Jeszcze większe jest podobieństwo grafik produktowych, które pojawiły się na kontach społecznościowych Sir Roger. Brown House & Tea postanowiło odpowiedzieć oficjalnym pismem, w którym domaga się zaprzestania sprzedaży produktu. Rolka, którą marka umieściła na Instagramie, ma już ponad 200 tysięcy wyświetleń (na dzień 19.02.2026).
Od rodzinnego biznesu do Rossmanna
Brown House & Tea to polska marka rzemieślniczych herbat, która powstała w 2019 roku w Świdnicy. Od tego czasu, mały, rodzinny biznes, zdążył się rozwinąć do rozmiarów firmy dobrze znanej na polskim rynku jakościowych herbat. Od 2024 roku herbaty i blendy tej marki są dostępne w Rossmannie, marka eksportuje też swoje produkty m.in. na Litwę, Słowację, a nawet do Korei Południowej.
Od samego początku znakiem rozpoznawczym Brown House & Tea były charakterystyczne opakowania w formie kubeczka, z wieczkiem, odważną kolorystyką i wyjątkowymi, ręcznie tworzonymi ilustracjami.
– Nad systemem identyfikacji wizualnej pracowaliśmy długo, a w jego rozwoju brał udział sztab utalentowanych osób. Decydując się na zdecydowaną odpowiedź, chcemy chronić efekty ich pracy, stanąć w obronie naszej własności intelektualnej i mieć pewność, że nasi konsumenci nie będą mylili tych produktów – mówi Katarzyna Ogrodzińska-Skałba, założycielka Brown House & Tea.
Old Spice wraca z kultową kampanią „Mom Song”. Tym razem w rytmie nostalgicznego R&B
Charakterystyczne opakowania
Brown House & Tea szczegółowo przeanalizowało wszystkie podobieństwa występujące między obydwoma produktami i formami ich promocji.
Słuchaj podcastu NowyMarketing

– Po pierwsze mamy tu nietypowe dla herbaty opakowanie w formie kubka z wieczkiem, kojarzone zazwyczaj z lodami. Po drugie, układ graficzny etykiety: tu i tu widzimy centralnie umieszczoną etykietę o miękkim, organicznym kształcie, podobną hierarchię informacji, ilustracyjny „wrap” wokół całego opakowania i zbliżone proporcje między tekstem a ilustracją – mówi Katarzyna Ogrodzińska-Skałba.
Oba opakowania wykorzystują też ilustracje owoców i kwiatów o miękkiej, organicznej formie, nasyconą, ale pastelową paletę barw i zbliżony ilustracyjny styl. Podobieństwo sięga również wewnętrznego opakowania, niestandardowego dla herbaty.

Koncepcja zdjęć
Jeszcze większe wrażenie robi porównanie zdjęć. Na profilu instagramowym marki Sir Roger można było znaleźć grafiki łudząco przypominające zdjęcia Brown House & Tea (marka Sir Roger usunęła je i wyłączyła na swoim profilu opcję dodawania komentarzy).
W obydwu przypadkach koncepcja wizualna jest bardzo podobna, oparta na minimalistycznej inscenizacji, w której centralnym elementem jest produkt. Całość opiera się na spójnej, jednokolorowej scenografii. Podobieństwa te dotyczą konkretnych, powtarzalnych decyzji twórczych. Tu i tu występują podobne proporcje obiektu względem całej kompozycji, analogiczne wykorzystanie geometrycznych elementów scenograficznych (np. okrągłe formy w tle lub jako podstawa), niemal identyczny punkt widzenia aparatu (wysokość, kąt). Do tego dochodzi gest dłoni, który wskazuje na odtworzenie konkretnej realizacji fotograficznej, a nie jedynie inspirację. Jakby tego było mało, mamy tu do czynienia z niemal identycznymi detalami – szklanką z ryflowanego szkła, analogiczną kroplą zawieszoną w powietrzu oraz kwiatami.

Co istotne, w grafice Sir Roger widoczne są elementy, które odbiegają od fizycznego realizmu fotografii i są charakterystyczne dla obrazów generowanych lub silnie modyfikowanych cyfrowo. Przykłady to: nienaturalnie gładka, „plastikowa” struktura skóry dłoni, brak realistycznych porów, nieregularne, zdeformowane kształty oraz brak logicznej spójności geometrycznej (np. podstawka o niejednoznacznym kształcie).
– Ta zbieżność tak nas rozczuliła, że postanowiliśmy dziś przesłać do producenta Sir Roger specjalny creative box, czyli paczkę inspiracji do tworzenia własnych, oryginalnych zdjęć do grafik – dodaje Katarzyna Ogrodzińska- Skałba.
Kampania Ctrl+C, Ctrl+V? No, sir!
Brown House & Tea wysłało do producenta herbaty pismo wzywające do zaprzestania sprzedaży produktu i wypłaty 50 tysięcy złotych na rzecz Fundacji Legalna Kultura. W social mediach marki rozpoczęła się też kampania, zawierająca humorystyczne memy i grafiki, w których pojawia się słowo „sir”.
– Chcieliśmy podejść do tego z humorem. Ale sprawa jest bardzo poważna i wymagająca stanowczości. Zdajemy sobie sprawę, że wyraziste projekty naturalnie przyciągają uwagę i stają się punktem odniesienia i że w pewnym sensie jest to forma uznania dla wykonanej pracy. Wierzymy jednak, że w branży kreatywnej szacunek do cudzych pomysłów powinien iść w parze poszanowaniem własności intelektualnej – podsumowuje Katarzyna Ogrodzińska-Skałba.
źródło: mat. prasowe