W eleganckim butiku The Ordinary, zwykły banan nazwano „Całkowicie naturalnym batonikiem energetyzującym”, a jego cena – 175,90 dolarów – zwala z nóg. I to nie żart, a część kampanii pod hasłem „The Markup Marché”. Marka postanowiła w ten sposób zawalczyć o przejrzystość cenową.

Zobacz również
Luksusowe sklepy z delikatesami
W ramach akcji The Ordinary powstało sześć sklepów – od Toronto, po Londyn i Melbourne. Butiki imitują luksusowe delikatesy. Marka nie promuje w nich natomiast produktów kosmetycznych. Na półkach znalazły się banany, kokosy, awokado, a nawet papier toaletowy. Kluczem do zrozumienia akcji jest jednak sposób ich prezentacji.

Każdemu z towarów, który znajduje się w sklepie przypisano nową nazwę – charakterystyczną dla sektora premium. W efekcie przykładowo kokosa nazwano „Egzotycznym pojemnikiem nawadniającym, który zaspokaja pragnienie” z ceną w wysokości blisko 200 dolarów.
„Wspaniały Świat Izabeli”. Netflix przerobił bohaterów „Lalki” na zestaw lalek

Słuchaj podcastu NowyMarketing
To celowe przerysowanie ma zwrócić uwagę na problem związany z nazywaniem produktów w określony sposób, z aurą wyjątkowości i obietnicami w stylu wellness tylko po to, by zwiększyć ich cenę. Marka zaprasza w ten sposób konsumentów do refleksji nad tym, za co tak naprawdę płacą.
PS The Ordinary odkrywa „tajny składnik” przemysłu kosmetycznego
PS2 „The Periodic Fable”: The Ordinary demaskuje pseudonaukowy bełkot branży kosmetycznej
Podaj adres e-mail, aby kontynuować czytanie
Zapisz się do naszego newslettera. Obiecujemy nie spamować! :)
Sprawdź skrzynkę e-mail i kliknij link potwierdzający, aby odblokować artykuł.