Gdybym miał sprzedawać polskie koszulki w Chinach...

Gdybym miał sprzedawać polskie koszulki w Chinach...

...a miałbym nieograniczony budżet na działania e-marketingowe, to... - to jedno z pytań naszej Marketingowej 11. Zobaczmy, jak odpowiadały na nie osoby odpowiadające za działania marketingowe najlepszych polskich marek i agencji interaktywnych.

źródło: fotolia.pl

Halo, bileciki do kontroli!

Pełną treść dostaniesz bez grosza,
ale musisz być w naszym newsletterze.

Raz, raz, wpisywać e-mail. Tylko prawdziwy, bo sprawdzę!

partner technologiczny: GetResponse

Tomasz Marszałł, Dyrektor Departamentu Marketingu w PKO Banku Polskim nie sprzedawałby polskich koszulek w Chinach. Jacek Jankowski, Games and Applications Advisor w Nasza Klasa wykorzystałby znane mu już kanały dystrybucji produktów na rynkach azjatyckich. Patrycja Giurko, Group Brand Manager w Hoop Polska zainwestowałaby w kampanie na Kaixin lub Renren. Norbert Kilen, strategy director w agencji Think Kong wystartowałby z wielką kampanią zasięgową w największych chińskich serwisach społecznościowych i na blogach. Marcin Maj, Business Development Director w OS3 multimedia napisałby na nich : „Made in China”. Dawid Szczepaniak, dyrektor kreatywny Pride&Glory Interactive żartuje, że postawiłby na animację poklatkową, a Tomasz Michalik, Creative Director agencji interaktywnej Insignia deklaruje, że dysponując nieograniczonym budżetem kupiłby Chiny, dalej poszłoby gładko ;)

Badania to podstawa...

Większość osób, które odpowiedziały na nasze pytania, przed rozpoczęciem promocji na rynku chińskim dokonałaby gruntownych badań. - Nie znam rynku chińskiego, nie znam tego społeczeństwa, nie mam pojęcia o ich zachowaniach w Internecie. Zacząłbym przede wszystkim od kompleksowych badań internetowych - mówi Piotr Nogal, Strategy & innovation director w Agencji interaktywnej Vacaloca. Podobnie postąpiłaby Nadia Bońkowska - dyrektor ds. Strategii Marketingowej i PR w Atlantic S.A zapewnia, że nie planowałaby żadnych kampanii, ale najpierw zajęłaby się dokładnym zbadaniem rynku oraz poznaniem i zrozumieniem kultury i zwyczajów tego narodu.

Mobile, mobile i jeszcze raz mobile

Artur Brzęczkowski, dyrektor marketingu Allegro.pl deklaruje: “wprowadziłbym na rynek aplikację na smartfony, która wykorzystując ukryte znaki na koszulkach (użycie augmented reality) pokazywałaby na ekranie telefonu w odmienny sposób jej właściciela, na wesoło – robiłaby zdjęcie i umieszczała je na portalach społecznościowych. Do tego kampania w TV, która pokazuje mechanizm zabawy: odkryj, co masz na koszulce i podziel się z innymi tą wiedzą. Media do wykorzystania to: TV, mobile i social. Koszulki byłyby dostępne w sprzedaży internetowej – wzory z markerami dostępne dla każdego, tak by można zrobić znajomemu niestandardowy prezent.

Leszek Kurnicki, Dyrektor Wykonawczy ds. Marketingu i Komunikacji Korporacyjnej PKN ORLEN tłumaczy: “Azja to miejsce gdzie po raz pierwszy spotkano i opisano zjawisko nomophobii, czyli realnego lęku przed byciem bez telefonu. 1 na 4 badanych osób wolałaby się podzielić swoją szczoteczką niż telefonem komórkowym, a więc…. mobile, mobile i jeszcze raz mobile”.

Paweł Patkowski, dyrektor Marki, Mediów i Komunikacji Orange Polska mówi, że pewnie nie sprzedawałby samych koszulek, ale aplikacje mobilne np. gry, a koszulki z nadrukowanymi kodami rozdawałby jako klucze do pozyskiwania nowych, darmowych funkcji.

Sprzedaż przez Internet sposobem na sukces?

Chińczycy kochają zakupy online, według prognoz Euromonitora Tmall.com, chińska platforma handlowa w 2015 roku stanie się liderem światowej e-sprzedaży, a dwa lata później osiągnie obroty w wysokości 120 mld dolarów. O sprzedaży przez Internet wspomina Paweł Wojciechowski, Dyrektor Marketingu Weltbild Polska: “Postawiłbym na dwie unikalności – produktu i formy dostawy. Wyobrażam sobie, że koszulki byłyby np. z koronki koniakowskiej, w kilku podstawowych wzorach i rozmiarach, dostawa... cóż, byłaby realizowana przez kurierów, którzy przywoziliby je „na sobie”. Najlepiej osoby o niebanalnej i nietypowej dla Azji urodzie. Pełna ekskluzywność produktu, wsparta wykreowaniem mody, może z użyciem celebrytów, żeby koszulki dało się rozpoznać. I wtedy już tylko sklep on-line, gdzie wybieramy koszulkę, podobnie jak płeć i wygląd kuriera-dostawcy. Nie dość, że klient dostaje certyfikat autentyczności, to jeszcze bez ściemy widzi i wie, kto jego koszulkę miał na sobie. A znajomi widzą, że go na to stać. Z tego, co ostatnio pojawiało się w artykułach, wnioskuję, że pojęcia szpanu i lansu są znane w Państwie Środka, a społeczeństwo (przynajmniej część) zaczyna dysponować znaczną siłą nabywczą”.

Komentarze

Polecane

Dzięki, link został przesłany

Zamknij

Serdeńko!
Lubisz już nasz fanpage?

Wystarczy kliknąć:

zobacz nasz fanpage >> Zamknij

Niech zapisze się
do newslettera!

Zostaw e-mail
i powolutku strzałeczka na guziczek!

Zamknij