Kolarz szosowy jedzie wąską drogą. Za nim ustawiają się samochody. W spocie PZU ten obraz pojawia się obok przejazdu na czerwonym świetle, nieuwagi przy torowisku, jazdy hulajnogą w kilka osób i skuterzysty wjeżdżającego w pieszych. Dla części kolarzy to nie przykład brawury, lecz zwykła sytuacja drogowa.
W środowisku kolarskim pojawia się pytanie: co w tej scenie robi źle rowerzysta? Nie jedzie pod prąd. Nie wymusza pierwszeństwa. Nie ignoruje czerwonego światła. Korzysta z jezdni jako uczestnik ruchu. W takim zestawieniu hasło „Mistrzu, pomyśl” brzmi dla kolarzy jak zarzut wobec samej obecności roweru na drodze.
Zobacz również
PZU uruchomiło kampanię „Mistrzu, pomyśl” w połowie kwietnia jako kontynuację akcji „Mistrzu, zwolnij”, kierowanej wcześniej do kierowców samochodów. Tym razem ubezpieczyciel i Policja zwrócili się do użytkowników rowerów, hulajnóg elektrycznych, motocykli i skuterów.
PZU powołuje się na dane z Systemu Ewidencji Wypadków i Kolizji Komendy Głównej Policji. Według nich w latach 2023-2025 w wypadkach spowodowanych przez rowerzystów, użytkowników hulajnóg elektrycznych i motocyklistów zginęło 638 osób, 7768 zostało rannych, a liczba takich zdarzeń wyniosła 7809.
Dane także wywołały krytykę. Kolarze wskazują, że kampania łączy w jednej kategorii motocyklistów, skuterzystów, użytkowników hulajnóg, rowerzystów miejskich i kolarzy szosowych. Każda grupa porusza się inaczej, z inną prędkością i w innych warunkach. Wspólna statystyka nie mówi, kto był sprawcą, kto poszkodowanym i jakiego pojazdu dotyczył wypadek.
Pomidory po 180 euro za kilogram. Tyle może kosztować świat bez pszczół
Spór dotyczy też języka kampanii. „Mistrzu, pomyśl” przy obrazie zniszczonego roweru lub scenie wypadku sugeruje brak rozsądku po stronie użytkownika jednośladu. Kolarze zwracają uwagę, że wypadek z udziałem rowerzysty nie zawsze wynika z jego decyzji. Powodem bywa wymuszenie pierwszeństwa, zbyt bliskie wyprzedzanie, jazda po alkoholu albo błąd innego uczestnika ruchu.
Słuchaj podcastu NowyMarketing
W mediach branżowych pojawił się zarzut victim blamingu, czyli obwiniania ofiar. Media opisywały reakcje aktywistów miejskich i organizacji rowerowych na plakaty ze zniszczonym rowerem, rozsypanymi zakupami i hasłem kampanii. Donald.pl przytoczył komentarze Remka Siudzińskiego z profilu Ultrakolarz i dziennikarza Mariusza Czykiera.
Według danych przytaczanych przez Donald.pl w 2025 roku na polskich drogach zginęło 155 rowerzystów. 67 z nich było sprawcami wypadków, a 88 zginęło z winy innych uczestników ruchu. Dla krytyków kampanii to kluczowy podział, bo odróżnia edukowanie rowerzystów od sugerowania ich winy.
Akcja PZU objęła telewizję, internet i kina. Spoty wyreżyserował Jan Komasa, a za koncepcję odpowiadała agencja 2012. Kreacje pojawiły się też na nośnikach OOH przy ścieżkach rowerowych i skrzyżowaniach.
PZU opisuje kampanię jako działanie prewencyjne prowadzone z Policją i finansowane z Funduszu Prewencyjnego PZU. W materiałach kampanii nie ma odpowiedzi na krytykę środowiska kolarskiego.