWPS w Sopocie (Studia Podyplomowe PR), Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. J. Tischnera w Krakowie (Studia Podyplomowe Public Relations), Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach (Public relations – nowoczesna komunikacja w praktyce) oraz Akademii L. Koźmińskiego (Marketing internetowy). Prowadzi również szkolenia biznesowe; ma certyfikat Szkoły Trenerów House of Skills. Pisze bloga o mierzeniu efektywnosci public relations i social media.

"Lubię pracować ze studentami, bo cieszy mnie ich zainteresowanie tematem, zadawanie dociekliwych pytań, wymyślanie niestandardowych rozwiązań, wiedza i kreatywność. Są też bardzo otwarci. Jednocześnie to wymagający odbiorcy, ale do tej pory nie spotkałam wśród nich tzw. trudnych uczestników zajęć. Dla nich naturalne jest, że to wykładowca prowadzi zajęcia, a oni są partnerami w dyskusji i nie próbują wchodzić w rolę prowadzącego (co z kolei zdarza się osobom z dłuższym stażem zawodowym, zwłaszcza na stanowiskach kierowniczych). Zarazem chętnie współpracują i potrafią docenić dobre przygotowanie do zajęć oraz wiedzę prowadzącego. Liczą się dla nich też jasne i zrozumiałe kryteria oceny, chociaż w moim przypadku ma to na razie mniejsze znaczenie – prowadzę zajęcia głównie na studiach podyplomowych, gdzie nie ma ocen.

Jeśli chodzi o pytania ze strony studentów, trudno mi w tej chwili wskazać takie, które sprawiło mi jakiś szczególny problem. Jeśli nie znam odpowiedzi na zajęciach, umawiam się z nimi na sprawdzenie tej wiedzy i późniejszy kontakt mailowy. To procentuje. Skoro jesteśmy już w temacie maili, kontaktują się również ze mną studenci, których nie uczę, ale którzy trafiają na mojego bloga i proszą o pomoc w rozwiązaniu problemu praktycznego, udział w badaniu lub wskazaniu wartościowych lektur. Takim prośbom też nie odmawiam – no, chyba, że dana sprawa leży poza zasięgiem moich kompetencji czy wiedzy. Niektórzy mówią, że studentów należy odsyłać do Google, aby sami znaleźli sobie wiedzę czy lektury, ale ja akurat się z tym nie zgadzam. Zupełnie inne znaczenie ma lektura podana przez wykładowcę, który już ją sam przeczytał i wie, na ile przydatna i sensowna jest dana książka, a zupełnie inne przypadkowy link w wyszukiwarce.

Praca ze studentami uczy też bardzo cennej umiejętności, którą powinien posiadać każdy trener, czyli pracy z grupą. Nie tylko przygotowania prezentacji i przedstawienia jej, ale uzupełnienia jej o różne formy zadań angażujące uwagę i uwzględniające różne style uczenia się, uwzględnienia naturalnej dynamiki grupy, dopasowywania tempa prowadzenia zajęć do możliwości grupy, bardzo dużej elastyczności, jeśli chodzi o zaplanowany wcześniej scenariusz zajęć. Zawsze może zdarzyć się nieprzewidziane, więc trzeba przygotować się na każdą ewentualność. Kontakt z osobami z innego pokolenia uczy też rozumieć ich zainteresowania, ich język, to, czym na co dzień żyją – to też dobre, bo uświadamia, że są tutaj między nami różnice, ale też uczy je pokonywać.

Jak prowadzenie zajęć przekłada się na działalność marketingową? Prowadzenie zajęć to ważny element budowania wizerunku danej osoby jako eksperta w danej dziedzinie. Zazwyczaj też jest tak, że ktoś Cię rekomenduje, więc oznacza to, że jesteś traktowany jako ekspert także przez swoje środowisko. Firma, w której pracują osoby uczące innych, ma mocny dowód na to, że pracują w niej fachowcy. Może się też zaprezentować jako przyszły pracodawca czy przyszły wiarygodny partner biznesowy".

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij