Skuteczność newsletterowych pop-upów w sklepach internetowych (+ galeria przykładów)

Skuteczność newsletterowych pop-upów w sklepach internetowych (+ galeria przykładów)

Pop-upy zachęcające do zapisu do newslettera (o ile przygotowane są dobrze) okazują się skutecznym narzędziem w budowanie bazy nowych subskrybentów. Jak bardzo skutecznym? O to zapytaliśmy przedstawicieli sklepów internetowych oraz ekspertów.

Jak przygotować newsletterowy pop-up, by nie popełnić kardynalnych błędów i cieszyć się w pełni z jego skuteczności? 5 najczęstszych błędów związanych z wyskakującymi oknami oraz 5 wskazówek, jak przygotować idealny pop-up, znajdziecie w tym materiale.

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

- Pop-upy mogą wydawać się irytujące i często też takie są. Oczywiście również sam byłem użytkownikiem, który nie przepadał za pop-upami, ale stwierdziłem w końcu, że warto dać im szansę. Wyniki był zaskakujące. Pop-upy może i są irytujące, ale jednego nie można im ujmować - tego, że zwiększają bazę wewnętrzną w przypadku zapisów do newslettera o wiele bardziej aniżeli klasyczny formularze subskrybcji - tłumaczy Sebastian Brodowski, odpowiedzialny za strategię marketingową spółek wchodzących w skład grupy kapitałowej SARE S.A., aktywnie śledzi trendy w nowych technologiach dzięki 378 kanałom subskrybcyjnym, które z namiętnością każdego dnia czyta - Idealnym przykładem na to jest serwis skionline.pl który w ciągu roku dzięki odpowiedniej ekspozycji swojego pop-upa zwiększyli swoją bazę użytkowników o ponad 30%. Badania pokazują drugą stroną medalu, w której okazuje się, że użytkownicy którzy zapisali się do newslettera za pośrednictwem pop-upa, są mnie aktywni. Broniąc tej formy przekazu, dodam, że tego typu wnioski nie powinny zrażać, ze względu na fakt, iż to od nas zależy, jakie treści będziemy prezentować użytkownikom, po tym jak już się zapiszą i to od nich zależy, jak będzie wyglądała ich aktywność. Nie ma złotego środka, na to by wszystkich zadowolić, ale skoro to narzędzie pozwala dotrzeć do szerszej grupy naszych konsumentów to powinno się je wykorzystywać z całą stanowczością, pamiętając o tym, że sami jesteśmy użytkownikami, którzy nie chcieliby widzieć nachalnie wyskakujących okienek przy każdym wejściu na stronę, które notabene całą stroną zasłaniają. Małe zwięzłe informacje, ograniczone cappingiem mogą przynieść takie rezultaty, jak osiągnęło skionline.pl.

Poniżej galeria 40 przykładowych okienek wyskakujących zachęcających do subskrybcji newsletterów:

 - Ponad 15% naszych sklepów już korzysta z toplayerów jako narzędzia zachęcającego konsumentów do zapisania się do newslettera. Dzięki toplayerom i predefiniowanym scenariuszom ich użycia (np. proponowanie korzyści za zapisanie się do newslettera ) w efektywny sposób uzyskuje się w sklepie internetowym korzyści z marketing automation. Toplayer w znaczny sposób zwiększa prawdopodobieństwo, że użytkownik zobaczy lub przeczyta to, co właściciel sklepu chciałby mu przekazać. Jest to znacznie bardziej efektywniejsze niż wysłanie zwykłej prośby o zapisanie się do newslettera - mówi Sebastian Muliński - vice prezes IAI S.A, który subskrybuje 9 newsletterów. 

- Średnio 5% odwiedzających stronę zapisuje się do naszego newslettera. Powoduje to wzrost zamówień, przy jednoczesnym zwiększeniu się wypisywania z newslettera - ludzie szukają okazji. Oferujemy głównie kody rabatowe procentowo obniżające wartość zamówienia. Liczba osób porzucających stronę ze względu na pop-up nie zmniejszyła się - mówi Paweł Małkowski, współwłaściciel świeżopalona.pl, który subskrybuje ok. 5-7 newsletterów, z czego ogląda zawsze 2-3.

- Obecnie liczba wykorzystywanych pop-up’ów do zapisów znacząco rośnie - co też z pewnością wpłynie na obniżenie skuteczności takiej metody zapisu. Nie zmienia to faktu, iż nadal warto ją skutecznie i dobrze stosować. Należy przy tym pamiętać, że nie może ona zastąpić zwykłego formularza zapisu na stronie - może być tylko jego uzupełnieniem - dodaje Paweł Sala, dyrektor zarządzający FreshMail.

Łukasz Kozłowski, Wiceprezes Zarządu ds. E-commerce w sklep-presto.pl, zapisany do kilkudziesięciu newsletterów, których dziennie otrzymuje kilkanaście zdradza, że miesięcznie ze squeeze page pochodzi 15% mniej zapisów niż z boxu znajdującego się w lewej kolumnie sklepu internetowego.

- Dzięki pop-upowi zebraliśmy 35% naszej bazy, czyli na dziś ponad 100 tys. kontaktów. Rabaty procentowe czy kwotowe? Stosujemy zarówno rabaty procentowe jak i kwotowe. Nie możemy powiedzieć, żeby jedne były lepsze od drugich. Po prostu różne formy rabatów lepiej sprawdzają się w poszczególnych miejscach i dla różnych klientów i partnerów. Akurat w naszym przypadku, dla pozyskiwania leadów do newslettera, rabat kwotowy sprawdza się trochę lepiej niż rabat procentowy - mówi Wojciech Tomaszewski, dyrektor ds. marketingu i e-commerce ANSWEAR.com, który subskrybuje ok. 200 newsletterów (z czego 90% na specjalnie na ten cel założonej osobnej skrzynce pocztowej). 

Polecamy: 

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij