Burger King pokazuje, że skuteczna reklama to nie zawsze ta, która krzyczy najgłośniej. Co więcej – nie musi nawet pokazywać konkretnego produktu na pierwszym planie. W jednej ze swoich nowych kampanii, zrealizowanej w Ekwadorze, zamiast tradycyjnej sesji zdjęciowej wyłącznie z burgerem w roli głównej, postawiono na przedmioty, które każdy posiada w domu, a kluczem było światło. Takie, które układało się w cienie przypominające ślady rusztu, jakie zostają na mięsie opiekanym na ogniu.



Hasło kampanii „Gdzie inni widzą tylko cienie” również odwzorowuje jej założenia. Wykorzystując naturalny mechanizm ludzkiego mózgu do odnajdywania znajomych kształtów w otoczeniu, marka włączyła konsumentów w kreatywną grę. Odbiorca, który poświęci chwilę na dostrzeżenie właściwego wzoru, czerpie z tego satysfakcję, a to trwale zakorzenia markę w jego świadomości.
Światło i cień jako główni bohaterowie kampanii
Operowanie cieniem i światłem słonecznym od dawna stanowi jedno z narzędzi w pracach kreatywnych. Nie tylko Burger King zdecydował się na wykorzystanie takiego motywu.
Innym przykładem może być akcja marki Corona, która stworzyła billboard w pobliżu plaży w Brighton. Dzięki wykorzystaniu rosnącej na ścianie budynku gałęzi i odpowiedniemu kątowi padania promieni słonecznych, napis oraz kształt butelki pojawiały się na reklamie tylko w określonych godzinach dnia.
Gra cieni doskonale sprawdziła się również w przypadku marki Magnum, która chciała w reklamie wzbudzić pożądanie i emocje. Chodzi o nagradzaną kampanię „Find Your Summer”. Przedstawiono w niej ludzi w zimowych sceneriach miast, którzy wykorzystywali każdy promień słońca przebijającego się między budynkami, by poczuć odrobinę ciepła i zjeść loda.