Śniadaniówka zmieniła się razem z codziennością rodziców i dzieci. Kiedyś często oznaczała prostą kanapkę albo pieniądze na sklepik. Dziś coraz częściej jest małym zestawem: z owocami, musem, warzywami, przekąską i czymś słodkim. Streetcom Poland sprawdził, co trafia do szkolnych pudełek, z czym rodzice mają największy problem i gdzie widać przestrzeń dla marek spożywczych.
Badanie CAWI przeprowadzono w dniach 15–19 maja 2026 r. na próbie 3644 rodziców przygotowujących dzieciom śniadaniówki. W próbie dominowały kobiety, co odpowiada specyfice ankiet konsumenckich i codziennych decyzji zakupowych. Najczęściej badanie dotyczyło dzieci z klas 1–3, bo to im rodzice najczęściej przygotowują jedzenie do szkoły. Starsi uczniowie częściej robią to samodzielnie albo kupują coś na miejscu.
Zobacz również
Najczęściej pakowane są owoce – 89 proc. wskazań, musy owocowe – 69 proc., proste kanapki z 1–3 składnikami – 66 proc., warzywa – 64 proc. oraz wytrawne przekąski, np. wafle kukurydziane lub kabanosy – 56 proc. W śniadaniówkach pojawiają się też jogurty, domowe placki, ciastka, batony i słodkie bułki.

Dla marketerów najciekawsze nie jest jednak samo zestawienie produktów, ale napięcie między tym, czego chce rodzic, a tym, co zje dziecko. 45 proc. badanych wskazuje brak pomysłów na urozmaicenie śniadaniówki, a 41 proc. ma trudność z pogodzeniem zdrowego składu z preferencjami dziecka. Kolejne 38 proc. zwraca uwagę na produkty, które gniotą się lub kruszą w plecaku.
Najlepiej widać to na przykładzie kanapek. Są jednym z podstawowych produktów w szkolnym pudełku, ale jednocześnie to one najczęściej wracają do domu. 46 proc. rodziców wskazuje kanapki jako produkt najczęściej niezjedzony w szkole. To nie oznacza końca kanapki, ale pokazuje, że rodzice szukają alternatyw: prostych, porcjowanych i możliwych do spakowania rano bez dodatkowego przygotowania.
Polacy oglądają telewizję prawie tyle samo co dekadę temu. Zmienił się sposób odbioru treści
Streetcom Poland zwraca też uwagę na format i komunikację. Część produktów, które mogłyby pasować do szkolnej śniadaniówki, jest dziś opakowana jak produkt dla dorosłych: z komunikatami „fit”, „high protein” albo identyfikacją kojarzącą się bardziej z siłownią niż z dzieckiem w wieku szkolnym. Tymczasem w tej kategorii liczy się nie tylko skład, ale też wielkość porcji, kształt, opakowanie i odporność produktu na kilka godzin w plecaku.
Słuchaj podcastu NowyMarketing
Z badania wynika, że rodzice są otwarci na gotowe rozwiązania. 64 proc. respondentów uważa, że w sklepach mogłoby być więcej produktów do śniadaniówek, a 53 proc. kupuje takie produkty regularnie specjalnie z myślą o szkole. W pytaniach otwartych rodzice najczęściej wskazywali na potrzebę prostych, porcjowanych produktów: alternatyw dla kanapek, zdrowszych słodyczy oraz owoców i warzyw przygotowanych tak, by nadawały się do szkolnego pudełka.

Śniadaniówka ma też wymiar społeczny. Dzieci jedzą razem, porównują zawartość pudełek i wymieniają się jedzeniem. 66 proc. rodziców deklaruje, że takie wymiany zdarzają się przynajmniej czasami. Dla marek oznacza to, że produkt szkolny nie kończy się na decyzji zakupowej rodzica. Trafia do klasy, na przerwę i do relacji między dziećmi.
Osobną kategorią są słodycze. Ponad połowa rodziców daje dzieciom drobne słodycze do śniadaniówki od czasu do czasu, a 52 proc. traktuje je jako małą przyjemność. Jednocześnie część badanych ma mieszane odczucia i oczekuje produktów z mniejszą ilością cukru, prostszym składem albo dodatkami, które pozwalają rodzicowi łatwiej uzasadnić taki wybór.
Dane Streetcom Poland pokazują śniadaniówkę jako osobną sytuację zakupową: powtarzalną, planowaną i mocno zależną od porannej logistyki. Rodzic szuka produktu, który można szybko wrzucić do plecaka. Dziecko ma chcieć go zjeść. A marka musi zmieścić się między składem, wygodą, wyglądem i szkolnym kontekstem.
Chcesz zapoznać się z pełnym raportem? Napisz do nas!: Filip Dąbrowski (Sales Director) – [email protected] ; Monika Gurdziel (Sales Manager) – [email protected]