Hotel Gołębiewski w Pobierowie działa od 10 czerwca 2026 roku. Na start udostępniono ponad 500 pokoi, a kolejne części obiektu mają być uruchamiane etapami. Skala inwestycji od początku przyciągała uwagę mediów: ponad 1200 pokoi i apartamentów, 180 tys. mkw. powierzchni, park wodny Tropikana, restauracje, strefa wellness, zaplecze konferencyjne i zejście na plażę.
Przez pierwsze dni główną opowieścią o hotelu były liczby: metraż, liczba pokoi, ceny, wcześniejsze przesunięcia terminu otwarcia i zainteresowanie rezerwacjami. Po filmie Książula temat zmienił się z inwestycyjno-turystycznego w wizerunkowy. W nagłówkach zaczęły dominować konkretne obrazy z materiału: temperatura powyżej 32 stopni, żółtawa woda w wannie, problem z dodzwonieniem się do recepcji i pytanie o zwrot pieniędzy.
Zobacz również
Książulo, czyli Szymon Nyczke, przyjechał do Pobierowa kilka dni po starcie hotelu. Zarezerwował apartament z widokiem na morze dla trzech osób, ze śniadaniem i kolacją. Według relacji medialnych pobyt kosztował 4843 zł za dobę. Na początku nagrania twórca pozytywnie ocenił sam pokój. Mówił, że jest świeżo i czysto. Dalsza część filmu skupiła się jednak na problemach, które zakończyły się wcześniejszym wymeldowaniem.
Soft opening dawał hotelowi czas na uruchamianie obiektu etapami, ale materiał Książula trafił do publiczności, która nie analizuje technicznych etapów rozruchu. Goście zapłacili pełną kwotę, a film ukazał się na kanale twórcy z bardzo dużym zasięgiem. Wirtualne Media podawały, że nagranie miało już ponad 1,1 mln wyświetleń. To oznaczało, że pierwsza masowa relacja z pobytu w hotelu nie dotyczyła parku wodnego ani widoku na morze, tylko awarii i reklamacji.
Najwięcej miejsca w filmie zajęła klimatyzacja. Ekipa Książula relacjonowała, że mimo zamkniętych drzwi balkonowych i włączonego systemu w apartamencie utrzymywała się temperatura powyżej 30 stopni. Późniejsze pomiary miały przekraczać 32 stopnie. „Przyznam, że jest trochę nie do wytrzymania” — padło w nagraniu.
Pracuj.pl i Patec dają młodym pół miliona złotych na zawodowe próby
Goście próbowali obniżyć temperaturę na własną rękę, m.in. zamawiając lód. W materiale pokazano też wannę z żółtawą wodą i widocznym osadem. Książulo mówił również o trudnościach z kontaktem z obsługą: „Poddaję się. Pół godziny dzwoniłem”.
Słuchaj podcastu NowyMarketing
Później twórca rozmawiał z recepcją o zmianie pokoju. Według relacji medialnych pracownik hotelu miał przekazać, że przeniesienie nie ma sensu, bo w innych apartamentach sytuacja wygląda podobnie. Po tej informacji Książulo zapytał o zwrot pieniędzy i wymeldowanie.
Osobny fragment materiału dotyczył jedzenia. Książulo sprawdzał m.in. krewetki w tempurze za 58 zł, sando z wołowiną za 65 zł, pierożki z wołowiną za 38 zł, kurczaka za 61 zł i pad thaia. Przy krewetkach zwracał uwagę na proporcję ciasta do krewetki. Przy kurczaku powiedział: „Za 60 złotych dostajemy smażoną bułę”.
Dalszy przebieg sprawy pokazał, jak szybko pojedynczy materiał może ustawić temat w innych mediach. Film opisały m.in. Wirtualne Media, o2, Pudelek, Plejada, WP, RMF FM i Eska. Część tytułów eksponowała cenę pobytu, część temperaturę w pokoju, a część żółtą wodę i wcześniejsze wymeldowanie. Do nagrania odniosła się też Karolina Korwin Piotrowska, która komentowała m.in. próby dodzwonienia się do recepcji, temperaturę w pokojach i opłatę za room service.
Po publikacji filmu Gołębiewski Holding przesłał mediom oświadczenie. Firma napisała, że „ubolewa” nad pobytem Książula i jego ekipy. Hotel podał, że wcześniejsze testy klimatyzacji w udostępnionych pomieszczeniach nie wykazały nieprawidłowości.
W tym samym stanowisku hotel przyznał, że taka sytuacja „nie powinna mieć miejsca”. Spółka poinformowała, że po zgłoszeniu problemu zespół techniczny podjął działania naprawcze, a hotel zwrócił się do dostawcy systemu z prośbą o wyjaśnienie możliwej przyczyny awarii.
Po filmie dyskusja przeniosła się także do komentarzy pod publikacjami o hotelu. Jeden z użytkowników LinkedIna zarzucał obiektowi, że najpierw odpowiadał „tekstem wygenerowanym przez AI”, a później usuwał nieprzychylne komentarze i opinie w Google. Tych zarzutów nie da się potwierdzić na podstawie pojedynczego komentarza. Sam wątek pokazuje jednak, że po relacji z pobytu internauci zaczęli oceniać już nie tylko usługę, ale też sposób reakcji hotelu na krytykę.
Dla Gołębiewskiego problemem była kolejność zdarzeń. Najpierw do sieci trafił materiał z termometrem, wanną z wodą i rozmowami o wymeldowaniu. Dopiero później pojawiło się oświadczenie, informacja o działaniach technicznych i zwrocie pieniędzy. Przy materiale, który w krótkim czasie przekracza milion wyświetleń, stanowisko hotelu nie zaczyna dyskusji — odpowiada na temat, który został już nazwany przez widzów i media.
Po materiale Książulo złożył reklamację. Hotel przekazał później mediom, że została uznana za zasadną, a koszt pobytu zwrócono.