W czwartek, 11 czerwca br., Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wykonał ważny krok w stronę oczyszczenia polskiego internetu. Uchwalono nową ustawę, która jest wymierzona w patostreaming. Prace nad tą regulacją pokazały, że ochrona użytkowników sieci oraz walka z promowaniem agresji potrafią zjednoczyć spolaryzowaną scenę polityczną.
Nowe prawo poparły niemal wszystkie kluczowe siły polityczne. Za przyjęciem opowiedziało się aż 419 posłów. Jedynym środowiskiem, które w większości sprzeciwiło się tym regulacjom, była Konfederacja, co przełożyło się na 19 głosów przeciw, przy jednym wstrzymującym się.
Zobacz również
Co grozi twórcom toksycznych treści?
Jednym z najważniejszych zapisów nowelizacji jest są kary za publiczne udostępnianie w sieci materiałów, które pokazują popełnianie przestępstw lub symulowanie takich czynów w celu osiągnięcia profitów finansowych bądź osobistych. Szczegółowo określono szereg zachowań, których publikowanie będzie ścigane.
Zalicza się do nich między innymi:
- umyślne przestępstwa przeciwko ludzkiemu życiu i zdrowiu, wolności, obyczajowości czy rodzinie,
- akty okrucieństwa wobec zwierząt,
- pokazywanie zachowań skrajnie poniżających drugiego człowieka – nawet wtedy, gdy ofiara formalnie wyraziła na to zgodę.
Wymiar kar zróżnicowano w zależności od wagi czynu oraz wieku poszkodowanych. W przypadku, gdy zachowania dotyczą krzywdy osób niepełnoletnich, sprawcy muszą liczyć się z wyrokiem od 3 miesięcy do 5 lat kary pozbawienia wolności.
Zwrot towaru po 19 czerwca będzie łatwiejszy. Dekalog+ nowych zasad dla e-commerce
Ustawa przewiduje również „bezpieczniki” chroniące wolność słowa i ekspresji – przepisy karne nie będą stosowane, jeśli publikacja miała charakter artystyczny, naukowy, edukacyjny, dziennikarski lub służyła obronie ważnego interesu publicznego.
Słuchaj podcastu NowyMarketing
Skandal w kuluarach
Ostatnim pracom nad ustawą towarzyszył medialny skandal, bowiem dzień przez kluczowym głosowaniem w gmachu parlamentu pojawił się jeden z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce patostreamerów, Daniel „Magical” Zwierzyński wraz ze swoją partnerką. Jak się okazało, uzyskali oni przepustkę na wejście do budynku za pośrednictwem posła Łukasza Mejzy. Minister ds. równości, Katarzyna Kotula, zapowiedziała oficjalną interwencję u Kancelarii Sejmu w celu wyjaśnienia tego incydentu.
Mimo kontrowersyjnego zaproszenia, sam poseł w trakcie głosowania opowiedział się za przyjęciem ustawy.