Doniesienia branżowe wskazują na to, że Google planuje wejść na rynek wydawniczy, wdrażając bibliotekę audiobooków na platformę YouTube. Ten krok ma przyczynić się do zwiększenia atrakcyjności pakietu YouTube Premium.
Choć na platformie od lat można spotkać liczne nagrania książek, często udostępniane przez użytkowników bez odpowiednich licencji, Google chce, by audiobooki na YouTube były w pełni legalne i miały ustrukturyzowane ramy. Integracja z dostawcą wydawniczym miałaby nastąpić w przyszłym roku, a zasoby książek audio zasiliłyby ofertę istniejącego abonamentu Premium.
Zobacz również
Baza potencjalnych słuchaczy, jakiej nikt nie ma
Pomysł Google nie jest przypadkowy. Połączenie YouTube Music oraz subskrypcji pakietu Premium przekroczyło już próg 125 milionów użytkowników. Dla wydawców oznacza to natychmiastowy dostęp do ogromnej grupy docelowej, bez konieczności budowania od zera świadomości istnienia nowej aplikacji. Natomiast z perspektywy subskrybentów – zwłaszcza po korektach cenników, które miały miejsce na platformie – rozszerzenie katalogu o profesjonalne nagrania książek stanowiłoby argument przemawiający za pozostaniem przy usłudze.
Dla rynku mogłaby to być usługa typu „wszystko w jednym”: brak reklam w treściach wideo, dostęp do platformy muzycznej, a teraz również literatura w wydaniu audio w cenie jednego abonamentu.
Lekcja od Spotify?
Audiobooki pojawiły się w ostatnim czasie również na platformie Spotify. Gigant zaproponował swoim użytkownikom dostęp do nich, wprowadzając jednocześnie limit czasowy w postaci 15 godzin odsłuchu miesięcznie. Oznacza to, że w przypadku wielogodzinnych powieści czy sag, odbiorcy są zmuszeni do dokupienia odpowiedniego pakietu lub rozłożenia lektury na kilka miesięcy. W związku z tym, jeśli YouTube pójdzie taką samą drogą, pomysł może stracić potencjał.
Turcja ogranicza social media dla nastolatków. Bez infinite scrolla, transmisji na żywo i reklam spersonalizowanych
Złożone tło i wyzwania Google
Pomysł na tworzenie wspólnego środowiska z wydawcami przypada na okres, w którym Google znajduje się pod ostrzałem środowiska autorskiego w kontekście praw do materiałów wykorzystywanych do szkolenia modeli sztucznej inteligencji (m.in. Gemini). Na ten moment nie wiadomo jednak, jak i czy platforma ustosunkuje się do dotychczasowych, nieoficjalnych nagrań krążących w serwisie oraz czy w projekcie znajdzie się miejsce dla lektorów generowanych przez AI.
Słuchaj podcastu NowyMarketing