Martyna Zastawna (Szeptszum): Naszym zadaniem jest zmieniać organizacje tak, aby miały one realny wpływ na poprawę środowiska

Martyna Zastawna (Szeptszum): Naszym zadaniem jest zmieniać organizacje tak, aby miały one realny wpływ na poprawę środowiska

Najpierw pokazywała, jak dawać drugie życie znoszonym butom i ratowała zagrożone likwidacją najstarsze zakłady szewskie, teraz zielonego podejścia i CSR-u chce uczyć inne marki. Z Martyną Zastawną rozmawiamy o jej nowym „dziecku” – agencji Szeptszum, którą współtworzy.

Jak powstała agencja Szeptszum? Skąd wziął się pomysł na założenie jej?

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Ten pomysł chodził nam po głowie już od dłuższego czasu. Każda z nas ma doświadczenie w zakresie wdrażania CSR-owych kampanii, w różnych sektorach i tak naprawdę różnych obszarach firmy. Można powiedzieć, że Szeptszum jest wynikiem ewolucji w myśleniu o przyszłości, koniecznej zmiany, która musi nadejść jeśli chcemy zmieniać świat na lepszy. 

Co wyróżnia Szeptszum od innych agencji, obecnych już na polskim rynku?

W swoich działaniach wychodzimy od procesów związanych z CSR-em, a nie marketingiem. Marketing jest u nas narzędziem do komunikacji, z zachowaniem podejścia w duchu zero waste. Naszym zadaniem jest zmieniać organizacje tak, aby miały one realny wpływ na poprawę środowiska i też zmieniały swoje otoczenie na tyle, na ile mogą. Wiarygodność i transparentność to u nas podstawa w procesie komunikacji. Całość procesów generowanych do osiągnięcia celu ma być przejrzysta – zarówno klient, jak i odbiorca może powiedzieć SPRAWDZAM, na każdym etapie realizacji projektów i uzyskać odpowiedź, wyniki, plany. 

Czy spotkałyście się z jakimiś wyzwaniami, gdy zakładałyście agencję? Coś Was zaskoczyło, czegoś się nie spodziewałyście?

Może zacznę od tego co nas zaskoczyło – nie spodziewałyśmy się takiego zainteresowania naszymi działaniami, ideą i pomysłem. Mamy wrażenie, że bardzo wiele firm czekało na podmiot, który pomoże im wdrażać CSR-owe kampanie czy procesy. Zaskoczeniem było też zainteresowanie z branży – to zdecydowanie dodaje nam mocy do działania. A jeśli chodzi o wyzwanie – to czas. Wszystkie mamy go mało, prowadzimy różne projekty, dlatego walka z czasem i naszymi grafikami była dla nas największym wyzwaniem. 

Czym dokładnie będziecie się zajmować w ramach Waszej agencji?

Celem naszej firmy jest wprowadzanie programów CSR-owych oraz działań marketingowych w oparciu o transparentność i ideologię zero waste. Zarówno w kontekście launchu nowych marek czy produktów, komunikacji zewnętrznej jak i wewnętrznej, PR-u, czy realizacji sesji zdjęciowej. Nasze kompetencje pozwalają nam na bardzo szeroki zakres usług marketingowych.

Wiem, że Wasz projekt jest jeszcze młody, ale czy udało Wam się już nawiązać współpracę z jakimś klientem? A może już takowego miałyście jeszcze zanim założyłyście agencję?

Zarówno, Ja, jak i Ania i Ada pracowałyśmy przy kampaniach społecznych. Obecnie rozmawiamy z kilkoma dużymi klientami, ale na ten moment nie mogę zdradzić szczegółów.

Możesz opowiedzieć coś więcej na temat modelu zarządzania turkusowego, o którym wspomniałyście, komunikując powstanie Waszej agencji? Jak to w praktyce działa? 

Model zarządzania turkusowego tak naprawdę wyróżnia się tym, że stawiamy na pracę zespołową – to tak w wielkim uproszczeniu. Jednak gdyby chcieć wyróżnić kilka cech, to z pewnością na uwagę zasługuje fakt, że w modelach turkusowych organizacji nacisk położony jest na samomotywację i wykorzystanie teorii autodeterminacji, w Szeptszum każda z nas może zaspokoić zarówno potrzeby kompetencji, rozumianej jako poczucie własnej efektywności i sensu podejmowanych działań. Wiemy, jakie kompetencje posiada każda z nas, ufamy sobie, a zaufanie to podstawa. Dodatkowo w turkusowych organizacjach ważny jest cel i idea – a tu mamy 100% zgodności do tego co chcemy robić, jak chcemy to robić i przede wszystkim po co to robimy. 

Co dalej z WoshWosh? Czy nadal będziesz pełnić taką samą funkcję w marce, jak dotychczas?

Moje zaangażowanie w WoshWosh się nie zmienia. Nadal zarządzam i rozwijam firmę. To co łączy SzeptSzum i WoshWosh to wspólne wartości – społeczna odpowiedzialność biznesu i zero waste. Może z tego powstać świetna hybryda, która będzie niosła dużo dobra :).

Już w ramach marki WoshWosh wielokrotnie angażowałaś się w różne CSR-owe i proekologiczne akcje. Kiedy narodziła się w Tobie taka chęć niesienia dobra?

Chęć niesienia dobra pojawiła się bardzo wcześnie. Bardzo możliwe, że już w momencie wyboru gimnazjum. Zależało mi na tym, aby dostać się do klasy ekologicznej, co finalnie się udało. Potem ratowałam zwierzątka, pomagałam potrzebującym w ramach różnych szkolnych akcji itp. Natomiast w życiu zawodowym, pierwszym, mniej świadomym momentem, było powstanie WoshWosh. Jednym z głównych powodów założenia firmy było krzewienie wartości, o których wówczas praktycznie się nie mówiło – czyli zero waste i ratowanie rzemiosła. Pierwszy świadomy moment to akcja z 2017 roku, czyli pomoc w przetrwaniu najstarszego zakładu szewskiego w Warszawie – Pana Adama. Sukces akcji sprawił, że temat społecznej odpowiedzialności biznesu zafascynował mnie całkowicie. Bardzo szybko zaangażowałam się w inicjatywy w ramach Wosh, ale także poza. W 2019 zaczęłam wykładać CSR na dwóch uczelniach, a także doradzać firmom we wdrażaniu praktych CSR-owych. W 2020 totalnie świadomie powstał Szeptszum, jako kulminacja niesienia dobra.

Co Cię najbardziej inspiruje?

Niesienie dobra :).

Jak wygląda Twój przykładowy dzień pracy?

Staram się wstawać jak najwcześniej. Celebruje moment jedzenia śniadania i spaceru z psami. To daje mi dużo siły, na obecnie, bardzo ciężki dzień pracy. Mniej więcej 8 godzin poświęcam na pracę w WoshWosh, a kolejne godziny to praca nad Szeptszum oraz innymi projektami, jak prowadzenie zajęć dla studentów czy praca mentorki. Obecnie przykładowy dzień pracy kończy się po 10-12h. 

W jaki sposób ładujesz baterie?

Dużo zależy od dnia. Czasami nie musze ich ładować, bo praca daje mi tyle satysfakcji, że mój poziom energii jest bardzo wysoki. Czasami wystarczy długi spacer z psami. Czasami ładowanie baterii to wyjście z chłopakiem, bądź znajomymi na miasto, a czasami leżenie cały weekend w łóżku z książką i muzyką w tle. Gdybym jednak miała wybrać jedną rzecz, która daje mi najwięcej energii jest nią na pewno przebywanie w naturze. 

Jakie są Twoje plany na przyszłość – zarówno względem agencji Szeptszum, marki WoshWosh, jak i samej siebie? 

Ciągły rozwój i zmiana świata na lepsze, zarówno w ramach mojej marki WoshWosh, jak i agencji Szeptszum, którą prowadzę z Anią i Adą. Jeżeli chodzi o moje plany na przyszłość. Obecny rok pokazał, że w kwestii prywatnej, czasem nie warto mieć planów i poddać się rytmowi życia. I to właśnie planuje robić. 

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij