Zaprezentowany przez Metę agent Muse ma różnić się od dotychczasowo znanych chatbotów. Jego odpowiedzi nie będą ograniczać się wyłącznie do tekstu. Narzędzie powstało na bazie autorskiego modelu Muse Spark, dzięki któremu agent posiada umiejętność samodzielnego realizowania złożonych zadań. System bez problemu otworzy przeglądarkę, uzupełni dane w formularzach, zorganizuje podróż, wyśle wiadomości, a nawet podejmie się negocjacji w imieniu użytkownika.
Narzędzie będzie potrafiło realizować również bardziej pracochłonne zadania w tle. Bez angażowania uwagi odbiorcy, po wyłączeniu aplikacji, poinformuje o swoich działaniach dopiero w momencie wystąpienia ważnej zmiany lub w sytuacji wymagającej autoryzacji – na przykład przed finalizacją płatności.
Zobacz również
Muse zostanie połączony z komunikatorem WhatsApp, a w przyszłości również z inteligentnymi okularami od Mety. Jego podstawowa wersja ma być darmowa, a dla bardziej wymagających użytkowników powstaną płatne pakiety subskrypcyjne. Obecnie jest testowany w Stanach Zjednoczonych.
Głośna premiera w cieniu brytyjskiego rocka
Równolegle do premiery agenta AI Muse w sieci wybuchło spore zamieszanie. Wszystko z uwagi na nazwę narzędzia, która jest taka sama jak nazwa legendarnego zespołu muzycznego. W związku z tym, tuż przed rynkowym debiutem asystenta, konto muzyków przemianowano na @museband, a @muse przeszedł w ręce Mety. Podczas pierwszych zapowiedzi doszło nawet do pomyłki – wpisy Marka Zuckerberga z powodu błędu przekierowywały użytkowników na profil grupy rockowej zamiast do konta asystenta.
Pojawiły się już pytania na temat stylu przejęcia profilu, jednak ani Meta, ani management zespołu nie ujawnili warunków tej operacji.
Noizz reaktywuje akcję „Real Influencers”. Patec oddał swoje konto ratownikowi GOPR
PS Niezablokowane reklamy i erotyczne deepfake’i. Kolejne luki w działaniu Mety
PS2 Meta AI zoptymalizuje kampanie i doradzi w biznesie
Słuchaj podcastu NowyMarketing