O, języku! O języku, o reklamie

Outdoor

partnerem merytorycznym działu jest Jet Line

O, języku! O języku, o reklamie

Temat tego tekstu zaplanowałam wcześniej i jest czystym przypadkiem, że piszę go akurat dziś, 15 kwietnia 2015 r., w dniu gdy Senat pochyla się nad ustawą krajobrazową. Napiszę uczciwie, że zabieram się za pisanie z oporem...

...oraz świadomością, że dorzucam pięć groszy do sprawy, o której napisano zdecydowanie więcej, niż zrobiono. 

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

W ostatnim czasie pojawiło się sporo artykułów na temat ustawy, które są ciekawe z wielu perspektyw. Mnie zainteresowała trochę mniej typowa, bo językowa. Przyjrzałam się tekstom pod kątem tego, nie co się pisze, bo pisze się często to samo, ale w jaki sposób się pisze. Bliska jest mi perspektywa językoznawstwa kognitywnego, czyli takiej części nauki o języku, która zakłada, że język jest ściśle związany z procesami umysłowymi dotyczącymi postrzegania świata. Innymi słowy w języku wyraża się to, jak odbieramy rzeczywistość.

Inuici mają 25 różnych słów nazywających śnieg i prawdopodobnie, skoro każde oznacza inny rodzaj śniegu, każde jest potrzebne. „Granice mego języka wskazują granice mego świata” powiedział austriacki filozof Ludwik Wittgenstein, którego prace są jednym ze źródeł tej językowej teorii. Nie robię językoznawczej analizy tekstów, pozwólcie, że podzielę się tylko kilkoma obserwacjami. Być może dzięki nim, w jakimś stopniu również samej sobie odpowiem na pytanie, dlaczego ta - w gruncie rzeczy wydawałoby się oczywista dla wszystkich - ustawa budzi tyle emocji. 

  1. Na określenie pojęcia „reklama wielkoformatowa” używane są określenia „szmata”, „płachta”.
  2. Na określenie firm, zajmujących się reklamą wielkoformatową, używane są określenia „szmaciarze” „reklamiarze”, „główni rozgrywający”, którym jest „coś na rękę”, „nieuczciwe firmy reklamowe”.
  3. Reklama wielkoformatowa jest definiowana jako „niepożądana”, „co do zasady zakazana”.
  4. Dla określenia sposobu rozwiązania problemu w przestrzeni publicznej używane są określenia „walka”, „walczyć”, „walka z wiatrakami”, „karalność czynu”. 

Myślę, że taki język niczemu nie służy. Myślę, że służy komuś. Ale nie będę tej myśli rozwijała. 

Dobrze pamiętam tekst z 2008 roku, autorstwa pana Marka Kuzaki, wówczas wiceprezesa, a dziś prezesa zarządu AMS na temat konieczności uporządkowania przestrzeni publicznej. Minęło 6 i pół roku od jego publikacji. Meritum się nie zmieniło.

Jaka szkoda, że jedyne, co się zmieniło, to język autorów tekstów.


Agnieszka Maszewska
Zajmuje się komunikacją i CSR w Jet Line. 

Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim oraz podyplomowych studiów PR w ISNS PAN, studentka CSR w Akademii Leona Koźmińskiego.

Członek Zarządu Fundacji Rejs Odkrywców, powołanej przez Jet Line.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij