Uber wychodzi poza swoją klasyczną rolę, jakim jest oferowanie przejazdów z punktu „A” do punktu „B”, proponując klientom projekt Uber Drift. Akcja pozwala zainteresowanym zająć miejsce pasażera w legendarnych sportowych samochodach, otwierając przed nimi hermetyczny i dotychczas niedostępny świat tokijskiego podziemia motoryzacyjnego.
Przejazd jak w „Szybcy i wściekli: Tokio Drift”
Dotychczas undergroundowa scena kontrolowanego poślizgu, rozsławiona na całym świecie chociażby przez hollywoodzką produkcję „Szybcy i wściekli: Tokio Drift”, była zarezerwowana wyłącznie dla pasjonatów dysponujących odpowiednimi kontaktami. Uber postanowił udostępnić to doświadczenie dla każdego, oferując bezpieczną, w pełni legalną i kontrolowaną alternatywę dostępną bezpośrednio z poziomu aplikacji w smartfonie.
Zobacz również
Zarezerwowana podróż rozpoczyna się od komfortowego transferu usługą Uber Black bezpośrednio spod wskazanego hotelu w stolicy Japonii. Po półtoragodzinnej trasie uczestnicy docierają na tor Mobara Twin Circuit, zlokalizowany w malowniczej prefekturze Chiba.

To właśnie tam, pod okiem profesjonalnych i licencjonowanych kierowców, pasażerowie mogą poczuć przeciążenia w tandemowej jeździe kultowymi modelami Nissan Silvia S15 oraz Nissan 180SX, pędzącymi z prędkością dochodzącą do 100 km/h. Ekskluzywna przygoda została wyceniona na 30 000 jenów (około 190 euro) za czteroosobową grupę.
Humanoidalny celebryta Edward Warchocki z własnymi napojami
Prestiż doświadczenia jest duży z uwagi na regułę niedoboru, którą zastosowała marka. W ciągu doby z atrakcji może skorzystać wyłącznie 16 osób w czterech 4-osobowych grupach. Obowiązują rygorystyczne procedury, kaski i zaawansowany sprzęt ochronny.
Słuchaj podcastu NowyMarketing
Uber chciał uniknąć pułapki stworzenia sztucznej, przesadnie ugrzecznionej atrakcji turystycznej. Dzięki temu doświadczeniu zainteresowani mogą poczuć w powietrzu wciąż unoszący się autentyczny zapach palonej gumy i ducha prawdziwych wyścigów.