Pod koniec września krytykę wywołał dostępny w Zarze dziecięcy kostium pana młodego na Halloween. Dwuczęściowy zestaw składał się z szaro-niebieskiej kurtki i spodenek w pionowe pasy. Producent opisywał również dekoracyjne przeszycia, kwiat w klapie i efekt postarzenia materiału. W Wielkiej Brytanii zestaw kosztował 39,99 funta, a w Stanach Zjednoczonych 59,90 dolara.
Zdjęcia kostiumu zaczęły krążyć w mediach społecznościowych. Krytycy zwracali uwagę nie tylko na pasiasty wzór, ale również na krzyżujące się elementy dekoracyjne, które część komentujących porównywała do drutu kolczastego. Jedną z osób nagłaśniających sprawę był izraelski dziennikarz Dov Gil-Har z Kan News. Zara usunęła produkt ze swoich sklepów internetowych, także w Polsce. Do 1 października firma nie opublikowała szerszego stanowiska dotyczącego sprawy.
Zobacz również
Kilka dni później podobna dyskusja rozpoczęła się w Polsce wokół Answear. W tym przypadku chodziło o zdjęcie produktowe marki Tinycottons, przedstawiające dziecko w bluzie i spodniach w pionowe pasy. W sklepie Answear sprzedawane były jednak tylko spodnie dresowe Blue Retro, a fotografia całej stylizacji pochodziła bezpośrednio od hiszpańskiego producenta.

Po krytyce Answear najpierw usunął zdjęcia przedstawiające dziecko, a następnie cały produkt. Firma podkreśliła, że nie przygotowała sesji ani kompletnej stylizacji i że skojarzenia z symboliką obozów koncentracyjnych nie były zamierzone. Answear przeprosił klientów i zapowiedział analizę sposobu prezentowania takich materiałów produktowych.
Dla Zary nie jest to pierwszy podobny przypadek. W 2014 roku marka sprzedawała dziecięcą koszulkę w biało-niebieskie pasy z żółtą sześcioramienną gwiazdą. Według firmy miał to być motyw szeryfa inspirowany Dzikim Zachodem. Po krytyce dotyczącej podobieństwa do oznaczeń narzucanych Żydom przez nazistów Zara przeprosiła i wycofała produkt.
KRUK wychodzi poza temat zadłużenia. „Nie chcieliśmy ustawiać marki w roli kogoś, kto mówi ludziom, jak mają żyć” [WYWIAD]
Słuchaj podcastu NowyMarketing