Kilogram pomidorów za 180 euro, ogórek za 30 euro, koszyk truskawek za 120 euro, kilogram cukinii za 233 euro i melon za 89 euro. Takie ceny pojawiły się przez jeden dzień na targu w Chauvigny, w zachodniej Francji, w ramach kampanii „The Price of a World Without Bees”.
Za akcją stoją organizacja Terre d’Abeilles i agencja TBWA\Paris. Ceny owoców i warzyw pomnożono piętnastokrotnie. Nie była to realna oferta sprzedaży, ale symulacja zakupów w świecie, w którym brakuje pszczół i innych owadów zapylających. Wyliczenia przygotowano na podstawie danych z symulatora INRAE oraz międzynarodowych badań naukowych dotyczących zapylania.
Zobacz również
Kampania powstała w czasie dyskusji o dopuszczaniu wybranych substancji chemicznych w rolnictwie. Terre d’Abeilles od lat zabiera głos w sprawie pestycydów, ale tym razem nie pokazało uli, pól ani martwych owadów. Punktem wyjścia był targ, ceny i produkty, które normalnie trafiają do koszyka bez większego namysłu.
Według danych przywoływanych w kampanii 72,2 proc. upraw przeznaczonych do spożycia przez ludzi zależy w różnym stopniu od owadów zapylających. Mniej zapylania oznacza niższe plony, mniejszą podaż i większą presję na rynek rolny. W praktyce może to oznaczać wyższe ceny warzyw, owoców i produktów przetworzonych.
Terre d’Abeilles podaje, że we Francji co roku prawie jedna trzecia kolonii pszczół miodnych jest niszczona lub poważnie osłabiana. Organizacja przywołuje też aktualizację Czerwonej Listy IUCN z października 2025 roku. Według tych danych 10 proc. europejskich gatunków dzikich pszczół jest zagrożonych wyginięciem, a wzrost w ciągu dekady wyniósł 123 proc.
TVP wyceniła reklamy przy finale mundialu. 30 sekund za 412 tys. zł
Wśród przyczyn spadku liczby zapylaczy organizacja wymienia pestycydy, utratę dzikich kwiatów, spadek bioróżnorodności, szerszenia azjatyckiego i skutki zmian klimatu. W kampanii szczególnie mocno wybrzmiewają neonikotynoidy, czyli środki owadobójcze oddziałujące na układ nerwowy pszczół i zaburzające ich orientację.
Słuchaj podcastu NowyMarketing
W Polsce zapylacze mają znaczenie m.in. dla jabłek, truskawek, malin, wiśni, czereśni, ogórków, warzyw dyniowatych i rzepaku. W raporcie „Nie tylko miód” Greenpeace wyliczał, że wartość zapylania upraw rolniczych w Polsce w 2015 roku wyniosła 4,1 mld zł. To nie jest najnowsza wycena, ale daje punkt odniesienia dla skali ekonomicznej.

Największy udział w tej kwocie miały jabłka i rzepak. W polskich warunkach oznacza to sady, olej, pasze, przetwórstwo i eksport. Słabsze zapylanie nie kończy się więc na mniejszej liczbie owoców na drzewach. Może uderzyć w dostępność surowca i ceny produktów na kolejnych etapach łańcucha dostaw.
Z raportu „Stan pszczelarstwa w Polsce w 2025 roku” wynika, że w kraju było około 2,4 mln rodzin pszczelich i 96,6 tys. pszczelarzy. Raport odnotowuje spadek wobec poprzedniego roku, choć sama ta zmiana nie oznacza automatycznie kryzysu całego sektora.
Terre d’Abeilles działa od blisko 25 lat i promuje agroekologię, która ma chronić bioróżnorodność oraz zdrowie ludzi. W kampanii z Chauvigny organizacja sprowadziła temat do prostego obrazu: klient patrzy na cenę pomidora, truskawki albo melona i widzi, ile może kosztować brak zapylaczy.